Pomnik przez lata przypominał o ofiarach katastrofy z września 2009 r. Teraz trafi w nowe miejsce

fot: Maciej Dorosiński

Monument odsłonięto w drugą rocznicę katastrofy w 2011 r.

fot: Maciej Dorosiński

Kopalnia Śląsk przeszła już do historii. Po zlikwidowanym zakładzie pozostało już niewiele. Jednak jeden z tych obiektów ma szczególne znaczenie. To pomnik, który przez lata przypominał o ofiarach największej katastrofy, jaka miała miejsce w dziejach tej rudzkiej kopalni. 18 września 2009 r. życie straciło tu 20 górników. Z racji tego, że zakład jest już zlikwidowany i znajduje się w strukturach Spółki Restrukturyzacji Kopalń, monument trzeba przenieść. Ma to się stać jeszcze w tym roku. Znane jest już miejsce, gdzie stanie.

– W związku z likwidacją ruchu Śląsk zdecydowano o przeniesieniu pomnika ku czci ofiar katastrofy z 2009 r. Zależy nam na ich godnym upamiętnieniu, dlatego zgodnie z tym, co deklarowaliśmy, zostanie on przeniesiony do nowej lokalizacji. Będzie to Park Pamięci w Rudzie Śląskiej przy ul. Krańcowej 5. Pod koniec kwietnia ogłosiliśmy w tej sprawie przetarg, w którym wzięły udział dwie firmy. Oferty są teraz analizowane. Po zawarciu umowy wykonawca będzie miał trzy miesiące na przeniesienie pomnika – powiedział „Górniczej” rzecznik prasowy SRK Mariusz Tomalik.

Wszystko zatem wskazuje, że tegoroczne obchody związane z upamiętnieniem ofiar katastrofy zostaną zorganizowane już w nowej lokalizacji. Przypomnijmy, że 18 września 2022 r. w cechowni odbyła się msza święta, a potem pod pomnikiem złożono kwiaty i zapalono znicze.

Tuż po katastrofie symbolem pamięci o zmarłych górnikach był krzyż znajdujący się w pobliżu wejścia do kopalni. W 2011 r., w drugą rocznicę katastrofy, odsłonięto jednak monument. Ma on wymiar przestrzenny i składa się z dwóch ponad trzymetrowych granitowych bloków, których zarysy tworzą postać górnika. Autorkami pomnika są Aleksandra Naparło-Czyż i Sylwia Kasperczak, natomiast jego projekt architektoniczny wykonał Stanisław Burmistrz. Całość przygotowała i koordynowała katowicka agencja Arch.

Do tragedii w rudzkim zakładzie doszło na porannej zmianie o godz. 10.10 w czasie urabiania ściany kombajnem. W rejonie zagrożenia znajdowało się 222 pracowników. 12 górników zginęło na miejscu. Rannych przetransportowano do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, innych do szpitali na Śląsku oraz Szpitala w Łęcznej. W ciągu dwóch dni od katastrofy zmarło kolejnych ośmiu rannych górników.

Pierwotnie uważano, że w ruchu Śląsk doszło do zapalenia metanu. Później ustalono, że doszło także do wybuchu. Z opinii biegłych wynikało, że zapalenie i wybuch metanu miały charakter naturalny. Gaz zgromadził się w przestrzeni po eksploatacji węgla i w wyniku ruchu górotworu uwolnił się do wyrobiska; tam doszło do jego samozapłonu i wybuchu. Wszystko trwało najwyżej półtorej sekundy.

Prowadzone po katastrofie postępowanie nadzoru górniczego wykazało m.in. błędy i naruszanie przepisów w kopalni. Śledczy prowadzący w tej sprawie odrębne postępowanie potwierdzili dużą część nieprawidłowości, za które odpowiedzialność przypisywano kilkudziesięciu osobom, nie znaleziono jednak dowodów, że to z ich winy doszło do tragedii. Ostatecznie śledztwo w sprawie katastrofy umorzono.

W katastrofie życie stracili: Zdzisław Batorski (lat 43), Marek Bojsza (lat 37), Janusz Cebula (lat 45), Roman Cłapka (lat 40), Roman Czarnecki (lat 48), Marek Ćmiel (lat 43), Zbigniew Garbacz (lat 48), Cezary Goszczycki (lat 39), Dariusz Grzegorzek (lat 40), Michał Heince (lat 43), Szymon Korzeniowski (lat 24), Tomasz Kurek (lat 44), Teodor Ledwoń (lat 45), Lucjan Manjura (lat 40), Jacek Nowakowski (lat 36), Anastazy Podlaszewski (lat 38), Sebastian Smyk (lat 30), Adrian Świętek (lat 21), Rafał Wcisło (lat 22) oraz Adam Wiśniowski (lat 38).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.