Wypadek: górnik nadal poszukiwany w PG Silesia

fot: Kajetan Berezowski

Akcja ratownicza w Silesii jest bardzo trudna ze względu na specyficzne warunki, w jakich doszło do wypadku

fot: Kajetan Berezowski

Do sobotniego wieczora ratownikom nie udało się odnaleźć 29-letniego górnika z kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach, który rano wpadł do wypełnionego węglem wielkiego zbiornika na urobek. O godz. 20. w kopalni wciąż trwała akcja ratownicza.

Z poszukiwanym 460 m pod ziemią pracownikiem nie ma kontaktu. Nie wiadomo czy żyje.

- Zbiornik jest obecnie opróżniany z węgla za pomocą specjalnego urządzenia, które udało się tam zamontować. W tej chwili trudno powiedzieć, jak długo może jeszcze potrwać akcja - powiedziała Ewa Szpejna z Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia.

Akcja ratownicza w Silesii jest bardzo trudna ze względu na specyficzne warunki, w jakich doszło do wypadku. Górnik wpadł do głębokiego na ok. 25 metrów zbiornika w połowie wypełnionego węglem. Ratownicy znają jego przybliżone położenie dzięki nadajnikowi umieszczonemu w lampce pracownika. Nie widzą go jednak.

Zbiornik ma blisko 500 m sześc. objętości. W chwili wypadku był wypełniony węglem w około połowie. Gdy górnik wpadł do środka, przez jakoś czas do zbiornika nadal sypany był węgiel. Aby odnaleźć pracownika, trzeba ostrożnie wybrać urobek ze zbiornika. Temu służy zamontowane na kołowrocie urządzenie.

Chwilę po wypadku taśmociągi szybko zatrzymano. Obecnie kopalnia nie wydobywa węgla, ruch zakładu górniczego został wstrzymany.

Na razie nie wiadomo, dlaczego górnik wpadł do zbiornika, do którego taśmociągi wsypywały urobek. Koledzy pracownika relacjonowali, że 29-latek nagle zniknął im z oczu. Okoliczności wypadku wyjaśniają organa nadzoru górniczego.

PG Silesia jest spółką z większościowym udziałem czeskiego inwestora, który kupił kopalnię od Kompanii Węglowej. Wiosną tego roku, po ponad roku przygotowań i inwestycji, zakład wznowił wydobycie węgla. To pierwszy poważny wypadek, do którego doszło w tej kopalni od jej ponownego uruchomienia.

W akcji w kopalni uczestniczy sześć zastępów ratowniczych - dwa z kopalni oraz po dwa ze stacji ratownictwa górniczego: okręgowej i centralnej.

W pierwszym półroczu 2012 r. w całym polskim górnictwie zdarzyło się 2975 rozmaitych wypadków przy pracy. To 8 proc. mniej niż w tym samym czasie przed rokiem. W kopalniach węgla kamiennego poszkodowanych zostało 779 pracowników tych zakładów oraz 274 osób z firm usługowych.

Od początku roku w polskich kopalniach zginęło 19 osób, w tym 15 w kopalniach węgla kamiennego. Tylko w ciągu minionego miesiąca w śląskich kopalniach zginęło sześć osób. Ostatni śmiertelny wypadek miał miejsce tydzień temu w kopalni Sośnica, inne kilka dni wcześniej w kopalniach Piekary i Chwałowice.

Według nadzoru górniczego nadal głównymi przyczynami wypadków śmiertelnych i ciężkich w kopalniach węgla kamiennego są: wykonywanie robót górniczych niezgodnie z przepisami i ustaleniami zawartymi w technologiach prac, zła organizacja pracy, nierozważne i ryzykowne zachowania pracowników, wykonywanie prac przy urządzeniach elektroenergetycznych i przewodach jezdnych będących pod napięciem oraz brak właściwego nadzoru ze strony.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zbigniew Bryja: Każdy z nowych szybów to koszt rzędu około 3 miliardów złotych

Rozmowa ze Zbigniewem Bryją, wiceprezesem zarządu ds. rozwoju KGHM Polska Miedź

Załoga oddziału GRP-4 kopalni Zofiówka świeci przykładem

Straty finansowe w górnictwie węgla energetycznego, skrócony czas pracy w kopalniach i świetne wyposażenie techniczne kopalni Zofiówka. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 26 września 1996 r.

Biogaz i biometan mogą zastąpić nawet 20-25 proc. całego zużycia gazu w Polsce

Miłosz Motyka: bez podpisu prezydenta ustawy o podatku od firm paliwowych trudno będzie o środki na nowy CPN.

Na Wall Street wzrosty na koniec udanego tygodnia