Wyjście na ulice to ostateczność

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- Ulica to ostateczność i myślę, że jest to nikomu niepotrzebne - stwierdza Kazimierz Grajcarek, przewodniczący Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ Solidarność

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- Nie chcę mówić o tym, że będziemy walczyć na ulicach o emerytury górnicze, bo najwięcej problemów rozwiązujemy przy stole negocjacyjnym. Ulica to ostateczność i myślę, że jest to nikomu niepotrzebne - mówi w rozmowie z portalem górniczym nettg.pl Kazimierz Grajcarek, przewodniczący Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ Solidarność.

Premier Donald Tusk zapowiedział zmiany w emeryturach górniczych. Wszystko wskazuje na to, że na tych zapowiedziach się nie skończy.
Rozmawialiśmy z ministrem pracy Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem na ten temat i potwierdził, że prace w tym względzie się toczą. W czasie tej rozmowy zadałem jedno proste pytanie: jaka jest przyczyna, że w ogóle rozpoczęto te rozmowy? Nie usłyszałem od niego jednoznacznej odpowiedzi. Żeby rozmawiać o emeryturach górniczych, należy wrócić do ich historii i zapytać, skąd się w ogóle wzięło to, że górnicy pracują 25 lat. Górnicy przecież sami sobie tego nie wymyślili. Podstawą tej decyzji były badania, z których wynikało, że organizm 45-letniego mężczyzny po takim okresie pracy w wymiarze od 8 do 10 godzin pod ziemią już się nie regeneruje. Brak słońca ma tutaj szczególne znaczenie, bo ma ono istotny wpływ na odbudowę kośćca. Dlatego każdy dzień pracy pod ziemią ma destrukcyjny wpływ na zdrowie człowieka. Jednym słowem człowiek się psuje i nie da się już go naprawić. Stąd właśnie wzięły się w górnictwie te wcześniejsze emerytury, a nie stąd, że górnicy sobie je wywalczyli, bo ciężko pracują. Dlatego w świetle przygotowywanych zmian należy spytać, czy może pojawiły się jakieś nowe badania w tym względzie i czy chcemy doprowadzić do tego, że górnicy nie będą dożywać emerytury.

Głośnym echem odbija się sprawa podziału górników na tych, którzy pracują przy wydobyciu, i tych, którzy nie biorą w nim udziału. Czy takie rozróżnienie jest w ogóle możliwe?
Ktoś, kto ignoruje wspomniane przeze mnie badania, może sobie dzielić według kryteriów, że ktoś pracuje ciężej, a ktoś lżej, że jedni pracują przy wydobyciu, a drudzy nie. Jeżeli ktoś tak pojmuje tę sprawę, to znaczy, że jest niekompetentny i nie powinien na ten temat rozmawiać.

Jeśli zajdzie taka konieczność, to wyjdziecie na ulice w obronie górniczych emerytur?
Nie chcę mówić o tym, że będziemy walczyć na ulicach, bo najwięcej problemów rozwiązujemy przy stole negocjacyjnym. Ulica to ostateczność i myślę, że jest to nikomu niepotrzebne. Byłoby to też nieodpowiednie wobec ministra Kosiniaka-Kamysza, który jest młodym i roztropnym człowiekiem, który jak czegoś nie wie, to pyta i szuka odpowiedzi. Co ważne, przyjmuje argumenty i dlatego myślę, że grożenie mu szabelką byłoby nie na miejscu.

Mówi Pan o ministrze, ale to premier Tusk zapowiedział zmiany w emeryturach...
Zakładam, że pan premier, zresztą jak każdy człowiek, nie zawsze we wszystkim może mieć pełną informację. Po to ma ministrów, żeby powiedzieli mu, o ile mają odwagę, jak jest. Myślę, że minister Kosiniak-Kamysz taką odwagę posiada i jest to odpowiednia osoba, by kreować w tej sprawie stanowisko premiera. Minister dał słowo, że będzie z nami rozmawiać i wysłucha naszych argumentów. Myślę, że potem będzie posiadał ich dość, by przekonać pana premiera.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.