Zagrożenie metanowe na Sośnicy opanowane
– Sytuacja w „Sośnicy” jest nietypowa, nagła i zaskakująca. W krótkim czasie do wyrobisk kopalni wypłynęła bardzo duża ilość metanu, szacujemy, że było to ponad 100 metrów sześciennych na minutę. Do poniedziałku 7 kwietnia wypływ mógł mieć wielkość 350 tys. metrów sześciennych – wyjaśnia Jerzy Kolasa, dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego w Gliwicach.
Dzięki dodatkowemu odmetanowaniu prowadzonemu ze spągu (dotąd w tym rejonie odmetanowanie prowadzone było ze stropu) stężenie metanu spadło poniżej dopuszczalnej zawartości 2 procent i w rejonie wypływu nie występuje już zagrożenie.
Jak podkreśla Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej, dzięki zdecydowanej reakcji dyrekcji kopalni w „Sośnicy” nie doszło do tragedii. Na skutek nagłego wypływu metanu stężenie tego gazu w niektórych rejonach dochodziło nawet do 5 procent. Z zagrożonego rejonu ewakuowano ponad 70 osób, na dół nie zjechała druga zmiana.
W ścianie wydobywczej, którą po decyzji OUG w Gliwicach wyłączono z eksploatacji, do wybrania jest jeszcze węgiel zalegający na odcinku 150 metrów.
– To około 3 miesiące fedrowania, ale nikt nie będzie ryzykował wznowienia wydobycia w tym rejonie bez całkowitej gwarancji bezpieczeństwa – podkreśla Madej.
Sytuację w „Sośnicy” ocenić ma komisja ds. atmosfery kopalnianej i zagrożeń aerologicznych. Zdaniem Jerzego Kolasy jej prace rozpoczną się dopiero po przekazaniu przez kopalnię wyników pomiarów dokonywanych w zagrożonym rejonie. Może to mieć miejsce nawet za dwa tygodnie.