Z Ecikiem o obrażaniu i nie tylko...

Witóm wszystkich piyknie i serdecznie. Pan Paweł z Bytómia do nos napisoł, za co mu piykne dziynki skłodóm. Nawiązując do tytułu tej rubryczki, zauważył, co następuje: „Jest wiele dowcipów o Hanysach i Gorolach, ale są to najczęściej dowcipy obrażające albo jednych, albo drugich. W swoim archiwum wygrzebałem cztery dowcipy z Hanysami i Gorolami w roli głównej, które nie powinny nikogo urazić. A może – oby – wzbudzić trochę uśmiechu...”Szanowny Panie Pawle. Serdecznie dziękuję za te i pozostałe dowcipy. Jak świat światem, ludzie kpili ze swoich sąsiadów i przybyszów z obcych stron. Znakomicie opisał to profesor Jan Bystroń (Hanys!!!) w swoim dziele pt. „Megalomania narodowa”. Ja uważam, że książka ta powinna być lekturą obowiązkową w szkołach średnich. Zaś polityków – szczególnie z ugrupowań trącących nacjonalizmem – powinno się z niej odpytywać na wyrywki przy każdej okazji. Autor, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego w okresie międzywojennym, po opublikowaniu tej książki nie miał lekko! Oj, nie! Dlatego – jak, mam nadzieję, wszyscy zauważyli – staram się idiotyczne podziały ośmieszać i przybliżać ludzi do siebie. Bo animozje najczęściej biorą się z niewiedzy i nieznajomości. Nie znaczy to jednak, byśmy rezygnowali z żartu o bliźnich i sobie samych, pamiętając wszakże, że dowcip winien gryźć jak owca, a nie jak wilk...
Ale żech sie rozgodoł! Tóż czas na wice ze listu uod Pana Paulka ze Bytómia.

Z taszy listonosza

Grunt to porozumienie
We jednyj robocie (w znaczeniu: zakład pracy) starszy pracownik, rodowity Szlónzok, dostoł do brygady Gorola. Dobrze im sie robiyło i zakolegowali sie. Keryjś wolnyj soboty wybrali sie uoba na ryby. Przi wodzie Hanys pado (mówi):
– Synek, tyś je modszy, to pylnij się (pobiegnij, „kopnij się”) do sklepu po halba. Tu mosz piynióndze…
Gorol ochoczo ruszył do sklepu, ale po drodze zorientował się, że nie bardzo wie, po co biegnie. Zawrócił więc i już z daleka woła do kolegi:
– A co to jest „halba”?!
– Tyś je móndry synek – uodpedzioł mu uradowany Hanys – mosz recht (rację)! Kup zarozki dwie!!!

To bardzo stary dowcip i śmiem twierdzić, że w znacznym stopniu dzięki niemu nie trzeba tłumaczyć, iż „halba” to pół litra wódki. Idźmy zatem dalej.

Złota kolekcja dowcipów roku 2010

O co chodzi?
Kazik z kieleckiego przyjechał do pracy na Śląsk. Po jakimś czasie napisał list do domu. Po wstępnych serdecznościach, podzielił się też następującymi spostrzeżeniami:
„Jest mi tu dobrze i przyzwyczajam się powoli. Ludzie mili, tylko mam problemy z rozumieniem ich mowy. Zauważyłem, że dużo słów przerabiają tak, żeby się zaczynały na literę „g”. Kopalnia to po ichniejszemu „gruba”, wypłata to „geltag”, urodziny to „geburstag”. Na poręcz mówią „gelender”, na polewaczkę „giskana”, a mnie, choć wiedzą, że jestem Kazek, wołają „Gorol”...”

O co chodzi???
Francek i Zefek pojechali w latach powojennych odbudowywać stolicę. Któregoś dnia zostali zabrani na przedstawienie do teatru. I choć trudno im było zrozumieć kwestie wypowiadane czystą polszczyzną, zadowoleni byli bardzo. Aż w pewnej kwestii pojawiło się słowo „kurtyzana”, które Francka mocno zastanowiło. Zapytał więc Zefka po cichu:
– Zefek. Co to je ta „kurtyzana”?
– A skónd jo móm wiedzieć? Ale doczkej ino, spytóm sie tego chopa kole mie.
I Zeflik nachylił się do sąsiada z drugiej strony z cichym pytaniem:
– Wyboczcie, ale może wiycie, co to je ta „kurtyzana”?
– Ach, jakby to panu powiedzieć... To taka rokokowa kokota.
– Piyknie dziynkuja – uodpedzioł Zeflik i dalij zaglóndo na scyna.
– Co uón ci uodpedzioł – szturchnął kamrata zniecierpliwiony Francik.
– Wiysz, jo z tego nic niy rozumia, bo uón sie uokropnie jónkoł...

Zdradzę Państwu, że to jeden z ulubionych dowcipów Pierwszej Damy telewizyjnego ekranu – Krystyny Loski. Nie muszę dodawać, że to „naszo dziołcha”. A z listu naszego Czytelnika jeszcze jeden dowcip, ale już na „wolny temat”. Do pozostałych powrócę w następnych odcinkach.

Rezolut
Młody miglanc chce się zatrudnić. W odpowiedzi na pytanie o wynagrodzenie, słyszy: – Na początek to będzie jakieś 1.000–1.200 zł. Ale później na pewno będzie więcej.
– O, w takim razie jo przijda późnij...

MIĘDZY NAMI, PSIAPSIÓŁKAMI
Rozmawiają dwie przyjaciółki.
– Mam wspaniałego męża – mówi jedna. – Nie pije, nie pali, nie ogląda się za innymi, nie lubi piłki nożnej, nigdy nie podnosi na mnie głosu...
– Kochana – wtrąca się druga. – A od dawna jest sparaliżowany?

MIĘDZY NAMI, BLONDYNKAMI
Po udanym seksie blondynka pyta partnera:
– Ale nie jesteś zarażony hifem, prawda?
– Ależ skąd!
– Oj, to dobrze! Bo już się bałam, że się zaraziłam drugi raz...

LIMERYK
Raz pewien Arab w Katarze
Gotował jaja na parze,
A teraz poparzony,
Ma kłopot, bo dla żony
Już nie jest obiektem marzeń.
Dla porządku dodam, że to było dziełko znów spod pióra „pewnego chutliwego starca”. Zanim zaproszę do internetu na dodatek nadzwyczajny, jeszcze kolejna spośród

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH
Kurz nie rzuca się aż tak bardzo w oczy, jeżeli jest wszędzie...
Pani Ewo, dziękuję, bo myśl jest przednia!
Pyrsk!!!

Bonus dla internautów:

Myśliciel
Warszawa. Firmowy salon samochodowy, w którym ceny zaczynają się powyżej 200 tys. zł. Do ekskluzywnej limuzyny S-klasy podchodzi mężczyzna: ok. 50 lat, przyciemniane okulary, elegancki biały garnitur, silny kark przechodzący płynnie w czoło, nieskażone żadną głębszą myślą. Podbiega do niego profesjonalnie uśmiechnięty sprzedawca o twarzy, podobnie jak twarz klienta, pozbawionej znamion inteligencji:
- Dzień dobry! Hahahaa... Zapewne myśli pan teraz o kupnie samochodu? Hahahaha...
- Nie. Tę furę to ja sobie po prostu kupię. A teraz to ja myślę o dziwkach

Trudne powroty
Konduktor do pijaka: - Bilet do kontroli, proszę.
- Nie mam, bo nie mam pieniędzy...
- A na wódkę Pan miał?
- Nie, ale kolega ugościł.
- A na podróż to już nie dał?
- Jak to nie dał - oburzył się pasażer na gapę, wyciągając zza pazuchy ledwie napoczętą flaszkę...

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

„Łącznik – pieśń o Gerardzie Cieśliku”. Na Stadionie Śląskim powstanie wielkie widowisko o legendarnym meczu z 1957 roku

Plenerowy spektakl teatralny „Łącznik – pieśń o Gerardzie Cieśliku” odbędzie się 20 września 2026 r. o godz. 20.00 na Superauto.pl Stadionie Śląskim w Chorzowie. To wydarzenie łączy sport, teatr, muzykę, film i nowoczesne efekty multimedialne, tworząc poruszającą opowieść o pasji, odwadze i sile sportowych marzeń – osnutą wokół legendarnego meczu Polska–ZSRR z października 1957 roku.

To porozumienie jest symbolem górniczej walki

Porozumienie Jastrzębskie 3 września 1980 roku było trzecim, po gdańskim i szczecińskim, dokumentem podpisanym latem 1980 roku między władzą a robotnikami. Strajki na Śląsku, których efektem były ustalenia zawarte w Jastrzębiu, wpłynęły na tempo i skuteczność negocjacji prowadzonych w Gdańsku i Szczecinie. Dzisiaj uczczono tę niezwykle ważną dla kraju rocznicę.

Pamiętają o pacyfikacji kopalni Wujek. Wyrosną kolejne drzewa pamięci

Po wakacyjnej przerwie, Śląskie Centrum Wolności i Solidarności kontynuuje akcję sadzenia w szkołach drzew pamięci im. Dziewięciu Górników z Wujka.