Babcia z dziadkiem idą po schodach. Jest im coraz trudniej, więc też coraz częściej przystają, żeby odpocząć. Odpoczynki są coraz dłuższe, a pokonywane odcinki coraz krótsze... Sapią okrutnie... Wreszcie, za kolejnym postojem, gdy już mieli ruszyć dalej, babcia pyta dziadka: – Słuchaj, mój drogi. Przypomnij mi; my wchodzimy, czy schodzimy?
Dowcipy ze staruszkami w rolach głównych niosą i odpowiedni ładunek absurdu, i zahaczają trochę o czarny humor – dlatego je lubię. Bo może uda mi się dożyć czasu, by – że tak powiem – organoleptycznie doświadczyć tego, o czym piszę, zachowując przy tym dystans i uśmiech...
Bardzo stare małżeństwo w ramach przypominania sobie młodszych lat uprawia sex. On sapie przy tym i stęka okropnie, a na dodatek przewraca oczyma. Ona przygląda mu się uważnie przez pewien czas, wreszcie nieco zaniepokojona pyta: – Kochanie, ty „dochodzisz”, czy może „odchodzisz”?
Zmieniamy temat.
Noc. Pewne małżeństwo śpi w najlepsze, gdy nagle budzi ich głośne: Łup! Łup! Łup! Ktoś gwałtownie dobija się do drzwi. Mąż przewraca się na bok i patrzy na zegarek; trzecia w nocy.
– Kurde, nie będę się o tej porze z wyra zrywał – myśli i przewraca się z powrotem, usiłując zasnąć. Ale po krótkiej chwili słychać jeszcze gwałtowniejsze Łup!!! Łup!!! Łup!!!
– Idź, zobacz, kto to – tym razem zareagowała żona.
Co było robić. Półprzytomny zwlókł się z łóżka i poszedł do drzwi. Otworzył. Raczej wyczuł, niż zobaczył pijanego mężczyznę. Odór alkoholu był okropny.
– Dobry wieszór – wybełkotał nieznajomy. Ja najmooocniej przepraszam szanownego paana ale szy móchby mnie pan popchnąć?
– Człowieku! Zwariowałeś?! Jest trzecia w nocy. Wywlokłeś mnie pan z łóżka... – nie kończąc zdania, zatrzasnął drzwi. W łóżku wszystko opowiedział żonie.
– No co ty! Jak mogłeś? – wyrzutem zareagowała żona. – A pamiętasz, jak nam się zepsuł samochód, kiedy jechaliśmy odebrać dzieci z kolonii i sam musiałeś pukać do kogoś, żeby nam pomógł? Co by się wtedy stało, gdyby też ci ktoś zatrzasnął drzwi przed nosem?!
– Ale kochanie, on był pijany!
– A może w samochodzie czeka żona?
Cóż było robić. Chciał, nie chciał, mąż jeszcze raz zwlókł się z łóżka, ubrał się i poszedł do wyjścia. Za drzwiami z powodu ciemności niczego ani nikogo nie dostrzegł, więc zawołał:
– Hej! Czy nadal trzeba pana popchnąć?!
– Taaaa!!! Proszeeee!!!
– A gdzie pan jest?
– W ogrodzie! Na huśtawce...
Nie mniej jednak; pomagajcie bliźnim w potrzebie!
Dwie pięciolatki na placu zabaw. Jedna chwali się drugiej:
– A ja mam nowego tatusia...
– A jak się nazywa?
– Andrzej.
– A dalej?
– Zajefajny
– No, ten jest wporzo! Był moim tatusiem pół roku temu...
Na koniec pytanie i odpowiedź:
– Jak zginęła blondynka pijąca mleko?
– Krowa usiadła...
Piszcie! Przypominam adresy: e-mail – ecik@gornicza.com.pl; pocztowy – Trybuna Górnicza „Ecik”, ul. Kościuszki 30, 40-048 Katowice. Pyrsk!