Zabrze: podziemna trasa dla miłośników sportów ekstremalnych

fot: Witold Gałązka/ARC

- Tak jak ratownicy ćwiczą sytuacje trudne pod ziemią, akcje ratownicze, w takich warunkach będziemy chcieli puścić turystów. To będzie bardzo trudna trasa, wymagająca dużej sprawności fizycznej, dla specjalnych odbiorców, jak miłośnicy sportów ekstremalnych - powiedział dyrektor muzeum Bartłomiej Szewczyk

fot: Witold Gałązka/ARC

Podziemną trasę turystyczną, odzwierciedlającą trud ratowników górniczych, planuje otworzyć w 2019 r. Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu. Nowa trasa będzie wymagała dużej sprawności fizycznej, dlatego dedykowana będzie m.in. miłośnikom sportów ekstremalnych.

Dyrektor muzeum Bartłomiej Szewczyk poinformował, że nowa trasa będzie wykorzystywała dostępną już infrastrukturę. Jak mówił, wstępna koncepcja zakłada oparcie trasy na modeul tzw. komór ćwiczeń, w jakich szkolą się ratownicy w stacjach ratowniczych.

- Tak jak ratownicy ćwiczą sytuacje trudne pod ziemią, akcje ratownicze, w takich warunkach będziemy chcieli puścić turystów. To będzie bardzo trudna trasa, wymagająca dużej sprawności fizycznej, dla specjalnych odbiorców, jak miłośnicy sportów ekstremalnych - powiedział Szewczyk.

Od piątku turyści od 7. roku życia będą mogli zwiedzać natomiast 1,1-km drogę wodną w ciągnącej się pod Zabrzem XIX-wiecznej sztolni. Jej pokonanie w napędzanych elektrycznie łodziach będzie zajmowało ponad pół godziny. Turyści będą wypływali poprzez nawiązujący do historycznego portal sztolni do otwartego portu przy ul. Miarki. Atrakcjami po drodze są m.in. odtwarzane przez głośniki śląskie legendy, wzbogacone efektami świetlnymi czy zawieszony pod stropem gąszcz migoczących słabymi płomykami dawnych górniczych lampek.

Cała trasa między szybem Wilhelmina przy zabrzańskiej ul. Sienkiewicza a wylotem sztolni na powierzchnię w centrum miasta, przy ul. Miarki, będzie liczyła ok. 2 km i zajmowała 2,5-3 godziny.

Po oddaniu drogi wodnej Muzeum zamierza kontynuować program inwestycyjny dotyczący obiektów na powierzchni, m.in. budynków wokół szybu Carnall, swojej pierwotnej głównej siedziby przy ul. 3 Maja czy monumentalnej wieży ciśnień przy ul. Zamoyskiego. Rozwijane będą atrakcje w dostępnych "suchych" częściach sztolni oraz w połączonym z nią podziemnym skansenem górniczym, na którego powierzchni działa też Rodzinny Park Naukowy 12C.

Podziemne trasy turystyczne wykorzystujące dwa zarządzane przez Muzeum podziemne kompleksy - Sztolnię Królowa Luiza, a także zrewitalizowaną w poprzednich latach Zabytkową Kopalnię Guido - liczą, wraz z drogą wodną, ok. 10 km. Być może w przyszłości oba kompleksy zostaną pod ziemią połączone; w najbliższym czasie Muzeum zamierza sprawdzić stan wyrobisk między nimi.

Prace w zabrzańskich górniczych podziemiach, koncentrujących się wokół wyrobisk Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej, trwają od 2008 r. W ub.r. ukończono tę część z nich, która umożliwiła otwarcie pierwszej, pieszej części podziemnej trasy o długości ok. 1,5 km.

Budowa Sztolni Dziedzicznej w latach 1799-1863 była ogromnym przedsięwzięciem. Chodziło o infrastrukturę umożliwiającą odwadnianie dużych państwowych kopalń w dzisiejszych Zabrzu i Chorzowie i kilkunastu kopalń mniejszych, prywatnych. Całkowita długość ciągnącej się kilkadziesiąt metrów pod ziemią sztolni sięgała 14,2 km.

Ujście sztolni, tracącej na znaczeniu wraz z coraz głębszym wydobyciem, zamurowano w 1951 r. Aby ponad pół wieku później zbadać, a potem odkopać liczącą ok. 2,5 km część jej wyrobisk, trzeba było m.in. udrożnić szyby Carnall i Wilhelmina, zasypane kamieniem przy okazji likwidacji pola zachodniego kopalni Zabrze Bielszowice.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.

Jakie zostały ślady po postindustrialnych zabytkach Bytomia?

Przełom XX i XXI wieku to ogromne zmiany w Bytomiu związane z transformacją gospodarczą. Wiele zakładów przemysłowych, jak: kopalnie, huty, elektrociepłownie oraz inne zakłady produkcyjne zostało zlikwidowanych. Część obiektów bezpowrotnie wyburzono, jednak spora część została zachowana,  jak: EC Szombierki, szyb Krystyna czy budynki po dawnych zakładach Orzeł Biały oraz kopalniach Rozbark i Bolko. 

Bytomskie perełki postindustrialu na znaczkach pocztowych

Elektrociepłownia Szombierki – jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków przemysłowych Górnego Śląska oraz wizerunek najstarszej, nieprzerwanie czynnej bytomskiej kolei wąskotorowej, trafiły na znaczki i pocztówki. Można je już zakupić w sklepie internetowym Poczty Polskiej.