Historia: Zdarzenia pod kopalnią Mysłowice doprowadziły do wybuchu I powstania śląskiego

fot: Maciej Dorosiński

Część A kopalni Mysłowice, na której znajduje się m.in wieża szybu Łokietek trafi do miasta. Natomiast w części B będą prowadzone prace likwidacyjne związane z wyburzeniem m.in. dawnego zakładu przeróbczego

fot: Maciej Dorosiński

Równo 105 lat temu pod bramą kopalni Mysłowice padły strzały. Oddział Grenzschutzu oddał je do czekających na wypłatę górników oraz towarzyszących im kobiet i dzieci. Zginęło 10 osób - siedmiu górników, dwie kobiety i 13-letni chłopiec. To zdarzenie wywołało szok, zradykalizowało nastroje robotników na Górnym Śląsku i stało się jedną z przyczyn wybuchu I powstania śląskiego.

Górnicy ustawili się z rodzinami pod bramą kopalni ponieważ oczekiwali na wynagrodzenia. Termin wypłaty był jednak przesuwany. Jak podają relacje, ok. godziny 13 zaczęto wpuszczać na teren kopalni mniej więcej trzydziestoosobowe grupki robotników. Wzburzony długim oczekiwaniem tłum wtargnął na plac kopalni, w związku z czym chcący ich powstrzymać oddział Grenzschutz Ost otworzył ogień.

Na Śląsku już wcześniej nastroje były wystawione na próbę. Było to związane z decyzjami konferencji w Wersalu, gdzie zadecydowano, że o przynależności atrakcyjnych gospodarczo terenów Śląska przesądzi plebiscyt. Wobec trudności gospodarczych w regionie pracę przerwało 40 kopalń. Górnicy nie otrzymywali pensji, więc zdecydowali się na strajk generalny.

Wiadomość o masakrze po bramą kopalni Mysłowice zbulwersowała ludzi i zradykalizowała nastroje społeczne.

Po zatrzymaniu Józefa Grzegorzka z dokumentami Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska, grupa uchodźców w Piotrowicach, na Śląsku Cieszyńskim koło Karwiny z Maksymilianem Iksalem na czele podjęła decyzję o wybuchu powstania 17 sierpnia 1919 r. o godz. 2 w nocy.

Powstańcy przekroczyli Olzę, zaatakowali Gołkowice oraz dworzec kolejowy w Godowie. Oddział powstańców sformowany z uchodźców śląskich w obozie w Piotrowicach, pod dowództwem Jana Wyglendy i Mikołaja Witczaka, stoczył pod wsią Godów zwycięską potyczkę z Grenzschutzem. W nocy przybyła od strony Strumienia pierwsza grupa powstańców śląskich pod dowództwem Jana Wyglendy i zaatakowała wzgórze w pobliżu stacji kolejowej, które zajmowały oddziały niemieckie.

Druga grupa pod dowództwem Mikołaja Witczaka rozpoczęła ostrzał z broni ręcznej, a trzecia wysadziła most linii kolejowej od strony Rybnika. Zdobyto ciężki karabin maszynowy i około 70 karabinów powtarzalnych.

W walce zginęło 46 Niemców i 6 powstańców (Franciszek Burdzik, Adam Dudzik, Karol Wodecki i Józef Zielecki z Godowa, Wilhelm Kirszuk i Stanisław Szarlej z Rydułtów). Powstańcy wzięli do niewoli por. Petersa i 9 żołnierzy Grenzschutzu. Głównym celem bitwy było otwarcie drogi ze Śląska Cieszyńskiego na północ w kierunku Wodzisławia Śląskiego.

Walki powstańcze w krótkim czasie objęły powiaty: pszczyński, rybnicki, katowicki oraz te, w których był spory odsetek ludności polskojęzycznej. Po początkowych sukcesach oddziałów powstańczych niemiecki Grenzschutz sprowadził posiłki. Powstańcy dysponujący bronią ręczną, nie byli w stanie przeciwstawić się broni maszynowej, artylerii, samochodom opancerzonym i pociągom pancernym. 24 sierpnia 1919 r. ze względu na beznadziejne położenie oddziałów powstańczych oraz wzrastające represje ze strony władz niemieckich Alfons Zgrzebniok wydał rozkaz zaprzestania walk.

Nieprzygotowane organizacyjnie powstanie nie zakończyło się sukcesem politycznym, zwróciło jednak uwagę międzynarodowej społeczności na sprawę Śląska. Pod jej naciskiem Niemcy ogłosili amnestię dla uczestników powstania.

Rok później, również w sierpniu, wybuchło drugie powstanie śląskie, zaś efektem rozpoczętego w kolejnym roku (w nocy z 2 na 3 maja 1921 r.) trzeciego powstania było przyznanie Polsce znacząco większej części Górnego Śląska niż zamierzano po marcowym (w 1921 r.) plebiscycie w sprawie przynależności państwowej tych ziem. Powstania śląskie to jedyne - obok wielkopolskiego - zakończone sukcesem polskie powstania.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kryminał na wakacje: „Nie ma głupich”, czyli Harlan Coben nadal w formie

Trudno zliczyć kryminały i thrillery, które amerykański pisarz Harlan Coben ma już na swoim koncie. Na polski wydawniczy rynek trafiła właśnie kolejna pozycja. Kryminał „Nie ma mocnych” posiada to wszystko, czym charakteryzują się książki Cobena: błyskotliwą intrygę, zwroty akcji, tajemnice i dobrze scharakteryzowanych bohaterów.

Cyfrowy i Bezpieczny Śląsk: PIG-PIB wkracza do akcji, by ratować miasta przed skutkami transformacji

Państwowa Służba Geologiczna może pomagać miastom w prowadzeniu złożonych projektów rewitalizacyjnych i środowiskowych

Westinghouse i Bechtel przyspieszają rozmowy. Kluczowa umowa dla atomu coraz bliżej

Konsorcjum firm Westinghouse i Bechtel planuje w najbliższych miesiącach uzgodnić najważniejsze elementy umowy wykonawczej EPC na budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej - poinformował PAP prezes Westinghouse Polska Mirosław Kowalik.

Mity o węglu koksowym i rządowy plan na ciemną noc. Czy górnictwo czeka twarde lądowanie?

Byłem kilka dni temu w Słowackim Muzeum Górnictwa (Slovenske Banske Muzeum) w Handlovej na Słowacji. W okolicach Prievidzy jeszcze kilka lat temu w podziemnych kopalniach wydobywano twardy węgiel brunatny i lignit. Samo muzeum jest nieduże, ale zawiera sporo ciekawostek, a przede wszystkim zachowane bardzo stare maszyny górnicze, których nie znajdziemy u nas w Polsce.