Za 7,5 mln zł w Rybniku zbudowano Zakład Przerobu Odpadów Komunalnych

W Rybiku oddano do użytku Zakład Przerobu Odpadów Komunalnych. Jak dowiedział się portal nettg.pl z oficjalnego komunikatu władz miejskich Rybnika, koszt inwestycji to 7,5 miliona złotych, z czego 75 procent sfinansowane zostało z pożyczki udzielonej przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

 

Docelowo, dzięki powstaniu zakładu, wszystkie odpady z Rybnika zostaną poddane odzyskowi, zamiast ich unieszkodliwiania przez składowanie, co pozwoli realizować wymagania ustawy o odpadach, dotyczące odzysku odpadów ulegających biodegradacji.
 

- Funkcjonowanie na terenie miasta zakładu zajmującego się przeróbką i odzyskiwaniem odpadów komunalnych, to kontynuacja konsekwentnych działań, kolejny - po wybudowaniu systemu kanalizacji sanitarnej - ważny krok w zakresie ochrony środowiska w Rybniku. Powstanie zakładu rozwiązuje na wiele lat problem gospodarki śmieciowej w mieście – cieszy się prezydent Rybnika Adam Fudali.
 

W sąsiedztwie ZPOK powstaje obecnie kwatera składowiska odpadów wraz z zakładem odzysku odpadów budowlanych (przeróbka gruzu na materiały wykorzystywane na podbudowę dróg). Powstające inwestycje stanowić będą zintegrowany kompleks gospodarki odpadami komunalnymi dla miasta Rybnika.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.