Dzisiaj rano jechałem jak zwykle do pracy. Przede mną, lewym pasem nowiusieńkim BMW, jechała blondynka... Przy prędkości 130 km/h siedziała z twarzą tuż przy lusterku i malowała sobie rzęsy.
Na moment odwróciłem głowę, a kiedy spojrzałem znowu na BMW, oczywiście okazało się, że blondynka (wciąż zajęta makijażem!!!) już jest połową auta na moim pasie! I chociaż jestem naprawdę twardym facetem, to tak się przestraszyłem, że i golarka i kanapka wypadły mi z rąk. Kiedy próbowałem kolanami opanować kierownicę, tak aby wrócić na swój pas ruchu, komórka wyleciała mi akurat prosto do kubka z gorącą kawą, który trzymałem między nogami. Kawa naturalnie się wylała, poparzyła mnie w... (no właśnie), telefon szlag trafił, no i przerwało mi bardzo ważną rozmowę! I tyle nieszczęść z powodu jakiejś idiotki, która nie wie, że trzeba się skupić na jeździe, a nie robić sobie w tym czasie makijaż! Kret! ynka!!!
Ten dowcip z listu od kobiety oczywiście, ale to żadna walka płci. Kolejny dowcip od tej samej Czytelniczki.
Pieprzony lodziarz
Gdy Marysia dowiedziała się, że jej dziadek umarł, udała się prosto do babci, by ją pocieszyć. Na miejscu od babci dowiedziała się, że dziadek dostał zawału serca podczas ich coniedzielnego, porannego sexu. Słysząc to Marysia, tak rzekła do babci:
– Babciu, przecież kiedy para staruszków, będących grubo po 90-tce, sypia ze sobą i uprawia sex, to tylko kusi los. Prędzej czy później musiało się to tak skończyć!
– Moje dziecko – odpowiedziała babcia – co ty tam wiesz. Już wiele lat temu z twoim świętej pamięci dziadkiem odkryliśmy, że najlepsza pora na pieszczoty zaczyna się dokładnie wtedy, gdy dzwony kościelne zaczynają grać. To był bardzo dobry rytm. Wolno i przyjemnie: biiim... booom... biiim... booom...
Tu babcia musiała przerwać, otrzeć łzę, po czym kontynuowała:
– Służyło nam to znakomicie. I gdyby tylko ten pieprzony samochód lodziarza ze swoim narwanym „Ding-dong! Ding-dong!” nie podjechał pod nasz dom, to twój dziadek dalej by żył...
Z korespondencji od Pana Pawła wybrałem taki oto, dość złośliwy, dowcip.
Oświadczyny
– Czy zostaniesz moją żoną? – pyta się chłopak, klęcząc przed wybranką serca.
– Nie wyjdę za ciebie. Mój przyszły mąż musi umieć dobrze gotować, prać, sprzątać, robić zakupy, patrzeć we mnie jak w obrazek, wypełniać wszystkie moje życzenia...
– Rozumiem, zatem wycofuję propozycję. Pozwól jednak, że nim wstanę z klęczek, pomodlę się za tego biedaka...
I może kontynuując ten wątek:
Tresura
Kobieta zmusza ratlerka, żeby jej służył.
– Daj spokój – mówi mąż – nic z tego nie będzie...
– Będzie, będzie. Z tobą też na początku nie wychodziło...
Ale żeby była równowaga, to coś o draństwie mężczyzn.
Ale wpadka
Rozmowa kolegów:
– Ależ jestem ostatnio roztargniony! Jadąc w piątek na ryby, zapomniałem wziąć ze sobą wędkę.
– Kiedy się zorientowałeś, że jej nie masz?
– Dopiero w niedzielę wieczorem, gdy wróciłem do domu. Żona to zauważyła... jak podałem jej ryby...
I jeszcze coś od Pani Ewy.
Egzamin
Student medycyny na egzaminie ma wymienić 3 zalety mleka matki. Po dłuższym namyśle pisze:
1. Jest w 100% naturalne.
2. Jest ciepłe – nie trzeba go podgrzewać.
I w tym momencie zabrakło mu inwencji. Siedzi i myśli. Profesor ma już zbierać kartki... gdy student wpada na genialną myśl – jest trzecia zaleta!
3. Ma rewelacyjne opakowanie!!!
Aż 2000 osób biegiem powitało wiosnę w Tauron Parku Śląskim
W pierwszy dzień kalendarzowej wiosny w Tauron Parku Śląskim odbył się Bieg Wiosenny, który przyciągnął rekordową liczbę uczestników. Na starcie stanęło aż 2000 biegaczy, co potwierdziło rosnącą popularność wydarzenia i uczyniło tegoroczną edycję jedną z największych w historii.