Wzrost przychodów Grupy Energa

Wynik netto Grupy Energa SA za pierwsze półrocze br. jest wyższy o 68 proc. w stosunku do pierwszego półrocza 2009 roku. Przychody ze sprzedaży Grupy wzrosły o ponad 300 mln zł i wynoszą 4 mld 448 mln zł.

Spółka w komunikacie prasowym poinformowała w środę, że EBITDA całej Grupy za sześć miesięcy wyniosła 818 mln zł. Oznacza to wzrost o 41 proc. w stosunku do analogicznego okresu ub. r.

Największy wkład w poprawę wyniku finansowego Grupy ma segment dystrybucji energii, obrotu energią oraz elektrowni wodnych.

- W segmencie dystrybucji energii EBITDA w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego wzrosła o 40 proc. i wynosi 341 mln zł. Wzrost ten został osiągnięty m.in. dzięki działaniom restrukturyzacyjnym w spółce ENERGA-OPERATOR SA, oraz dzięki wzrostowi wolumenu sprzedaży usługi dystrybucji energii elektrycznej o 3,4 proc. i wzrostowi średniej ceny usługi dystrybucyjnej o 0,8 proc. - czytamy w komunikacie.

EBITDA segmentu obrotu energią za pierwsze półrocze tego roku wyniosło 152 mln zł, co oznacza 238 proc. wzrostu w stosunku do porównywalnego okresu roku poprzedniego.

Jak czytamy w komunikacie, elektrownie wodne powiększyły w pierwszym półroczu wynik EBITDA o 35 proc., do 251 mln zł.

W całym 2009 roku grupa Energa miała 8,4 mld zł przychodów, ponad 1,05 mld zł EBITDA i ponad 425 mln zł zysku netto.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.