Zaangażowany mistrz sztuk walki

Jacek Kuśmirak-Brudnicki, inspektor gospodarki maszyn górniczych w kopalni „Borynia”, jest mistrzem kung-fu, w stylu Chau Shaolin Si Dju Su. Tytuł uzyskał w uznanej w kraju Pszczyńskiej Szkole Sztuk Walki. Jest także posiadaczem II dana w ju-jitsu.

Uprawianie sztuk walki rozpoczął w wieku 11 lat. Za namową rodziców trafił do szkółki karate w rodzinnym Rybniku. Wcześniej grywał w badmintona i w szkolnej drużynie koszykówki. Sport miał zapisany w genach. – Ojciec był bokserem wagi półciężkiej – wyjawia.

Po pięciu latach uprawiania karate Jacek Kuśmirak-Brudnicki przeniósł się do powstałej w Rybniku sekcji Pszczyńskiej Akademii Sztuk Walki. Trenował tam kung-fu według formuły słynnego chińskiego klasztoru Shaolin i style wietnamskie. Akademia była reprezentantem tych stylów na Polskę.

Pszczyńską Akademię Sztuk Walki założyli w 1955 r. bracia, Jan i Józef Brudny, którzy zaczynali od ju-jistu. Później zajęli się wyłącznie rozwojem szkoły i uprawianymi w niej sztukami walki.

– Bracia Brudny z czasem zaczęli tworzyć własne formy obrony – mówi Kuśmirak-Brudnicki. – Opierali się na tradycji i filozofii chrześcijańskiej. Szkolenie nakierowane było tam na indywidualności każdego człowieka.

Zachęcanie do sportu

Uczniowie Pszczyńskiej Akademii Sztuk Walki nie rywalizują w zawodach sportowych. Trenują po to, aby zdawać egzaminy i zdobywać kolejne stopnie wtajemniczenia. – Akademia zajmuje się kultywacją stylów walki, a nie sportową rywalizacją – komentuje Kuśmirak-Brudnicki.

Regularne zajęcia w Akademii zakończył w 1998 r., kiedy rozpoczął studia na Politechnice Śląskiej na kierunku matematyka-robotyka. Miał już wówczas stopień mistrzowski – I dan w stylu Chau Shaolin Si Dju Su. Nie zaprzestał treningów, ale nie są one już tak intensywne, jak kiedyś. Mówi o sobie, że jest teraz mniej zawodnikiem, a więcej działaczem w Rybnickim Klubie Ju-Jitsu Sportowego. Dużo pracuje z młodzieżą. Zajmuje się przygotowywaniem programów profilaktycznych. Ich zadaniem jest prewencja antyalkoholowa i antynikotynowa.

– Wspólnie z policją realizujemy program pod hasłem: „Pamiętaj, od ciebie zależy, jak sprzedasz wolny czas”. Przez zachęcanie do uprawiania sportu, chcemy eliminować u młodych ludzi złe wzorce zachowań – informuje Kuśmirak-Brudnicki. W ramach działań profilaktycznych Rybnicki Klub Ju-Jitsu Sportowego wspólnie z Komendą Miejską Policji i Urzędem Miasta Rybnik zorganizował w 2008 r. dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia zawody realnej samoobrony.

– Frekwencja była spora, bo przyszło 130 młodych ludzi. W tym roku też zorganizujemy takie zawody – deklaruje Kuśmirak-Bruidnicki.

Utytułowane dzieci

Pierwsza sekcja dla dzieci w Rybnickim Klubie Ju-Jitsu powstała w 2005 r. Teraz są już trzy, ze sporym dorobkiem sportowym. Trenuje w nich 110 dzieci. Planowane jest otwarcie czwartej sekcji w Jastrzębiu Zdroju.

– Te dzieci, które u nas zaczynały, to już teraz juniorzy, trenujący znacznie intensywniej. Mają na swoim koncie osiągnięcia sportowe, włącznie z tytułami mistrzów Polski w swojej kategorii. Nasze dzieci regularnie wygrywają zawody w judo i ju-jitsu – podkreśla nie bez satysfakcji. Kuśmirak-Brudnicki zajmuje się także trenowaniem młodych adeptów ju-jistu. Na razie jest asystentem instruktora. Żeby samodzielnie szkolić zawodników, musi skończyć odpowiedni kurs.

– Kiedy uzyskałem stopień mistrzowski w kung-fu, miałem zostać automatycznie instruktorem. Takie były wówczas przepisy. Ale się zmieniły i obecnie trzeba zaliczyć kurs instruktorski o określonej specjalizacji – wyjaśnia.

Certyfikaty dla klubów

Poza zaangażowaniem społecznym, prowadzeniem treningów, ma jeszcze jeden cel. Chce stworzyć organizację, która zajmie się kontrolą bezpieczeństwa uprawiania sportu przez dzieci. Taka potrzeba wynika z tego, że praca z dziećmi wymaga od instruktorów wysokich kwalifikacji. Nie tylko zawodowych, ale i moralnych.

– Taka organizacja jest w Wielkiej Brytanii – mówi Kuśmirak-Brudnicki. – Jej zadaniem jest m.in. wydawanie klubom certyfikatów, zezwalających na pracę z młodzieżą.

Kuśmirak-Brudnicki podkreśla, że sztuki walki „to unikalna dziedzina sportu”. – Do każdego uprawiającego je zawodnika trzeba podchodzić indywidualnie. Bo każdy człowiek jest inny, inaczej się porusza, ma swoją odrębną psychikę – zauważa.

W uprawianiu sztuk walki na początku kładzie się nacisk na rozwój fizyczny zawodnika. Nieco później sporo uwagi poświęca się rozwojowi psychiki. – To nie jest bez znaczenia, bo sztuka walki, to jest nauka zabijania – komentuje Kuśmirak-Brudnicki.

Choć unika sytuacji, w których musiałby wykorzystać swoje umiejętności obrony, to zdarzało się, że był do tego zmuszony.

– Jak napastnik zobaczył co potrafię, to się wycofywał. Kiedy się umiejętnie pokaże swoje możliwości, z ataku rezygnuje nawet grupa napastników – stwierdza Kuśmierak-Brudnicki.

Podsumowując swoje zaangażowanie w trenowanie sztuk walki podkreśla, że jest zadowolony z dokonanego kiedyś wyboru. – Mam poczucie, że dzięki temu jestem inny, wydaje mi się, że lepszy. Dlatego warto było się temu poświęcić – twierdzi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Fot glowne 2026 08 13 Nettg 00

Kopalnia Soli „Wieliczka” – jedna wycieczka, setki wrażeń!

Podróże czy edukacja? Połącz jedno i drugie, zabierz swoją klasę na szkolną wyprawę do Kopalni Soli „Wieliczka”. Zamiast lekcji aktywna nauka podczas zwiedzania. Wybierz trasę idealną do wieku uczniów i posiadanej przez nich wiedzy.

Małysz nadal przyciąga. Tysiące osób odwiedziło już centrum narciarstwa jego imienia

W ciągu miesiąca ponad 5 tysięcy osób odwiedziło Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza w Wiśle. Nowa atrakcja turystyczna przyciągnęła zarówno mieszkańców, jak i turystów z Polski oraz zagranicy. – Nazwisko Adama Małysza wciąż ma w sobie magię i nadal przyciąga ludzi - mówi Tadeusz Papierzyński, prezes spółki Baseny Wisła, która zarządza obiektem.