Zabrze: pierwsi turyści popłynęli Sztolnią Dziedziczną

fot: Tomasz Rzeczycki

Najpierw oficjalni goście, a po nich uczniowie zabrzańskich szkół popłynęli po raz pierwszy w piątek łodziami Sztolnią Dziedziczną w Zabrzu

fot: Tomasz Rzeczycki

+8 Zobacz galerię

Galeria
(11 zdjęć)

W Sztolni Dziedzicznej pod centrum Zabrza w piątek, 14 września, zainaugurowano ruch turystyczny. Nie jest to jednak tania atrakcja. Bilet kosztuje 60 złotych.

Pierwszą łodzią popłynęli oficjalni goście, m.in. prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik i dyrektor Muzeum Górnictwa Węglowego Bartłomiej Szewczyk. O godzinie 8.20 zjechali szybem Wilhelmina znajdującym się przy ul. Sienkiewicza, przeszli wyrobiskami do podziemnego portu, skąd popłynęli do wylotu sztolni przy ul. Karola Miarki. Tam o godzinie 9.40 czekali na nich dziennikarze.

Sztolnią do Szczecina
- Teraz możemy pływać, teraz mamy okno na Szczecin – powiedziała po wyjściu z łodzi prezydent Zabrza. Potem w rozmowie z dziennikarzami stwierdziła, że wcześniej już cztery razy przechodziła sztolnią na różnych etapach prac. Nie omieszkała też dodać, że węgiel stanowił podstawę rozwoju nie tylko Śląska, ale i Polski.

-To jest przepłynięcie techniczne – podkreślił Sławomir Gruszka, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Zabrzu akcentując, że prawdziwa inauguracja ruchu turystycznego nastąpi wraz z kolejnym rejsem.

Dziewiczy rejs w kaskach
O godzinie 9.50 wpłynęła do sztolni od strony ul. Karola Miarki pierwsza grupa zwiedzających, ubranych w kaski ochronne.

Reporter portalu nettTG.pl był pierwszym dziennikarzem, który popłynął wraz z turystami. Była to piętnastoosobowa grupa uczniów i nauczycieli z pięciu zabrzańskim szkół. Reprezentowali oni pierwsze, drugie i trzecie Liceum Ogólnokształcące, Zespół Szkół Ekonomicznych oraz Zespół Szkół nr 10 w Zabrzu.

Tą ostatnią placówkę reprezentowali dwaj uczniowie – z 8 klasy podstawówki i 3 klasy gimnazjum, oraz nauczyciel Mariusz Konior.

- Nie jestem pierwszy raz w podziemiach – powiedział portalowi netTG.pl Mariusz Konior.
- Kiedyś byłem elektrykiem i na praktykach zawodowych zjechałem na dół kopalni. Byłem też w sztolni w Tarnowskich Górach - dodał.

"Bez obaw! Czmychnę jak kapitan Schettino!"
Przewodnikiem, który popłynął z pierwszą grupą turystów, był Bogdan Dropik. Nie pracował nigdy w górnictwie, zajmował się oprowadzaniem wycieczek jako przewodnik terenowy PTTK, a od czterech i pół roku pracuje w kopalni Królowa Luiza. W trakcie podziemnego spływu dopisywał mu humor. Zażartował, że w razie gdyby łódka miała zatonąć, to tak jak kapitan statku Costa Concordia opuści łódź jako pierwszy. Nie zabrakło też ciętych odniesień do Titanica.

- Nie bałem się – zapewnił nas Bogdan Dropik po zakończonym rejsie.
- Narrację miałem ułożoną w głowie. Zawsze mnie interesowała historia Górnego Śląska i chciałem to przekazać.

Dziewiczy rejs zakończył się równo w południe wyjazdem na powierzchnię szybem Wilhelmina. Uczniowie sprawiali wrażenie zadowolonych.

- W łódkach nie było aż tak zimno – stwierdziła Julia Podobińska, uczennica z I Liceum Ogólnokształcącego w Zabrzu im. Zbigniewa Religi.
- Dopiero po wyjściu z łódek czuło się ten chłód - przyznawała.

Powrót autobusem
Podziemna trasa turystyczna w Sztolni Dziedzicznej w Zabrzu obejmuje przepłynięcie odcinka długości 1130 metrów oraz wędrówkę suchymi odcinkami sztolni i innych korytarzy o długości około 900 metrów.

Każdorazowo sztolnią płynie zestaw złożony z dwu sczepionych łódek, mogących pomieścić łącznie 20 osób. W razie dużego nasilenia ruchu turystycznego łodzie z turystami mają pływać w obie strony. Przy mniejszym ruchu przewiduje się zejścia do podziemi od strony szybu Wilhelmina przy ul. Sienkiewicza 43, a koniec wycieczki przy wylocie sztolni. Warto dodać, że przewóz turystów z powrotem do miejsca startu odbywa się bez dodatkowych opłat specjalnym autobusem, pomalowanym w barwy Kopalni Guido. Nie trzeba więc z powrotem iść dwóch kilometrów przez miasto.

W galerii: pierwszy rejs w Sztolni Dziedzicznej, Zabrze, piątek 14 września 2018 r. (zdjęcia Tomasz Rzeczycki - portal netTG.pl, Trybuna Górnicza)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1765888186 g63vfrlwiaahkta

CPK wypłacił zaliczki odszkodowań właścicielom ponad 500 działek przejętych pod inwestycję Port Polska

Do października br. spółka CPK wypłaciła zaliczki na poczet odszkodowań za 547 działek objętych wywłaszczeniem pod budowę lotniska i zachodniego węzła komunikacyjnego w ramach inwestycji Port Polska - poinformowała spółka Centralny Port Komunikacyjny.

Kopalni już nie ma, dokumenty są nadal potrzebne. Gdzie ich szukać?

Do emerytury brakuje zaświadczenia o zarobkach z kilku lat. W domowej teczce jest świadectwo pracy, ale kopalnia od dawna nie fedruje, a w dawnym biurowcu mieści się inna firma. Telefon do kadr nie odpowiada. W takiej sytuacji najważniejsze staje się ustalenie, kto przejął dokumenty. Zamknięcie zakładu nie oznacza przecież, że przestają być potrzebne. Dla byłego pracownika właśnie teraz mogą mieć największe znaczenie.

Ile stali zostało w ściance? Pomiar grubości rurociągów i zbiorników bez wyłączania instalacji

Rurociągi odwadniające, sprężonego powietrza, ciepłownicze i technologiczne, a także zbiorniki, tracą materiał od środka: przez korozję, erozję i ścieranie. Z zewnątrz rura może wyglądać na sprawną aż do dnia, w którym przecieknie. Pomiar grubości ścianki pozwala ocenić jej stan bez cięcia, bez demontażu i najczęściej bez zatrzymywania instalacji.

Politechnika Śląska wśród najlepszych polskich uczelni technicznych

Politechnika Śląska znalazła się w gronie najwyżej sklasyfikowanych polskich uczelni technicznych w najnowszej edycji Times Higher Education World University Rankings 2027. Uczelnia utrzymała pozycję, zajmując jednocześnie 5. miejsce ex aequo wśród polskich szkół wyższych.