Za powstrzymanie globalnego ocieplenia zapłacimy ponad 11,5 biliona dolarów

Rybnik elektrownia BOKU

fot: Bogdan Kułakowski

Największym zakładem EDF w Polsce jest elektrownia „Rybnik”

fot: Bogdan Kułakowski

Eksperci z Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) wyliczyli, że fiasko ubiegłorocznego szczytu w Kopenhadze w sprawie zmian klimatu będzie kosztować świat bilion dolarów na dodatkowe inwestycje energetyczne do 2030 r., a łącznie nawet 11,6 bilionów – napisano w rocznym sprawozdaniu MAE poświęconym światowym perspektywom energetycznym.

Co ciekawe, W raporcie opublikowanym tuż przed szczytem w sprawie globalnego ocieplenia, agencja ta, reprezentująca interesy krajów uprzemysłowionych, szacowała, że do 2030 roku będą konieczne dodatkowe inwestycje sięgające 10,5 biliona dolarów, aby uniknąć "nieodwracalnych szkód" dla klimatu.

W tym roku MAE twierdzi, że konieczne "dodatkowe wydatki" sięgną do 2030 roku 11,6 biliona, co daje kwotę o "około bilion dolarów wyższą niż rok temu".

Według MAE, która ma siedzibę w Paryżu, dostateczne zmniejszenie emisji dwutlenku węgla, aby zahamować wzrost temperatury na Ziemi o dwa stopnie Celsjusza, zgodnie z niewiążącym porozumieniem osiągniętym w Kopenhadze, "wymagałoby głębokiej transformacji światowego systemu energetycznego". Stąd taka astronomiczna kwota.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.