Wzięli 170 tys. zł odprawy górniczej i wrócą na dół? Sprawdziliśmy, czy to legalne

Zainkasować odprawę za odejście z pracy w górnictwie i cichaczem wrócić z powrotem do pracy na dole. Czy to w ogóle możliwe? Sprawdziliśmy i przekonaliśmy się, że tak. Choć jest to oferta tylko dla najlepszych w tym fachu, można z niej skorzystać całkiem legalnie.

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jednorazowe odprawy pieniężne (JOP) przyciągnęły tysiące chętnych, ale wielu beneficjentów już pyta o powrót do pracy w górnictwie.

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Zainkasować odprawę za odejście z pracy w górnictwie i cichaczem wrócić z powrotem do pracy na dole. Czy to w ogóle możliwe? Sprawdziliśmy i przekonaliśmy się, że tak. Choć jest to oferta tylko dla najlepszych w tym fachu, można z niej skorzystać całkiem legalnie.

Ponad 3,5 tys. pracowników kopalń należących do Polskiej Grupy Górniczej (PGG) mogłoby skorzystać z osłon finansowanych z budżetu państwa, wprowadzonych nowelizacją ustawy górniczej. Chodzi o Jednorazowe Odprawy Pieniężne (JOP) w wysokości 170 tys. zł netto oraz płatne urlopy górnicze i przeróbkarskie.

Z osłon do końca maja skorzystało już 1,75 tys. pracowników. Do połowy maja zaakceptowano 780 wniosków o jednorazowe odprawy pieniężne (pieniądze wypłacono 630 osobom). Zaakceptowano ponadto 2744 wnioski o urlopy górnicze, a z pracy odeszło dotychczas 1120 pracowników. W lipcu na podobne urlopy ma przejść kolejnych ok. 224 pracowników zakładów przeróbki mechanicznej węgla.

Z kolei umowa dotacyjna pomiędzy Jastrzębską Spółką Węglową (JSW) a Ministerstwem Energii otworzyła drogę do uruchomienia programu JOP dla kolejnych 1156 osób. Każdy pracownik JSW, który zdecyduje się na udział w programie, również otrzyma 170 tys. zł netto.

Tymczasem do redakcji Trybuny Górniczej i portalu nettg.pl dochodzą informacje o tym, że niektórzy beneficjenci jednorazowych opraw próbują wrócić do pracy w kopalni tylnymi drzwiami.

– W minionych tygodniach złożyło nam wizytę kilku takich chętnych. Pytali o możliwość zatrudnienia, nie kryjąc faktu, że przed chwilą skorzystali z odpraw – mówi nam osoba ze ścisłego kierownictwa jednego z prywatnych zakładów górniczych.

Powrót do pracy po odprawie górniczej. Co podpisuje górnik?

Chętni chcący wrócić do pracy na dół wcale nie kryją faktu podpisania oświadczenia, w którym zobowiązali się, że do kopalni już nie wrócą. Jego treść brzmi jednoznacznie:

„Mam świadomość utraty udzielonego uprawnienia, jeżeli w czasie korzystania z niego podejmę zatrudnienie na podstawie stosunku pracy lub umowy cywilnoprawnej w przedsiębiorstwie górniczym, w innym przedsiębiorstwie, które świadczy usługi w zakresie prowadzenia robót górniczych na rzecz przedsiębiorstwa górniczego, na stanowisku związanym z prowadzeniem robót górniczych lub przeróbki mechanicznej węgla, rozpocznę świadczenie usług w zakresie prowadzenia robót górniczych lub przeróbki mechanicznej węgla na rzecz przedsiębiorstwa górniczego w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, w tym jednoosobowo, albo nabędę uprawnienia emerytalne”.

Wokół tej kwestii rozgorzała już burzliwa dyskusja. Jedni prawnicy twierdzą, że tego rodzaju deklaracja nie ma żadnej mocy prawnej, gdyż ogranicza swobody obywatelskie. Inni uważają, że owszem – ma. Nie ulega wątpliwości, że państwo, skoro wypłaca obywatelowi duże pieniądze za odejście z branży, powinno odpowiednio zabezpieczyć się przed nadużyciami i pod sankcją zwrotu kwoty zabronić mu powrotu do pracy w państwowym górnictwie.

Baza danych ARP a zatrudnienie w firmach okołogórniczych

Mirosław Skibski, dyrektor Oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) w Katowicach uściśla, że beneficjenci jednorazowych odpraw pieniężnych mogą swobodnie zatrudniać się w zakładach górniczych nieobjętych systemem publicznego wsparcia, takich jak np. spółka Eko-Plus czy Bumech. Gorzej jednak, gdy znajdą pracę w przedsiębiorstwie okołogórniczym, które świadczy usługi na terenie kopalń objętych tym systemem.

– Wówczas przykładowy Kowalski, który zainkasował za odejście z pracy w PGG 170 tys. zł i zatrudnił się w firmie zewnętrznej, nie zostanie wpuszczony na teren zakładu górniczego, do którego wysłał go nowy pracodawca. Odpowiednie służby natychmiast zweryfikują go w bazie danych ARP. Na to mocno uczulam – wskazuje Mirosław Skibski.

W przypadku, gdyby inny górnik (pracujący dotychczas np. jako strzałowy) chciał po skorzystaniu z JOP-u zatrudnić się w firmie okołogórniczej, ale na stanowisku biurowym (np. jako księgowy) i wykonywać pracę na rzecz PGG, nikt nie może mu tego zabronić. Warunek? Ta praca nie może wiązać się z fizycznym wejściem na teren kopalni i wykonywaniem czynności związanych z prowadzeniem robót górniczych lub przeróbką węgla.

Zupełnie inaczej przedstawia się problem, gdy w grę wchodzi urlop górniczy czy przeróbkarski. Ci, którzy z niego korzystają, nie mają żadnej możliwości podjęcia zatrudnienia w przedsiębiorstwie górniczym, ponieważ formalnie... wciąż nie zerwali stosunku pracy ze swoją macierzystą kopalnią.

„Czeskie brygady” pod lupą. Kto nie dostanie 170 tys. zł?

Na tym jednak nie koniec komplikacji. Osoby, które ponad ćwierć wieku temu skorzystały z dawnego Górniczego Pakietu Socjalnego (GPS), mogą przeżyć spore rozczarowanie. Gdy dziś starają się o nowe świadczenia (JOP lub urlop), system odprawi ich z kwitkiem.

Wielu z nich po wzięciu tamtych odpraw podjęło ponownie zatrudnienie w powstających jak grzyby po deszczu spółkach okołogórniczych. Bywało, że pracowali pod zmienionym szyldem w tych samych lub sąsiadujących ze sobą zakładach. Dyrektorzy kopalń przymykali na to oko – po likwidacji szkół górniczych brakowało rąk do pracy, a plan produkcyjny trzeba było gonić.

W tym samym czasie śledziliśmy masowy exodus beneficjentów GPS do Czech. Tamtejsza branża wydobywcza z uwagą przyglądała się naszym przepisom.

– Obserwujemy sytuację w Polsce. Nie wszystkie instytucje są zadowolone ze zniesienia zakazu pracy w kopalniach dla byłych górników. Przeciwny temu jest związek pracodawców, zaskoczony jest również Bank Światowy, który częściowo finansował tamte odprawy – zdradziła nam w archiwalnej rozmowie Vera Breiova, ówczesna rzeczniczka prasowa czeskiej spółki węglowej OKD w Ostrawie.

W podobnym tonie wypowiadali się wtedy przedstawiciele polskiego Ministerstwa Gospodarki, sugerując, że górnik dobrowolnie odchodzący z polskiego górnictwa łamie prawo, zatrudniając się po czeskiej stronie – zwłaszcza po wejściu naszych krajów do Unii Europejskiej.

Udało nam się skontaktować z jednym z dyrektorów, którzy na początku lat dwutysięcznych odpowiadali za zatrudnienie w OKD.

– Badaliśmy tę sprawę szczegółowo na własną rękę w związku z unijną akcesją. Powiem tak: nie był nam znany żaden przepis, który ograniczałby obywatelowi Polski możliwość podjęcia pracy w kopalniach należących do OKD. Uważaliśmy, że zobowiązanie do niepodejmowania pracy dotyczyło wyłącznie górnictwa polskiego. Odpuściliśmy temat. Zresztą sami polscy górnicy mieli to – kolokwialnie mówiąc – gdzieś. Zawierali u nas umowy według prawa czeskiego, z firmą na prawie czeskim. Nie istniało wtedy i do dziś nie istnieje wspólne europejskie prawo pracy – tłumaczy emerytowany kadrowy, prosząc o zachowanie anonimowości.

Wiadomo, że pewna grupa górników, którzy skorzystali z dawnego GPS i wyjechali do Czech, po kilkunastu latach wróciła do pracy w Polsce. W branży mówiono na nich „czeskie brygady”. Dziś i oni chcieliby skorzystać z aktualnych osłon socjalnych. Wygląda na to, że mają na to marne szanse.

– Przepisy są w tym względzie jasne. Nie może otrzymać świadczenia osoba, która licząc od 1994 roku otrzymała jakąkolwiek osłonę socjalną za odejście z pracy w górnictwie. System to bezwzględnie zweryfikuje, takie przypadki już się pojawiły. Natomiast sama wcześniejsza praca poza granicami kraju nas nie interesuje – dodaje dyrektor Mirosław Skibski.

Czy górnikom, którzy przed laty wzięli odprawy i wyjechali do Czech, grozi teraz konieczność zwrotu dawnych pieniędzy? W tym przypadku mogą spać spokojnie.

– Prawnicy są zgodni, że wszelkie restrykcje powinny działać w obrębie aktualnie obowiązującej ustawy górniczej. Zresztą wcześniejsze przepisy żadnej sankcji za powrót do zawodu nie przewidywały – podsumowuje szef śląskiego oddziału ARP.

[ANALIZA PRAWNA] Czy trzeba zwrócić JOP po powrocie do kopalni?

Łukasz Oleś – adwokat:

Analiza art. 11a ust. 4 oraz art. 11aa ust. 5 ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego prowadzi do jasnego wniosku: przepis o utracie uprawnienia dotyczy wyłącznie urlopu górniczego oraz urlopu dla pracowników zakładu przeróbki mechanicznej węgla. Jednorazowa odprawa pieniężna (JOP) została uregulowana odrębnie i nie jest objęta tym rygorem.

W praktyce często mylone są dwie zupełnie różne kwestie. Czym innym jest utrata prawa do świadczenia lub brak możliwości ponownego skorzystania z programu restrukturyzacyjnego, a czym innym prawny obowiązek zwrotu już wypłaconej odprawy. Analizując obowiązujące przepisy, nie znajduję regulacji, która nakazywałaby zwrot JOP wyłącznie z powodu ponownego podjęcia pracy w górnictwie. Punktem wyjścia powinny być konkretne zapisy ustawy, a nie funkcjonujące w środowisku od lat przekonania.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kadrowe trzęsienie ziemi w trzech oddziałach górniczej spółki. Zobacz co się zmienia

Decyzją Zarządu Polskiej Grupy Górniczej od 1 lipca nastąpiły poważne zmiany w kadrowe w 3 oddziałach spółki.

Poseł Matusiak i problemy z pamięcią. Przypominamy jak było z zamykaniem kopalń

„Zaczęło się…” - napisał w mediach społecznościowych poseł Grzegorz Matusiak z Prawa i Sprawiedliwości wskazując na zamknięcie kopalń Bobrek, Wujek i Bielszowice. Ma on wyraźne problemy z pamięcią, więc przypominamy (nie tylko posłowi) jak to było m.in. za rządów PiS.

1758035293 turow

PGE GiEK: korzystne dla kopalni Turów rozstrzygnięcie ws. decyzji środowiskowej utrzymane w mocy

Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił w czwartek skargi kasacyjne organizacji ekologicznych i utrzymał w mocy wydany w 2020 r. rygor natychmiastowej wykonalności decyzji środowiskowej dla Kopalni Turów - podała w komunikacie PGE GiEK.

Stracił nogę w kopalni Wujek, dziś święci sportowe triumfy. Sebastian Idziak zdominował Brak Barier Battle 2026

Cztery spektakularne zwycięstwa – to bilans Sebastiana Idziaka podczas sobotnich zawodów Brak Barier Battle 2026. Były górnik ścianowy z kopalni Wujek, który dekadę temu w wyniku wypadku stracił nogę, dziś z powodzeniem podbija świat sportów walki.