Wyrok na Kiszczaka: Sędzia wyjaśnia

- Karalność nieumyślnego czynu Czesława Kiszczaka przedawniła się w grudniu 1986 r. - uznał Sąd Okręgowy w Warszawie, umarzając sprawę b. szefa MSW, oskarżonego o przyczynienie się do śmierci 9 górników kopalni Wujek w grudniu 1981 r.

Jak powiedział sędzia Ireneusz Szulewicz, warunkiem uznania przestępstw aparatu władzy PRL za nieprzedawniającą się zbrodnię komunistyczną jest ich umyślność. Sąd uznał zaś, że Kiszczak nieumyślnie sprowadził na górników Wujka niebezpieczeństwo, wysyłając 13 grudnia 1981 r. tajny szyfrogram do jednostek milicji, mających m.in. pacyfikować zakłady strajkujące po wprowadzeniu stanu wojennego.

Sędzia przyznał, że kłóci się to z poczuciem sprawiedliwości, ale podkreślił, że polskie prawo przewiduje, iż czyny nieumyślne ludzi aparatu władzy PRL przedawniają się na ogólnych zasadach - czyli po 5 latach od ich popełnienia. Zarazem sędzia oświadczył, że na Kiszczaku \"ciąży przynajmniej pośrednia odpowiedzialność za matactwa i ukrywanie prawdziwych sprawców tragedii\".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiemy, które kopalnie fedrują najwięcej. Na podium dwa śląskie zakłady

Fundacja Instrat opublikowała najnowsze dane dotyczące wydobycia przez kopalnie węgla kamiennego w Polsce. Liderem produkcji niezmiennie jest Bogdanka, na drugim i trzecim miejscu uplasowały się śląskie zakłady.

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dąbrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo, regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.