Zabytkowa Koplnia Srebra w Tarnowskich Górach bez kolejki podziemnej

fot: Tomasz Rzeczycki

W tarnogórskiej kopalni nigdy nie używano lokomotyw do przewożenia urobku

fot: Tomasz Rzeczycki

Zabytkowa Kopalni Srebra nie zamierza dla uatrakcyjnienia zwiedzania przewozić pod ziemią turystów kopalnianymi wagonikami. Na podobny krok zdecydowano się w niedalekiej przeszłości w innych kopalniach - w Nowej Rudzie, Złotym Stoku, Bochni i Zabrzu, a także w sztolniach Włodarza w Górach Sowich.

Na powierzchni przy tarnogórskiej kopalni funkcjonuje skansen maszyn parowych. Zgromadzono w nim m.in. wycofane z eksploatacji parowozy. Po terenie skansenu od kilku lat kursuje miniaturowa wąskotorowa kolejka dla dzieci. Kto jednak zakupi bilet na zwiedzanie kopalni, na podobną atrakcję w dolomitowych wyrobiskach liczyć nie może.

W niektórych innych turystycznych kopalniach możliwe są podziemne przejażdżki. W sztolni Lech wchodzącej w skład zespołu wyrobisk dawnego Pola Piast KWK Nowa Ruda turyści kończą zwiedzanie przejażdżką w takich samych wagonikach, jakimi niegdyś górnicy udawali się na szychtę. Bardzo podobne rozwiązanie przyjęto też w Zabrzu. W Złotym Stoki i Bochni wykonano specjalnie dla turystów zaadaptowane wagoniki. W złotostockiej kopalni kolejka wywozi turystów sztolnią na powierzchnię.

Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, będące właścicielem Zabytkowej Kopalni Srebra, zdecydowanie nie chce wprowadzać tego rodzaju atrakcji.

- Lokomotywę do podziemi kopalni wpisanej na Listę światowego dziedzictwa UNESCO? Na pewno nie u nas. My stawiamy na autentyczność. Nigdy u nas nie było pod ziemią lokomotyw, więc nie będziemy udawać, że były. To nie ten okres funkcjonowania. Tory owszem są, poza trasą. Służyły do transportu urobku, ale ich siłą napędową był tutaj człowiek, a nie maszyna. To nieautentyczne. Kiedyś owszem, były pomysły na podziemną kolejkę, ale to było jeszcze przed uruchomieniem kopalni do zwiedzania, na przełomie lat 60. i 70. XX w. - stwierdza Grzegorz Rudnicki, członek zarządu Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej.

W tarnogórskiej kopalni zamierzano zbudować kolejkę w chodniku łączącym szyby Żmija i Anioł. Plany te pokrzyżował 21 lutego 1967 r. wypływ kurzawki i zawał w trakcie prac na trasie. W efekcie trzeba było wykonać chodnik obejściowy. Pamiątką po niezrelizowanej kolejce podziemnej jest poszerzony odcinek chodnika tuż przy samym szybie Anioł, gdzie miała być stacja początkowa podziemnej kolejki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Politechnice Śląskiej zabrzmiało Gaudeamus

Prof. dr hab. inż. Marek Pawełczyk, rektor Politechniki Śląskiej: - Przyszłość nie jest miejscem, do którego kiedyś dotrzemy. Przyszłość jest czymś, co wspólnie tworzymy. Dla uniwersytetu technicznego to stwierdzenie ma znaczenie szczególne. 

1758694244 wielki piec

Spektakl "Wielki Piec... Ginter Łostoń" bezpłatnie już w niedzielę, 11 października. Nie przegap

Już w niedzielę, 11 października 2026 r. o godz. 16.00, Śląski Teatr Impresaryjny im. Henryka Bisty w Rudzie Śląskiej zaprasza na wyjątkowe - bezpłatne wydarzenie kulturalne. Na deskach teatru zadebiutuje najnowszy spektakl w reżyserii Zbigniewa Stryja pt. „WIELKI PIEC... GINTER ŁOSTOŃ”.

Pozwał Netflix za serial Ołowiane dzieci. Broni pamięci babci

Prof. Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, znanej śląskiej lekarki, pozwał platformę Netflix. Zarzuca twórcom serialu „Ołowiane dzieci”, że zniekształcili historię jego babci, która zmarła w 2016 roku.

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów.