Z notatnika sztygara Onderki. Drewniane stropnice

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Ruch Bielszowice

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jeśli choć kilka lat pracowaliście na dole, to chyba dobrze wiecie, jak należy budować stropnice. No właśnie, przed czy za urabiającym kombajnem? A to, że robota powinna iść zgodnie z ustaleniami projektu technicznego i technologii, to w ogóle już nie powinno ulegać najmniejszej wątpliwości, nawet dla ucznia. Ale nie wszyscy o tym wiedzą, mimo posiadania całej sterty zaświadczeń z kursów i szkoleń. Mówię: całej sterty, bo do tragicznego wydarzenia, o jakim dziś chciałem Wam opowiedzieć, doprowadzili pracownicy dozoru z szesnastoletnim stażem. Wyobraźcie sobie, że jeden z nich polecił wykonanie kolejnego skrawu kombajnem, mimo niezabudowania stropnic drewnianych obudowy ostatecznej chodnika likwidacyjnego. Mało powiedzieć: lekkomyślność, ale też na próżno szukać ostrzejszych określeń, bo teraz to nikomu na nic.

Cała ta przykra historia miała miejsce już jakiś czas temu w ścianie 717. Po uzyskaniu przewidywanego planem ruchu wybiegu ok. 1800 m podjęto decyzję o przeznaczeniu jej do likwidacji. Naturalnie opracowano projekt techniczny. W końcu trzeba było się brać do wykładania stropu równolegle do ociosu filarówkami o długości 6,0 m nad stropnicami sekcji obudowy zmechanizowanej. Uwzględniając warunki stropowe, przypinano w stropie warstwę węgla o grubości ok. 0,8 m na odcinku ok. 5 m postępu ściany.

Cały proces kontrolowali – na pierwszej zmianie kierownik robót górniczych Zaleski, na drugiej nadsztygar chodnika likwidacyjnego Kania. Obu uważano za fachowców. Ja również nie miałem wątpliwości, że nimi są. Razem zresztą zaczynaliśmy pracę w kopalni. Pewnie miałbym o nich dobre zdanie do dziś, ale... Co tu dużo mówić. Zaleski i Kania krytycznego dnia skontrolowali wykonywanie chodnika likwidacyjnego w ścianie 717. Po tej kontroli ten pierwszy nie ustalił w projekcie technicznym sposobu wykonywania obudowy za urabiającym kombajnem, a drugi nie zareagował na brak ustalenia. I co Wy na to? Wierzyć się nie chce.

Czasami tak myślę sobie, że Zaleskiemu zależało na tempie robót, a Kania nie chciał się wdawać z nim w spory, bo do tego nigdy śpieszno mu nie było. Poza tym Zaleski uchodził za supereksperta i wszystko zawsze najlepiej wiedział. W każdym razie po wykonaniu skrawu na odcinku między sekcjami obudowy nr 86-70 zespoły przystąpiły do zakładania stropnic drewnianych o długości ponad 3 m na stropnice sekcji obudowy zmechanizowanej. No i tak budowano drewniane stropnice w dwóch miejscach, zamiast sukcesywnie za urabiającym kombajnem. Pomimo niezabudowania stropnic drewnianych na sekcjach 81, 82, 83, na polecenie górnika przodowego przystąpiono do wykonywania kolejnego skrawu na tym samym odcinku, między sekcjami 86-70.

Wreszcie górnicy zabrali się do wykonywania ostatecznej obudowy chodnika likwidacyjnego. Chyba na godzinę przed końcem trzeciej zmiany przodowy wraz z górnikiem podjęli pracę na sekcji 83, na którą nie założono stropnic drewnianych przed wykonaniem ostatniego skrawu kombajnem. Dla założenia stropnic drewnianych opuszczono więc stropnicę sekcji o ok. 0,3 m. Teraz obaj górnicy, stojąc na trasie przenośnika ścianowego, usunęli znad stropnicy sekcji 83 drewniane stropnice zabudowane po pierwszym skrawie. Nie wiem nawet, kiedy zorientowali się, że na długości 2,5 m i szerokości 2,7 m strop nie jest zabezpieczony. To był moment. Odpadające bryły przygniotły górnika do trasy przenośnika ścianowego.

Zaleski z Kanią już w górnictwie nie pracują, ale z pewnością tamtego dnia szybko nie zapomną. Powtarzam Wam jeszcze raz: trzymajcie się przepisów, bo nie znacie dnia ani godziny

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem.