Z kotwami będzie bezpieczniej
Fedrowanie w coraz niższych pokładach ma upowszechnić w polskich kopalniach stosowanie obudowy kombinowanej.Stosowanie obudowy kotwowej w niemieckich kopalniach węgla kamiennego było jednym z tematów omawianych w Jaworzu podczas dorocznej konferencji zatytułowanej „Problemy współczesnego górnictwa 2011”. Dyskusja stanowiła kontynuację zeszłorocznej debaty nad przyszłością obudowy kotwowej w polskich kopalniach węgla kamiennego.
W Polsce obudowę kotwową zastosowano po raz pierwszy w 1916 roku w kopalni Pokój. Jednak poza wzmianką w literaturze fachowej nie pozostały po tym zdarzeniu żadne ślady.
Według badań dr. Andrzeja Nierobisza z Głównego Instytutu Górnictwa, udział samodzielnej obudowy kotwowej w ogólnym metrażu wyrobisk wykonanych z zastosowaniem kotew jest obecnie niewielki. Na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku nastąpił dynamiczny rozwój tej technologii. Ze statystyk wynika, że w 1991 roku aż 33 kopalnie zastosowały ją w różnej formie. Wydawało się wręcz, że tendencja ta zostanie utrzymana, lecz w następstwie dwóch zawałów, do których doszło w kopalniach Anna (1994 r.) i Staszic (1995 r.), trend w tym kierunku został zahamowany. Mimo to eksperci wciąż podkreślali jej opłacalność, m.in. dlatego, że obniżała znacznie koszty drążenia wyrobisk korytarzowych. Bariera psychologiczna była jednak silniejsza. Co prawda w 1999 roku powróciło zainteresowanie stosowaniem obudowy kotwowej, ale po reformie organizacyjnej polskiego górnictwa praktycznie spadło ono do zera. Jedyną kopalnią, która w ciągu ostatnich dziesięciu lat zdecydowała się na wykonanie samodzielnej obudowy kotwowej w systemie wybierania resztek, był Staszic.
Obudowa kombinowana
Specjaliści praktycy ze spółki RAG Mining Solutions chcą na powrót przekonać swych polskich kolegów do jej stosowania. W Jaworzu sporo mówili o swoich doświadczeniach w tej dziedzinie.
– Obudowa kotwowa to standard wyposażenia wyrobisk podziemnych w niemieckich kopalniach, głównie w chodnikach przyścianowych. Jest stosowana wraz z tradycyjną obudową stalową łukową podatną. Aktualnie w Niemczech dominuje tak zwana obudowa kombinowana w wariancie „A”. W czole drążonego przodka wykonuje się samodzielną obudowę kotwową, a w dalszym etapie stawiane są w wyrobisku odrzwia stalowej obudowy łukowej podatnej – wyjaśnia prof. Stanisław Prusek z Głównego Instytutu Górnictwa.
Średnia głębokość eksploatacji pokładów węgla kamiennego u naszych zachodnich sąsiadów przekroczyła już 1000 m. Tymczasem w polskich kopalniach kształtuje się w granicach 700 m i z roku na rok wzrasta.
– Schodzenie do coraz głębiej zalegających pokładów, zwłaszcza przez kopalnie Jastrzębskiej Spółki Węglowej, upowszechni tę metodę w Polsce. Dlatego warto poznawać niemieckie doświadczenia w tym względzie – dodaje prof. Prusek.
Nie ma również wątpliwości, że powszechniejsze stosowanie obudowy kotwowej powinno wpłynąć także na poprawę stanu bezpieczeństwa pracy w rodzimym górnictwie.
Bezpieczniej i bardziej komfortowo
– Dodatkowe wzmocnienie obudowy łukowej podatnej, poprzez przykotwienie odrzwi czy też stosowanie kotwienia pomiędzy odrzwiami, poprawi stateczność wyrobisk górniczych, ograniczy ich deformację, co jest szczególnie istotne w przypadku chodników przyścianowych. Załogi górnicze pracować będą bezpieczniej i bardziej komfortowo, bo i gabaryty wyrobisk będą większe – tłumaczy dalej Prusek.
Konferencja w Jaworzu dowiodła, że i Niemcy mogą przy okazji skorzystać z polskich doświadczeń w dziedzinie zwalczania zagrożeń naturalnych, np. tąpaniami, a także wczesnego wykrywania pożarów, zagrożeń metanowych, pyłowych bądź klimatycznych. W zakresie aerologii i kotwienia rysuje się więc perspektywiczna współpraca obu krajów.
Organizatorem konferencji w Jaworzu w dniach 9–11 marca br. był Główny Instytut Górnictwa i działające w jego ramach Koło Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa.