Alojz wstaje rano z łóżka, podchodzi do okna i mówi rozmarzonym głosem:
– Dzisiaj jest taki piękny dzień...
– No i co z tego? – pyta żona.
– A ty powiedziałaś kiedyś – kontynuuje Alojz rozmarzonym głosem – że pewnego pięknego dnia mnie porzucisz...
Żona do męża:
– Ach, jaki piękny dzień, aż się chce odetchnąć pełną piersią!
– Trudno – odpowiada mąż. – Oddychaj tym, co masz.
Po randce:
– Ginter! Czy odprowadzisz mnie do domu?
– Tak, wzrokiem...
Akwizytor z niegasnącym uśmiechem na ustach chodzi od drzwi do drzwi. W pewnym domu właścicielka nie ma ochoty z nim rozmawiać. Zatrzaskuje mu drzwi przed nosem. Ku jej zdziwieniu drzwi nie zamykają się, lecz odskakują z impetem. Akwizytor nadal uśmiecha się promiennie. Podejrzewając, że intruz włożył nogę między drzwi a framugę, kobieta ponawia próbę. Drzwi znowu odskakują, akwizytor uśmiecha się szeroko. Jeszcze raz. Bez zmian. Zdenerwowana kobieta
cofa się lekko, aby wziąć jeszcze większy rozmach. Wtedy wreszcie odzywa się akwizytor:
– A może jednak odsunie pani najpierw swojego kotka?
– Czym bawi się kot psychiatry??
– Kłębkiem nerwów.
Dziękując za kolejne spotkanie i za wszystkie listy, pozostawiam Państwa z pewną sentencją: Budzik jest jak kiepska kochanka – zawsze dzwoni nie w porę...
Piszcie: ecik@gornicza.com.pl. Pyrsk!