Z taszy listonosza (24)

Dziennik kierowcy


Dzisiaj rano jechałem jak zwykle do pracy. Przede mną, lewym pasem nowiusieńkim BMW, jechała blondynka... Przy prędkości 130 km/h siedziała z twarzą tuż przy lusterku i malowała sobie rzęsy.

Na moment odwróciłem głowę, a kiedy spojrzałem znowu na BMW, oczywiście okazało się, że blondynka (wciąż zajęta makijażem!!!) już jest połową auta na moim pasie! I chociaż jestem naprawdę twardym facetem, to tak się przestraszyłem, że i golarka i kanapka wypadły mi z rąk. Kiedy próbowałem kolanami opanować kierownicę, tak aby wrócić na swój pas ruchu, komórka wyleciała mi akurat prosto do kubka z gorącą kawą, który trzymałem między nogami. Kawa naturalnie się wylała, poparzyła mnie w... (no właśnie), telefon szlag trafił, no i przerwało mi bardzo ważną rozmowę! I tyle nieszczęść z powodu jakiejś idiotki, która nie wie, że trzeba się skupić na jeździe, a nie robić sobie w tym czasie makijaż! Kret! ynka!!!

Ten dowcip z listu od kobiety oczywiście, ale to żadna walka płci. Kolejny dowcip od tej samej Czytelniczki.

Pieprzony lodziarz

Gdy Marysia dowiedziała się, że jej dziadek umarł, udała się prosto do babci, by ją pocieszyć. Na miejscu od babci dowiedziała się, że dziadek dostał zawału serca podczas ich coniedzielnego, porannego sexu. Słysząc to Marysia, tak rzekła do babci:

– Babciu, przecież kiedy para staruszków, będących grubo po 90-tce, sypia ze sobą i uprawia sex, to tylko kusi los. Prędzej czy później musiało się to tak skończyć!
– Moje dziecko – odpowiedziała babcia – co ty tam wiesz. Już wiele lat temu z twoim świętej pamięci dziadkiem odkryliśmy, że najlepsza pora na pieszczoty zaczyna się dokładnie wtedy, gdy dzwony kościelne zaczynają grać. To był bardzo dobry rytm. Wolno i przyjemnie: biiim... booom... biiim... booom...

Tu babcia musiała przerwać, otrzeć łzę, po czym kontynuowała:

– Służyło nam to znakomicie. I gdyby tylko ten pieprzony samochód lodziarza ze swoim narwanym „Ding-dong! Ding-dong!” nie podjechał pod nasz dom, to twój dziadek dalej by żył...

Z korespondencji od Pana Pawła wybrałem taki oto, dość złośliwy, dowcip.

Oświadczyny

– Czy zostaniesz moją żoną? – pyta się chłopak, klęcząc przed wybranką serca.
– Nie wyjdę za ciebie. Mój przyszły mąż musi umieć dobrze gotować, prać, sprzątać, robić zakupy, patrzeć we mnie jak w obrazek, wypełniać wszystkie moje życzenia...
– Rozumiem, zatem wycofuję propozycję. Pozwól jednak, że nim wstanę z klęczek, pomodlę się za tego biedaka...

I może kontynuując ten wątek:

Tresura

Kobieta zmusza ratlerka, żeby jej służył.

– Daj spokój – mówi mąż – nic z tego nie będzie...
– Będzie, będzie. Z tobą też na początku nie wychodziło...

Ale żeby była równowaga, to coś o draństwie mężczyzn.

Ale wpadka

Rozmowa kolegów:

– Ależ jestem ostatnio roztargniony! Jadąc w piątek na ryby, zapomniałem wziąć ze sobą wędkę.
– Kiedy się zorientowałeś, że jej nie masz?
– Dopiero w niedzielę wieczorem, gdy wróciłem do domu. Żona to zauważyła... jak podałem jej ryby...

I jeszcze coś od Pani Ewy.

Egzamin

Student medycyny na egzaminie ma wymienić 3 zalety mleka matki. Po dłuższym namyśle pisze:

1. Jest w 100% naturalne.
2. Jest ciepłe – nie trzeba go podgrzewać.

I w tym momencie zabrakło mu inwencji. Siedzi i myśli. Profesor ma już zbierać kartki... gdy student wpada na genialną myśl – jest trzecia zaleta!

3. Ma rewelacyjne opakowanie!!!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

115 lat po pierwszym węglu. Piekarska biblioteka szuka zdjęć z kopalni Andaluzja

Miejska Biblioteka Publiczna w Piekarach Śląskich zaprasza mieszkańców do przekazywania fotografii związanych z kopalnią Andaluzja. Wystawa, planowana w Izbie Regionalnej w okolicach Barbórki, ma upamiętnić 115 lat od rozpoczęcia wydobycia w jednym z najważniejszych zakładów pracy w historii miasta.

Górnicze tradycje w nowej odsłonie. Premiera „Rybnickiego śpiewnika górniczego”

Tradycyjne pieśni górników z Rybnika i okolic ocalone od zapomnienia. Zostały zebrane w jednym śpiewniku.

Bieg Niepodległości im. Dziewięciu z "Wujka" - zapisy do końca października

Został niecały miesiąc do Bieg Niepodległości im. Dziewięciu z "Wujka" - przypomina Polska Grupa Górnicza. Zapisy trwają!

Jest stypendystą Fundacji Rodzin Górniczych - koboty to jego specjalność

Daniel Głąbicki, podopieczny i stypendysta Fundacji Rodzin Górniczych, jest studentem kierunku Automatyka i Robotyka na Akademii Górniczo-Hutniczej oraz aktywnym członkiem Koła Naukowego AGH Focus. Udziela się też jako lider projektu „Inteligentna fabryka – kompletna linia produkcyjna z magazynem składająca konstrukcje z plastikowych elementów” realizowanego w ramach Grantu Rektora.