fot: ARC
Grzegorz Wałowski wyjawia, że gdyby nie robota w biedaszybie nigdy nie skończyłby studiów i nie wydał książki
fot: ARC
Jest już w sprzedaży książka Grzegorza Wałowskiego – „Wałbrzych od biedaszybów do...”. Jej autor, absolwent Politechniki Wrocławskiej, obronił w ub. roku pracę inżynierską z dziedziny podziemnego zgazowania węgla.
Książka Grzegorza Wałowskiego jest publikacją interesująca nie tylko ze względu na bogactwo informacji w niej przekazanej, ale także z uwagi na fakt, że autor w przeszłości pracował w...biedaszybie.
Wałowski dużo miejsca poświęca nowoczesnym technologiom węglowym, w tym CCS. Przytacza też historię podziemnego zgazowania węgla, która zrodziła się w 1868 r. za sprawą dwóch niemieckich inżynierów – Wernera i Wilhelma Siemensów.
W 1880 r. rosyjski naukowiec Dmitrij Mendelejew dokonał szczegółowego opracowania projektu operacji podziemnego zgazowania węgla. Nadanie patentu odbyło się równe sto lat temu, a jego posiadaczem został amerykański wynalazca A.G. Betts. Podziemnym zgazowaniem węgla – pisze dalej Wałowski – interesował się nawet Lenin, upatrując w nim największy triumf technologiczy XX wieku. Dziś udoskonalanie procesu podziemnego zgazowania węgla spędza sen z powiek wybitnych naukowców na całym świecie.
- Książkę wydałem na dwudziestolecie likwidacji Zagłębia Wałbrzyskiego. Dwa lata zbierałem materiały. Zgazowanie, którym bardzo się interesuję, stanowi alternatywę dla tradycyjnych metod górniczych. Tą droga można pozyskiwać czystą energię. Temat nędzy regionu wałbrzyskiego i biedaszybów zdążył się już przejeść. Chciałbym, aby bezrobotni górnicy z Wałbrzycha znaleźli wkrótce legalne zatrudnienie przy zgazowywaniu węgla.
Niewykluczone, że biedaszyby da się w tym celu wykorzystać - twierdzi autor usiłujący od kilku miesięcy zainteresować potencjalnych inwestorów węglem, który wciąż zalega w podziemiach zamkniętych, wałbrzyskich kopalń.
Były górnik wyliczył, że każdego roku w sezonie, w wałbrzyskich biedaszybach kopie węgiel około trzystu bezrobotnych mężczyzn.
- Ich ilość na pewno wzrośnie, ponieważ w kryzysie ludzie tracą pracę – zaznacza.