Wyjątkowo smutny weekend

1743795481 pap papiez

fot: PAP

W kwietniu 2005 r. Rzym żył inaczej niż zwykle

fot: PAP

Wiosenny weekend w Rzymie zaplanowaliśmy już w styczniu. Dopiero później okazało się, że Papież jest ciężko chory, że różnie może być. W samolocie, tuż przed startem z Katowic, ktoś rzucił plotkę – świeca zgasła. Zamknięte drzwi samolotu, wyłączone telefony, startujemy... Już nie ma jak sprawdzić, czy to plotka, czy faktycznie odszedł. Półtorej godziny niepewności i lot w absolutnej ciszy. Wielu leciało po prostu się pożegnać. Chcieli zdążyć. Sekundy po wylądowaniu na rzymskim Ciampino wnętrze samolotu rozświetliły telefony i powtarzana z ust do ust wiadomość – nie, nieprawda, żyje! Chwila nadziei. Zdążyliśmy – szepnęła siedząca za mną kobieta do męża. Wyjście z lotniska, taksówki, autobus, byle dotrzeć na Plac Świętego Piotra.

My mieliśmy inne plany na ten weekend. Galeria Borghese. Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Popołudniowe słońce i spacer po Via Appia Antica... Ale to nie był dobry czas na zwiedzanie i spacery. Rzym żył inaczej niż zwykle. Wolniej. A drogi wielu ludzi – te do pracy, do szkoły, na uczelnię – prowadziły w tych dniach przez Plac Świętego Piotra. A tam – modlący się ludzie. Ludzie siedzący na chodnikach. Śpiący w śpiworach, bo tu już od piątku czy czwartku czuwali. Obok dziennikarze rozmawiający przez telefon z wydawcami. Szukający tzw. zwykłych ludzi do rozmów przed kamerą albo prowadzący wywiady z ekspertami od watykańskich spraw, w tym oczywiście od konklawe. Choć Papież wciąż żył, a ludzie mieli nadzieję, że kryzys minie, to jednocześnie jakby wszyscy podświadomie wiedzieli, że ten dzień jest blisko. Kamery telewizyjne skierowane na Bazylikę albo w okno Pałacu Apostolskiego, gdzie jeszcze tydzień temu się pokazał... Wyczekujące „tego” newsa. Umieranie na oczach świata. Smutny widok. Było tuż po 18, kiedy po krótkiej modlitwie pojechaliśmy na Via Vittorio Veneto na kolację. Wyszliśmy z restauracji tuż po 21. Zatrzymaliśmy taksówkę. Nie zdążyłem powiedzieć, dokąd chcemy jechać, gdy taksówkarz odwrócił się i ocierając łzy z czerwonej, zapłakanej twarzy, powiedział cicho – Il Papa è morto. Papież nie żyje. Jak to? Nie słyszeliśmy żadnych dzwonów – tak to sobie wyobrażałem... Nikt w restauracji słowem się nie odezwał. –Dzwonów nie było, umarł przed chwilą – wyjaśnił taksówkarz. – To był Wielki Człowiek. Sono molto devoto, sono Siciliano – jestem bardzo wierzący, jestem Sycylijczykiem – wyjaśnił kierowca. – Jesteśmy z Polski – usłyszał od nas. Jedźmy na Plac Świętego Piotra – poprosiłem. Taksówkarz zatrzymał się przy wjeździe na Terminal Gianicolo. – Stąd tunelem z parkingu macie najbliżej i bez tłumów – wyjaśnił Sycylijczyk, który wyszedł z samochodu i wyściskał nas na pożegnanie, nie biorąc pieniędzy za kurs. Plac Świętego Piotra był po brzegi wypełniony ludźmi. Łzy. Modlitwy. Zapach płonących świec. I mimo oczywistego w takiej chwili smutku, także radość, że miałem to szczęście, żeby dwukrotnie spotkać Go na audiencjach. Zamienić dwa zdania. A zarazem jakiś niewyobrażalny żal, że to koniec. Wielu płakało. Inni – choć smutni – cieszyli się, że był. Dziękowali. Klaskali, wołając Santo subito!

A później niedzielny poranek. Inny niż wszystkie, jakie spędziłem kiedykolwiek w Rzymie. Bez ulicznych grajków na Piazza Navona. Z usłaną specjalnym wydaniem „L’Osservatore Romano”, prowadzącą do Bazyliki Świętego Piotra – Via della Conciliazione. Rozrzucone wszędzie, nieaktualne już, gazety o stanie zdrowia Papieża. Ludzie snujący się po uliczkach. Zakonnice przemykające w milczeniu na przedpołudniowe msze, a może właśnie z tych mszy wracające. Karabinier oparty o maskę granatowej Alfy Romeo. Ciemne okulary. I płynące spod nich łzy. Wszechobecna cisza. Jakby wszyscy postanowili zostawić dziś w domach skutery i samochody. A może to ja po prostu ich nie słyszałem. Wieczorny samolot do Katowic. Znów w ciszy. W samochodzie z lotniska tylko klasyczna muzyka w radiu. W kraju czas narodowego pojednania. Umilkły polityczne spory. Pogodzili się kibice. Ludzie wydawali się sobie bardziej bliscy. Do pogrzebu, może kilka dni dłużej. A później znów wszystko było jak dawniej. Tylko Rzym od tej pory nie jest już dla mnie taki sam.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pod tym względem Polska wypada lepiej niż Czechy, Węgry i Niemcy

Polska ma niski wskaźnik inwestycji brutto do PKB, ale pod względem inwestycji netto wypada bardzo dobrze - ocenił BNP Paribas. Z jego analizy wynika, że po uwzględnieniu amortyzacji Polska wypada lepiej niż inne państwa regionu, np. Czechy, Węgry i Niemcy.

Katowice Airport i Politechnika Krakowska łączą siły. W Pyrzowicach przetestują technologie LiDAR

Politechnika Krakowska rozpoczyna współpracę naukową i dydaktyczną z Międzynarodowym Portem Lotniczym Katowice. Partnerstwo ma wesprzeć rozwój, bezpieczeństwo i niezawodność infrastruktury lotniska w Pyrzowicach. Studenci uczelni zyskają natomiast możliwość odbywania praktyk i staży w jednym z najważniejszych portów lotniczych w Polsce.

1541878885 solitaire rury zat finska nord stream 2

Podejrzany o wysadzenie Nord Streamu zatrzymany w Chorwacji. Wcześniej polski sąd odmówił wydania go Niemcom

Jak informują niemieckie media Wołodymyra Żurawlowa, obywatela Ukrainy podejrzanego przez prokuraturę Niemiec o udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream, zatrzymano w Chorwacji podczas zdjęć do thrillera "Snake Island" inspirowanego tym zdarzeniem.

Budżet Obywatelski Katowic 2026. Mieszkańcy wybiorą spośród 214 projektów

Zakończyła się merytoryczna ocena projektów zgłoszonych do XIII edycji Budżetu Obywatelskiego w Katowicach. Pozytywnie zweryfikowano 214 z 268 propozycji, czyli blisko 80 proc. zgłoszonych zadań. Głosowanie mieszkańców odbędzie się od 10 do 23 września 2026 roku.