Zagórowski: Decyzja PIP to problem dla spółki i związków zawodowych

Konferencja GAL

fot: Jarosław Galusek

Jarosław Zagorówski uważa, że zarówno spółka, jak i strona społeczna narażone będą na dużo większe problemy

fot: Jarosław Galusek

O konsekwencjach jakie rodzi decyzja Państwowej Inspekcji Pracy w sprawie zastosowania art.  23\' - poinformował na poniedziałkowej konferencji prasowej Jarosław Zagórowski, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

- Obawiam się, że po decyzji PIP zarówno spółka, jak i strona społeczna narażone będą na dużo większe problemy. PIP stwierdziła, że to spółka jest pracodawcą wszystkich pracowników kopalń. Tym samym pod znakiem zapytania stoją wszelkie porozumienia zawierane od 16 lata przez zarząd spółki z organizacjami związkowymi – mówił Zagórowski.

Art. 23\' sankcjonowałby przeszłość, jednak po orzeczeniu PIP pojawił się problem na jakich zasadach funkcjonują związki zawodowe w JSW.

- Rodzi się pytanie, czy związki zawodowe były dostosowane do struktury pracodawcy, czy porozumienia podpisywane w tym czasie mają moc wiążącą i na jakiej zasadzie funkcjonują – zastanawiał się Zagórowski.

Jeszcze przed wydaniem decyzji przez Państwową Inspekcję Pracy trzy działające w spółce związki podpisały z zarządem porozumienie mówiące o tak zwanym okresie przejściowym. Porozumienie daje organizacjom związkowym czas do końca września na dostosowanie się do wymogów prawa, a więc zmianę struktury w ten sposób, by stać się reprezentatywnymi organizacjami związkowymi (działać na szczeblu spółki, a nie kopalń). Przez ten czas związki nadal mają możliwość reprezentowania załogi na szczeblu spółki, utrzymane są także przywileje dla liderów związkowych, związane z oddelegowaniami. Pozostałe organizacje nie przyjęły propozycji zarządu dotyczącej podpisania porozumienia.

W sześciu kopalniach JSW działają obecnie 54 organizacje zakładowe. Prawo do oddelegowań ma 64 etatowych działaczy. Utrzymanie związków zawodowych kosztuje spółkę 16 mln zł rocznie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego