fot: Jarosław Galusek
RWE obok Vattenfalla zapowiedziało dalszą walkę z decyzjami URE o uwolnienie cen prądu dla gospodarstw domowych
fot: Jarosław Galusek
W ubiegłym roku wydobycie węgla energetycznego w Polsce wyniosło 71,6 mln ton. Prawie w całości (71,5 mln) został sprzedany, w tym 42,2 mln ton – odbiorcom z energetyki zawodowej. Do końca września br. wydobycie sięgnęło 52,5 mln ton, zaś sprzedaż – 46,9 mln ton. Do energetyki zawodowej trafiło w tym czasie ledwie 27 mln ton. Wyraźny jest więc spadek popytu ze strony tej grupy.
Wielkość dostaw węgla kamiennego i jego cena nie są jedynymi kwestiami, które obie strony kładą na szali rozmów. Dla ich przebiegu i rezultatów nieobojętny jest również fakt, że na polski rynek coraz intensywniej napływa węgiel zza granicy (przeszło 5 mln ton w ciągu 8 miesięcy br.), a także zjawisko zauważalnego wypierania w wytwarzaniu energii tego tradycyjnego w naszych warunkach surowca paliwami z innych źródeł, w tym niekonwencjonalnych.
Naturalnym dążeniem energetyków jest kupowanie węgla taniej. Naturalnym, ponieważ – jak w przypadku Grupy Tauron Polska Energia – stanowi on przeszło 50 proc. kosztów wytwarzania prądu i ciepła. Górniczy partnerzy wykluczają natomiast przystanie na ceny, które nie pokrywałaby co najmniej kosztów produkcji.
Dla strony górniczej niebywale ważną kwestią w negocjacjach – na co zwraca uwagę Zbigniew Paprotny, wiceprezes zarządu Kompanii Węglowej – jest też uzgodnienie przejrzystego scenariusza zapotrzebowania na paliwo przez energetycznych kontrahentów. Jego brak zwiększa margines niepewności, zatem wzmaga ostrożność w budowaniu konkretnej ścieżki cenowej.