Energetyka: wyrok w sprawie bloku w Turowie za dwa tygodnie

1332147993 elektrownia turow

fot: GIOŚ

PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, Oddział Elektrownia Turów , to elektrownia cieplna, kondensacyjna, blokowa z międzystopniowym przegrzewem pary i zamkniętym układem wody chłodzącej. Elektrownia znajduje się w Bogatyni (powiat zgorzelecki). Jej moc osiągalna wynosi 1900 MW.

fot: GIOŚ

W piątek przed sądem okręgowym w Łodzi odbyła się rozprawa ws. miliardowego kontraktu na budowę bloku energetycznego w Turowie. Przetarg PGE wygrało japońskie Hitachi, ale chińskie Shanghai Electric uważa, że jego oferta była lepsza. Wyrok zapadnie 24 października.

- W piątek rozprawa została zamknięta. Wyrok zostanie ogłoszony 24 października"- powiedziała mec. Anna Schampera z kancelarii Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy, reprezentującej Shanghai Electric. Dodała, że rozprawa była utajniona, więc nie może zdradzić szczegółów jej przebiegu.

W październiku 2010 r. PGE ogłosiła przetarg na budowę nowego bloku w Turowie o mocy 450 MW. Oferta Shanghai Electric została odrzucona z powodów formalnych jeszcze w podczas wstępnych kwalifikacji. W rezultacie Chińczycy nie mogli wziąć udział w przetargu. Ostatecznie, w styczniu 2013 r., oferty złożyły Alstom oraz Hitachi, jednak PGE unieważniło przetarg, bo oferenci przekroczyli budżet zamawiającego.

W czerwcu PGE ponownie ogłosiło przetarg, który wygrało Hitachi.

 - Budżet zamawiającego wynosił ponad 2,8 mld złotych. Oferta Shanghai Electric w tym przetargu opiewała na ponad 3 mld zł, japońskiego Hitachi na prawie 4 mld zł, a koreańskiego Doosan na ponad 4 mld zł. "Nasza oferta została wykluczona z powodu nie wniesienia wadium, które wniesione przez nas w postaci gwarancji bankowej zamawiający uznał za obarczone ryzykiem oraz odrzucona z powodu niezgodności ze specyfikacją warunków zamówienia. Oferta Doosan także została odrzucona. Przetarg wygrało Hitachi - powiedział PAP Jakub Koszyczarek z Shanghai Electric.

W marcu 2014 r. Shanghai Electric oraz Doosan złożyły odwołanie od decyzji PGE do Krajowej Izby Odwoławczej, jednak ta w maju je oddaliła. Shanghai Electric odwołał się do sądu.

- Nasza oferta była najkorzystniejsza według kryteriów oceny ofert zawartej w SIWZ (Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia - PAP). Dodatkowo nasza oferta okazała się o wiele niższa - o ponad 900 mln zł. Jednakże chciałbym podkreślić, że była to cena rynkowa. Zarzucono nam błędy formalne, choć można je było łatwo wyjaśnić i naprawić, jeśli zamawiający okazałby tylko dobrą wolę. Naszym zdaniem to nie były pomyłki dyskwalifikujące naszą propozycję, szczególnie, że wszystkie oferty były dotknięte omyłkami - powiedział Koszyczarek.

Dodał, że głównym partnerem w ofercie budowy bloku Shanghai Electric miała być firma SNC-Lavalin, która w Polsce wykonał bliźniaczy blok 450-megawatowy w elektrowni Pątnów w Koninie.

- Shanghai Electric zaproponował również w przetargu sprawdzony turbozespół firmy Siemens. Nie uważamy też, że budżet jest poniżej kosztów. Nasza oferta była o ponad 250 mln wyższa od budżetu założonego przez PGE, a to wcale nie mało - powiedział.

Rzecznik PGE Maciej Szczepaniuk powiedział PAP, że do momentu rozstrzygnięcia sądowego spółka nie komentuje sprawy. Przypomniał jednak, że wcześniej ws. Turowa i chińskich protestów spółka informowała, że "ocena złożonych ofert polegała na analizie ich zgodności z wymaganiami SIWZ zarówno w zakresie formalno-prawnym jak i technicznym".

- Rozstrzygnięcie postępowania nastąpiło poprzez wybór najkorzystniejszej oferty - zaznaczył.

Ekspert  Rafał Zasuń uważa, że takie spory biorą się z anachronizmu, jakim jest obecnie stosowanie ustawy o zamówieniach publicznych do budowy elektrowni. Firmy energetyczne w UE wybierają jako wykonawców przedsiębiorców, z którymi im się dobrze współpracuje, do których mają zaufanie.

- Budowa elektrowni jest kwestią dużo bardziej skomplikowaną technicznie niż budowa drogi, więc ważne jest, żeby na każdym etapie można coś wyjaśnić, zmienić, dostosować, np. wielkość elektrowni do zmieniających się wymagań rynkowych. Tymczasem prawo zamówień publicznych de facto to uniemożliwia - powiedział.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nie żyje Piotr Pyzik, były wiceminister od górnictwa

W wieku 69 lat zmarł Piotr Pyzik, były poseł PiS i były wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo.

Korski: Chcę wierzyć, że JSW stanie na nogi, bo to problem tysięcy ludzi i ich rodzin

Jastrzębska Spółka Węglowa ma nowy zarząd, prezesem został, a właściwie pozostał, Bogusław Oleksy. Od wielu lat związany z energetyką węglową i węglowym górnictwem. Zastanawia mnie tylko, dlaczego procedura wyboru prezesa trwała tak długo? Dla pogrążonej w kryzysie firmy brak lidera mocno osadzonego za sterem, czyli z poparciem i zaufaniem, to problem niebagatelny w oczach biznesowych partnerów. Stary/nowy prezes miał odwagę podjąć się kierowania taką firmą i w takim czasie i ma, moim zdaniem, odpowiednie kwalifikacje. W świetle tego przeciągająca się procedura wyboru wskazywała na ograniczone zaufanie do kandydata. Tak to odbieram, a zwłaszcza w świetle nagłej rezygnacji przewodniczącego rady nadzorczej JSW, który podał co prawda inny powód, ale wypadło, jak wypadło. 

​Wypadek w KWK Piast-Ziemowit. Ranny 44-letni górnik

Do wypadku doszło w sobotę w ruchu Ziemowit KWK Piast-Ziemowit. 44-letni górnik doznał urazu podczas wykonywania prac związanych z transportem elementów przenośnika ścianowego.

Naukowcy ze Śląska oczyszczą wody kopalniane z radu? Surowiec może przysłużyć się medycynie

Naukowcy ze Śląskiego Centrum Radiometrii Środowiskowej Głównego Instytutu Górnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego realizują projekt, którego celem jest zbadanie możliwości i wydajności oczyszczania z radu wód kopalnianych, występujących na terenie Górnośląskiego Zagłębia Węglowego. Są już pierwsze wyniki.