Z murawy na kopalnię

1518776148 gornik zabrze mistrz polski 1988 arc

fot: Archiwum domowe

Górnik Zabrze mistrzem Polski 1988 r. Stare fotografie i wspaniałe wspomnienia. Grzegorz Bartoń w koszulce w paski stoi w drugim rzędzie, pierwszy od lewej

fot: Archiwum domowe

Kiedyś przemysł węglowy był najhojniejszym sponsorem polskiej piłki nożnej. Grzegorz Bartoń, szef Działu Zaopatrzenia ruchu Bielszowice kopalni Ruda, chętnie wspomina tamte czasy. Sam był w składzie pierwszej drużyny Górnika Zabrze, z którą w 1988 r. zdobył tytuł Mistrza Polski. Przez wiele lat trenował młodych piłkarzy w różnych klubach Śląska. W końcu podjął pracę w kopalni.

 - Jako mały chłopiec bardzo interesowałem się futbolem. To był okres wielkich sukcesów zarówno reprezentacji Polski, jak i klubów piłkarskich. Podziwiałem znanych piłkarzy: Lubańskiego, Gorgonia, Szymanowskiego, Oślizłę. Często chodziliśmy na mecze. Byłem zafascynowany stadionem Górnika Zabrze. Kiedyś pomyślałem, że to wspaniała sprawa móc grać na tej murawie. Kiedy miałem 9 lat, zacząłem trenować w klubie Górnik Czerwionka. Sam poszedłem się do niego zapisać. Nikt nie musiał mnie namawiać – wspomina Grzegorz Bartoń.

Sześć lat później młody piłkarz z Czerwionki dostał powołanie do reprezentacji Polski do lat 15. Jej trenerem był wówczas Janusz Wójcik. Zaliczył także mecze w kadrze juniorów. Potem przyszły występy w Gwarku Zabrze pod okiem Jana Kowalskiego i wreszcie w Górniku Zabrze, któremu przewodził szkoleniowiec Marcin Bochynek. Najczęściej grywał na pozycji obrońcy, choć zdarzały mu się występy w pomocy.

- To była wówczas bardzo silna drużyna, złożona z kilkunastu reprezentantów kraju, i trudno było się załapać do pierwszego składu - wspomina Bartoń.

Józef Wandzik, Jacek Grembocki, Józef Dankowski, Marek Piotrowicz, Robert Grzanka, Krzysztof Zagórski, Robert Warzycha, Piotr Rzepka, Ryszard Komornicki, Piotr Jegor, Krzysztof Baran, Ryszard Cyroń, Marek Majka, Waldemar Kamiński i Jan Urban - ci zawodnicy wybiegli 10 listopada 1988 r. na słynny stadion Santiago Bernabéu, aby zmierzyć się z Realem Madryt. Trenerem mistrzów Hiszpanii był wtedy słynny Leo Beenhakker. Niewiele brakowało, a Hiszpanie zostaliby wyeliminowani z pucharów.

- Mnie satysfakcjonował tytuł Mistrza Polski, po który sięgnęliśmy z drużyną w tym samym roku. Grałem w ostatnim meczu. To były wielkie dni naszej drużyny – przyznaje piłkarz.

Po zakończeniu kariery Grzegorz Bartoń poświęcił się działalności szkoleniowca. W LKS Bujaków prowadził drużynę trampkarzy. W końcu rozpoczął pracę w kopalni Bielszowice i wstąpił do służby w ratownictwie. Miał okazję raz jeszcze sprawdzić swoją sprawność fizyczną, której nabrał na treningach piłkarskich w Górniku Zabrze. W 1996 r. wziął udział w akcji ratowniczej po tragicznym tąpnięciu, na skutek którego śmierć poniosło pięciu górników.

- Chodnik po zawale wyglądał tragicznie. Miał zaledwie 40 do 60 cm wysokości. Wokół pełno było złomu, powykręcanych części obudów. Akcja trwała 16 dni. Górotwór cały czas się odprężał. Warunki podczas akcji były tak trudne, że jeden z moich kolegów z zastępu nie wytrzymał psychicznie i w dzień po akcji zwolnił się z kopalni. W ratownictwie przychodzą ciężkie chwile. Profesja ta wymaga ogromnego hartu ducha. To nierzadko twarda walka o ludzkie życie. Trzeba wytrzymać do końca. I jeszcze jedno – ratownictwo to umiejętność wspólnego działania w drużynie. W futbolu jest podobnie – podsumowuje Grzegorz Bartoń.

Niebawem na Stadionie Górnika Zabrze rozpocznie swą działalność Muzeum Zabrzańskiego Sportu. W jego zbiorach znajdą się pamiątki i wspomnienia zawodników 14-krotnego piłkarskiego mistrza Polski. Będzie można również poznać całą historię sportu w tym mieście.

 

 

 

 



 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zawody wędkarskie. Brawa dla górników!

Zakończyły się dwudniowe 21. Mistrzostwa Polski Górników w Wędkarstwie Feederowym. Zorganizował je Związek Zawodowy Górników w Polsce. Świetnie poszło górnikom-wędkarzom z LW Bogdanka.

Książka na weekend: „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda”

Zapewne koreańska literatura jest rzadkością wśród naszych czytelniczych wyborów. A szkoda. Bo warto „wziąć na warsztat” książkę, której akcja dzieje się w odległym kraju, zobaczyć, jak funkcjonuje tamtejsze społeczeństwo, co nas łączy, a co dzieli. Książka „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda” jak na dłoni pokazuje relacje między Koreańczykami, przy okazji pochwalając proste rzeczy.

O dziedzictwie pogórniczym w otoczeniu fedrujących kopalń

Obrady ICMUM 2026 stanowiły znakomitą okazję do promocji naszych obiektów muzealnych związanych z górnictwem

Spojrzał górnikom w twarz. Może jesteś wśród nich?

Uznany śląski fotografik Jan Czypionka uwiecznił na zdjęciach wizerunki górników przy pracy. Mało kto trafia w te miejsca z obiektywem. Sesja pod ziemią, przy ostrym świetle lamp na górniczych kaskach, nie należy do łatwych zadań.