Wypadek w ZG „Sobieski”. Dwóch górników poszkodowanych

Wczoraj około godziny 18.00 w Zakładzie Górniczym „Sobieski” należącym do Południowego Koncernu Węglowego miał miejsce wypadek, w którym poszkodowanych zostało dwóch górników - poinformowała portal nettg.pl Jolanta Talarczyk, rzecznik prasowy Wyższego Urzędu Górniczego.


Mężczyźni na głębokości 500 m wykonywali obudowę chodnika. W czasie ich pracy ze stropu odspoiła się bryła piaskowca, która uderzyła w podest roboczy, na którym przebywał jeden z górników. Mężczyzna spadł z konstrukcji znajdującej się około 1,7 m nad ziemią. Drugi z górników został uderzony spadającą bryłą. Pierwszy z mężczyzn ma uszkodzone żebra głowę i przedramię. Drugi odniósł obrażenia głowy. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.


Jeden z górników po krótkiej hospitalizacji został już zwolniony domu, drugi z poważniejszymi obrażeniami przebywa jeszcze w Szpitalu Specjalistycznym w Jaworznie.

 

Okręgowy Urząd Górniczy w Katowicach został poinformowany o wypadku około godziny 23. W miejscy zdarzenia została przeprowadzona wizja lokalna mająca ustalić przyczyny wypadku.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.