Wyrok na Kiszczaka: Pluszczyk zaskoczony i zdenerwowany wyrokiem na Kiszczaka
Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył w czwartek sprawę Kiszczaka, który odpowiadał za przyczynienie się do śmierci 9 górników kopalni Wujek w grudniu 1981 r. Karalność czynu b. szefa MSW przedawniła się w 1986 roku - orzekł sąd. Uznał jednocześnie, że Kiszczak nieumyślnie sprowadził na górników niebezpieczeństwo, wysyłając 13 grudnia 1981 r. tajny szyfrogram do jednostek milicji, mających m.in. pacyfikować zakłady strajkujące po wprowadzeniu stanu wojennego.
- Jestem zaskoczony, wręcz zdenerwowany. Tego chyba nikt z nas się nie spodziewał - że można znaleźć winę, a później powiedzieć, że się za nią nie odpowiada. To chyba jakieś nieporozumienie – powiedział Pluszczyk PAP.
- Gdyby nie ten szyfrogram, nie można byłoby wprowadzić plutonu specjalnego ZOMO z ostrą amunicją do Manifestu Lipcowego czy naszej kopalni – dodał. Według Pluszczyka szyfrogram Kiszczaka dawał zomowcom poczucie, że mogą strzelać do ludzi, a oni skorzystali z takiej możliwości.
- Nie może być tak, żeby skazano tylko tych, którzy strzelali, ktoś dał im prawo strzelania do ludzi – ocenił Pluszczyk.
24 czerwca katowicki sąd apelacyjny prawomocnie skazał na kilkuletnie wyroki 14 b. członków plutonu specjalnego ZOMO, którzy strzelali do górników w strajkujących na początku stanu wojennego kopalniach.