Z nowym rokiem raźnym krokiem

fot: ARC

fot: ARC

Z nowy rokiem raźnym krokiem przed siebie idziemy,
gdzie w tym marszu dojdziemy, tego dziś nie wiemy.
Może będzie ciężko, może nas kryzys dopadnie?
Może nam premier to powie, może on to zgadnie?
Jakże mamy żyć i jak fedrować, panie premierze,
gdy wnet górnicze emerytury pan nam zabierze?
Z nowy rokiem raźnym krokiem przed siebie idziemy,
dokąd w tym marszu dojdziemy, tego dziś nie wiemy!

 

Na giełdę papierów rząd przeflancował południowe kopalnie,
lecz na tym biznesie górnik akcjonariusz wyszedł nader marnie.
Prezes obiecywał duże zyski z dywidendy, rząd zachwalał akcje,
górnicy już po stracie wiedzą: było kupić państwa obligacje,
ci, co pożyczek nie wzięli, akcji nie kupili, oni mieli rację!
A teraz prezes górników straszy widmem cen zachwiania,
obiecywał zyski, teraz od podwyżki dla nas pensji się wzbrania.
Owszem, to i prawda - raźnym krokiem przed siebie idziemy,
lecz dokąd w tym marszu dojdziemy, tego dziś nie wiemy!

Milionami ton jedzie węgiel ze Wschodu do Polski, bo jest tani,
rząd nasz kochany to widzi, tamy nie położy, importu nie zgani.
I jak tak ta inwazja potrwa znacznie dłużej, ta powódź węglowa,
to ni chybił, wnet znawcy górnictwa będą mędrkować od nowa,
o tym, że węgla w Polsce i kopalń za dużo, że redukcji trzeba!
Myśmy drzewiej już to przerabiali, teraz chcemy chleba i pracy,
Polska bez węgla będzie Polską słabą, zrozumcie to rodacy!
My nie narzekamy, bo raźnym krokiem przed siebie idziemy,
lecz dokąd w tym marszu dojdziemy, tego dziś nie wiemy!

Niech żyje nam górniczy stan, za zdrowie górników pijcie, mili,
bo gdybyśmy węgla w Polsce nie mieli, to byście się zdziwili,
że ten ze Wschodu nie byłby już taki tani, a prąd byłby drogi,
to jest scenariusz nie horroru, tyleż nie teoretyczny, co złowrogi,
a wtedy byłby wielki płacz, zgrzytanie zębów i do Boga trwogi!
Dlatego przykro nam wielce, łza ucieka z oka i w sercu kołata,
gdy górnika ten z tamtym coraz częściej traktują jak psubrata!
My tylko ostrzegamy i raźnym krokiem przed siebie idziemy,
lecz dokąd w tym marszu dojdziemy, tego dziś nie wiemy!



Mamy bardzo za złe panu premierowi, że górników on chce dzielić,
na lepszych i gorszych, na pierwszych i drugich zamierza podzielić.
Jednym ćwierć wieku zostawi do emerytury, innym każe dłużej robić,
czy pan premier wie, że ten podział wkrótce górnictwo może zabić,
warto dla groszy paru górniczą, od wieków, solidarność rozsadzić?
Kto pójdzie na dół za elektryka robić do siódmego prawie krzyżyka,
gdy każdemu, co pod ziemią zap..., zdrowie po czwartym już znika?
Musimy żale wylać, bo raźnym krokiem przed siebie idziemy,
lecz dokąd w tym marszu dojdziemy, tego dziś jeszcze nie wiemy!

 

 

 

Cieszmy się, tańczmy z przytupem i świętujmy jak Polska cała
z wielkiej radości, że 21 grudnia fala apokalipsy świata nie zalała.
Cieszmy się wszyscy, że choć kryzys wkoło jak sztorm szaleje,
to naszych miejsc pracy, kopalń naszych falą kryzys nie zaleje.
A może wreszcie rząd powie "basta" i zmienią pakiet klimatyczny,
wówczas nasz premier będzie mógł ogłosić sukces historyczny!
Daj Boże zdrowia i spokoju, w nowe raźnym krokiem idziemy,
gdzie to w tym marszu dojdziemy, tego dziś nie wiemy!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej