Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.52 PLN (+2.01%)

KGHM Polska Miedź S.A.

282.60 PLN (-0.49%)

ORLEN S.A.

128.40 PLN (-0.33%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.48 PLN (+0.89%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.22 PLN (+2.22%)

Enea S.A.

21.06 PLN (+2.03%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (-0.82%)

Złoto

5 061.70 USD (-0.44%)

Srebro

81.34 USD (-3.06%)

Ropa naftowa

103.14 USD (+1.44%)

Gaz ziemny

3.13 USD (-3.72%)

Miedź

5.76 USD (-1.19%)

Węgiel kamienny

126.65 USD (-1.82%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.52 PLN (+2.01%)

KGHM Polska Miedź S.A.

282.60 PLN (-0.49%)

ORLEN S.A.

128.40 PLN (-0.33%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.48 PLN (+0.89%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.22 PLN (+2.22%)

Enea S.A.

21.06 PLN (+2.03%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (-0.82%)

Złoto

5 061.70 USD (-0.44%)

Srebro

81.34 USD (-3.06%)

Ropa naftowa

103.14 USD (+1.44%)

Gaz ziemny

3.13 USD (-3.72%)

Miedź

5.76 USD (-1.19%)

Węgiel kamienny

126.65 USD (-1.82%)

Z Matterhornu grozą wieje

16 scieszka arc k3

fot: archiwum alpinistów

Takiego nieba nieco dłużej zabrakło Tomaszowi Ścieszce (na zdjęciu) i Krzysztofowi Talikowi do pełnej satysfakcji z alpejskiej wyprawy

fot: archiwum alpinistów

Tomasz Ścieszka, górnik libiąskiej Janiny, ma powód, żeby wrócić w Alpy Walijskie. W sierpniu wraz z Krzysztofem Talikiem z bielskiego Speleoklubu miał zdobyć Matterhorn. Nie udało się.

Na osłodę pozostały mu wejścia na Breithorn (4164 m n.p.m.) i Castor (4228 m n.p.m.). Wielki zawód? Nie. Raczej nauka pokory wobec majestatu i kaprysów gór. Tę lekcję najlepiej oddają zapisy w dzienniku wyprawy:

Z Polski wyjeżdżamy 13 sierpnia. Po czternastu godzinach jazdy - w "towarzystwie" Krzysztofa Hołowczyca - meldujemy się w Valtournenche, urokliwym miasteczku leżącym w dolinie Aosty. Rozbijamy namiot na kempingu Glair. Pora na odpoczynek po drodze.

Obładowani bagażem na trzy kolejne dni podjeżdżamy do Breuil Cervinia, gdzie pakujemy tyłki w kolej liniową. Przez Plan Maison wyjeżdżamy na Testa Grigia (3480 m n.p.m.), gdzie roztacza się piękny widok na Plateau Rosa. Termometr wskazuje 1°C. Najpierw idziemy przez lodowiec wzdłuż tras narciarskich, a następnie przechodzimy przez krótki tunel. Tuż za nim wychodzimy na Breithorn plateau, skąd już widać nasz pierwszy cel - Breithorna. Wiążemy się liną i podchodzimy na przełęcz Breithorn pass, gdzie zostawiamy nasze bagaże i "na lekko" ruszamy w stronę wyznaczonego celu.

W górę...
Na szczyt podchodzimy coraz bardziej stromym, południowo-zachodnim zboczem. Z każdym krokiem czujemy się słabsi. Spada tempo. Kilka kroków - głęboki oddech, kilka dalszych - usta łapczywie chwytają powietrze... Na górze najpierw trzymamy się lewej strony. Następnie coraz szerszym grzbietem docieramy na zachodni, a zarazem najwyższy wierzchołek Breithornu, na wysokość 4164 m n. p. m. Kilka zdjęć i schodzimy.

Z przełęczy Breithorn pass (3824 m n.p.m.) kierujemy się na wschód poprzez poprzecinany licznymi szczelinami lodowiec Vera. Rozglądamy się za Bivacco Rossi e Volante (3700 m n.p.m.). W końcu stajemy przed skalną wysepką, wzrok ucieka ku górze... Jest. Na miejscu jesteśmy o osiemnastej. Kucharzymy, odpoczywamy.

Poranek wita nas pięknym wschodem słońca. Bez ociągania wyruszamy w stronę przełęczy Zwillingsjoch (3845 m n.p.m.). Dziś naszym celem są dwa bliźniaki - Pollux (4092 m n.p.m.) i Castor (4228 m n.p.m.). Na pierwszy ogień idzie ten drugi. Powód: popołudniową porą strome, południowo-zachodnie zbocze tej góry jest często zagrożone lawinami. Z przełęczy najpierw lewą częścią ściany zygzakami podchodzimy w stronę szczytu. Nachylenie zbocza dochodzi tutaj do 55 stopni. Po wejściu na grań kierujemy się w stronę wierzchołka. Na szczycie wzmaga się wiatr. Chwila odpoczynku, kilka zdjęć i na dół. Po zejściu na przełęcz kierujemy się w stronę południowo-zachodniej ostrogi Polluxa, skąd prowadzi droga na grań. Niepokoją kłębiące się czarne chmury. Mimo wszystko ciśniemy do góry. Nadciągające chmury nie wróżą nic dobrego. Postanawiamy schodzić i wracać na biwak.

Nowi kompani
Analizujemy pogodę na najbliższe dni. Kolejny dzień wygląda kiepsko. Prognoza odstręcza deszczem i śniegiem. Następny ma być ładny. No i znów śnieg w kolejne popołudnia. Tak więc 16 sierpnia decydujemy się na zejście na kemping Glair. Na miejscu spotykamy Zbyszka i Wojtka z Polski. Postanawiamy wspólnie uderzyć następnego dnia na Matterhorn, mimo że oni - w oczekiwaniu na okno pogodowe - są wypoczęci, natomiast my mamy za sobą trzy dni akcji w górach. Ale nie mamy większego wyboru. Zapowiada się półtora dnia dobrej pogody. Późniejsze prognozy mrożą wizją intensywnego opadu śniegu. Niepodobna zaprzepaścić szansy. Nie bacząc więc na zmęczenie, decydujemy się kolejnego dnia na wyjście w stronę schroniska Carrel.

O szóstej startujemy z parkingu w Cervini i kierujemy się w stronę schroniska Duca di Abruzzi (2802 m n.p.m.). Świeci słońce. Podejście - choć wygodną ścieżką - jest męczące. Przez system żlebów, skalnych stopni, piargów i żeber docieramy pod szczytową kopułę Testa de Leone. Cała droga jest bardzo krucha, a końcówka zagrożona spadającymi kamieniami. Następnie trawersujemy turnię szeroką na długość buta bardzo kruchą ścieżką. Ekspozycja i kruchość terenu robią wrażenie.

Przełęcz Leone (3580 m n.p.m). Zakładamy uprzęże i wiążemy się liną. Tłok jak na deptaku. Zaskakuje liczba ludzi na grani. Stromymi piargami docieramy do pierwszych pionowych progów skalnych oraz płyt. Kolejne z nich są ubezpieczone stałymi linami, które nie zawsze biegną z linią logicznego wejścia. Jedni schodzą, inni wyprzedzają. Nie sprzyja to komfortowi wspinania, ani nie podnosi bezpieczeństwa. Całość jest poprzetykana kruchym terenem z osuwającymi się kamieniami. Po dojściu do schroniska Carrel (3829 m n.p.m.) miałem już serdecznie dosyć. Na miejscu był prawdziwy tłumek: 50-60 osób.

Pęka porozumienie
Prognozy coraz mniej obiecujące. Śnieg, śnieg... No i kruchy teren. Zaczynam rozważać możliwość odwrotu. Obserwuję zespół pokonujący pierwszy wyciąg w stronę Grande Tour. Nagle prowadzący zrzuca z przewieszonego fragmentu ściany kamień wielkości sporego telewizora. Każdy, kto to widział, zamarł. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Mam dość. Rezygnuję z jutrzejszego wyjścia w stronę szczytu. Tomek obstaje, aby pójść. Pęka nić porozumienia. Kolejnego dnia schodzimy. Pierwsze 200 metrów w dół pokonujemy zjazdami. Przypadkowo kilkakrotnie zrzucamy kamienie z kruchych odcinków ściany. Na szczęście ruch w dół jest znikomy. Kolejne metry pokonujemy osuwającym się piargiem. Następnie wspomniany wyżej, ciekawy fragment trawersu, kolejne piargi, żebra, kilkumetrowe skalne stopnie i kominy. Milczę. On też. W głowie kłębią mi się myśli, czy słusznie spasowaliśmy. Wracamy do Polski.

Udało nam się wejść na Breithorn i Castor. Żal tej kropki nad "i", czyli Matterhornu. Cóż, przyjdzie i na niego pora. Przyda się doświadczenie...

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Śląski hotel z prestiżowym wyróżnieniem kulinarnym

Ważne wyróżnienie kulinarne dla hotelu Złoty Groń z Istebnej. Zajął drugie miejsce w regionie i czwarte na południu kraju.

Któż z nas nie miał w rodzinie górnika? Sosnowiecka szkoła ratuje pamięć o kopalni Niwka-Modrzejów

W Niwce, górniczej dzielnicy Sosnowca, grupa pasjonatów lokalnej historii zgromadzona jest wokół SP nr 15. Od lat dba także o górnicze dziedzictwo. O tym, jak ważna jest historia, pamięć o górnikach – mieszkańcach dzielnicy Niwka, w Szkole Podstawowej nr 15 im. Stefana Żeromskiego w Sosnowcu nie trzeba nikogo przekonywać. Przed szkołą stoi wagonik z kopalni Wujek wraz z

A gandolfi

Fotograf National Geographic w kopalniach Wujek i Murcki-Staszic. „Ślązacy zrobili na mnie wrażenie”

Dla National Geographic i najważniejszych magazynów Europy, które publikują jego zdjęcia, fotografował w Sierra Leone, Delhi, Szanghaju, Libii, Gujanie Francuskiej, Krzemowej Dolinie – zjeździł pół świata, by przywieźć niezwykłe fotoreportaże. Poprosił Polską Grupę Górniczą o możliwość zrobienia zdjęć do najnowszego tematu – o przemysłowej transformacji Górnego

Odkryj tajemnice katowickich ratuszy

W marcu w ramach cyklu HERITON. SPOTKANIA Z DZIEDZICTWEM Instytut im. Wojciecha Korfantego zaprasza na opowieść o dawnych ratuszach i siedzibach urzędów gmin na terenie Katowic, którą przedstawi historyk Michał Bulsa. Siedziby urzędów miast i gmin należały do najbardziej reprezentacyjnych budynków użyteczności publicznej. Na terenie Katowic zachowane są budynki będące dawnymi