Technika sprzyja bezpieczeństwu pracy, w Ziemowicie wiedzą o tym najlepiej

fot: Kajetan Berezowski

Ryszard Fijoł, mechanik sprzętu ratowniczego, przeprowadza kontrolę aparatu BG4 za pomocą przyrządu RZ 7000

fot: Kajetan Berezowski

Bardzo dobre wyniki ekonomiczne notuje załoga ruchu Ziemowit kopalni Piast-Ziemowit. W styczniu rozpoczęto eksploatację pokładu 318, pierwszego, który prowadzony jest w warunkach zagrożenia metanowego. Z pokorą do nowych zagrożeń podchodzą zwłaszcza ratownicy górniczy. – Dla nas żadne warunki geologiczno-górnicze nie mogą stanowić zaskoczenia – zapewniają.

Stacja Ratownictwa Górniczego w ruchu Ziemowit od zawsze posiadała w swym wyposażeniu sprzęt techniczny przeznaczony do prowadzenia akcji w warunkach zagrożenia metanowego.

– To obowiązek wynikający z przepisów i nieistotne jest, czy zakład eksploatuje węgiel w warunkach zagrożenia metanowego, czy też nie – zwraca uwagę Wojciech Klimas, główny inżynier wentylacji.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że już w roku 2013 r. w kopalni Ziemowit, jako jednej z pierwszych w Polsce, rozpoczął się proces stopniowej wymiany aparatów ratowniczych na nowe. Wykorzystywane przez dziesięciolecia W-70 zastąpione zostały przez nowoczesne typu Drager PSS BG 4 plus. Co prawda aparaty te są o dwa kilogramy cięższe od poprzednio używanych, ponieważ ważą 15 kg, ale za to ich konstrukcja jest bardziej nowoczesna i zapewnia użytkownikowi większe bezpieczeństwo. Aparat nadciśnieniowy charakteryzuje się zwykle dużo większym komfortem pracy.

Akcja wymiany sprzętu zakończyła się w 2020 r. i obecnie w lędzińskim ruchu kopalni Piast-Ziemowit wykorzystywanych jest w sumie 45 aparatów, z czego część została przekazana w ramach współpracy z kopalnią Sośnica.

– Nasi ratownicy korzystali z nich wiele razy podczas akcji ratowniczych na różnych kopalniach i nigdy nas nie zawiodły – potwierdza Łukasz Maśka, kierownik Kopalnianej Stacji Ratownictwa Górniczego w ruchu Ziemowit.

Ratownik może w nim pracować maksymalnie 2 godziny.

– Znajdujący się w nim absorber CO2 usuwa dwutlenek węgla z wydychanego powietrza. Jednocześnie do powietrza dodawany jest tlen pochodzący z butli. Zregenerowane powietrze przepływa przez schładzacz powietrza, zanim zostanie ponownie wprowadzone do układu oddechowego użytkownika. Aby obniżyć temperaturę wdychanego powietrza, schładzacz można napełnić lodem lub chemicznym wkładem chłodzącym z możliwością regeneracji – opisuje ze szczegółami Dariusz Maławy, mechanik sprzętu ratowniczego.

Urządzenie posiada również wbudowaną jednostkę monitorującą Bodyguard, która na bieżąco analizuje szczelność aparatu, zużycie tlenu oraz informuje o pozostałym czasie działania.

– Dzięki temu ratownicy w akcji mają możliwość podglądu stanu parametrów aparatu w czasie rzeczywistym, a w razie wystąpienia jakiegoś niebezpieczeństwa mogą w porę zareagować – dodaje Maławy.

Niedawno Kopalniana Stacja Ratownictwa Górniczego w ruchu Ziemowit wzbogaciła się o urządzenie typu Quaestor 8000 do kontroli aparatów BG 4, a także aparatów powietrznych butlowych PSS 7000. Jest bardzo pomocne w codziennej pracy mechaników. Dzięki automatyzacji procesów kontrolnych możliwość wystąpienia błędu spowodowanego czynnikiem ludzkim została ograniczona do minimum.

– Kontrola jednego aparatu trwa zdecydowanie krócej w porównaniu do dotychczas stosowanych urządzeń. Quaestor sprawdza szczelność aparatu, ciśnienie, zawory sterujące, porównuje parametry ciśnienia manometru z bodyguardem. Gdy pojawi się komunikat o błędzie, wówczas trzeba znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy i ją usunąć – tłumaczy Ryszard Fijoł, mechanik sprzętu ratowniczego.

W użyciu jest również przyrząd RZ 7000 przeznaczony do testowania aparatów. I w tym przypadku przeprowadzana kontrola jest niezwykle precyzyjna. To sto procent pewności, że żadna nieszczelność nie zostanie przeoczona.

W najbliższym czasie przewidziana jest dostawa kolejnych aparatów BG 4 plus oraz innego sprzętu ratowniczego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Górniczej o złożu Dębieńsko, transformacji Śląska i zagospodarowaniu wód kopalnianych

Co ze złożem Dębieńsko i JSW? Jak działa system aktywizacji zawodowej w górniczej spółce? Jaka powinna być transformacja naszego regionu? I jak zagospodarować infrastrukturę techniczną likwidowanych zakładów górniczych? O tym m.in. przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu Trybuny Górniczej, która ukaże się już w najbliższy piątek 26 czerwca. 

Lato, lato wszędzie!

Astronomiczne, kalendarzowe i… kolejowe. To ostatnie zaczęło się najprędzej – już w połowie czerwca. W trzeciej, tzw. letniej korekcie rozkładu jazdy na tory wróciły między innymi regularne połączenia z Częstochowy do Zakopanego.

Kanadyjczycy na Śląsku zadbają o dostęp do surowców krytycznych. Przejęli ważną inwestycję

Kinterra Capital Corp., kanadyjski fundusz private equity inwestujący w sektorze minerałów krytycznych, przejął zlokalizowany w Polsce projekt produkcji prekursora materiału katodowego (pCAM) i węglanu litu. To pierwsza inwestycja funduszu w Europie i zarazem projekt o strategicznym znaczeniu dla rozwoju europejskiej infrastruktury przetwarzania surowców krytycznych, kluczowych dla rozwoju nowoczesnej gospodarki i bezpieczeństwa łańcuchów dostaw.

W kopalniach JSW licealiści przeprowadzili pokazy udzielania pierwszej pomocy

Młodzież z klas ratowniczych II LO w Zespole Szkół Zawodowych nr 2 w Knurowie prowadziła pokazy udzielania pierwszej pomocy na fantomach. Akcję zorganizowano w ruchu Szczygłowice oraz ruchu Knurów.