Wydarzenia: SIŁA DOKUMENTU Stanisława Jakubowskiego

fot: Andrzej Bęben/ARC

Pracując jako fotoreporter Centralnej Agencji Fotograficznej, Stanisław Jakubowski był świadkiem wielu wydarzeń, które z racji profesji mógł oglądać bliżej, pełniej i w miejscach, które dla innych były niedostępne

fot: Andrzej Bęben/ARC

+18 Zobacz galerię

Galeria
(21 zdjęć)

Dawno, dawno temu (w czasach, gdy nikomu nie marzył się internet, a nawet gdyby istniał, to dostęp do niego byłby reglamentowany) istniała Centralna Agencja Fotograficzna. W 1991 r. wchłonęła ją Polska Agencja Prasowa. Wraz ze Stanisławem Jakubowskim, fotoreporterem katowickiego oddziału CAF. Zostawiła po sobie ok. 18 mln klatek. Swój udział w tym dorobku ma (80-letni dziś) red. Jakubowski. W Muzeum Śląskim kilkadziesiąt fotografii jego autorstwa prezentuje "Siłę dokumentu". Warto ją poczuć (do 15 stycznia 2015 r.). To największa od lat prezentacja twórczości jednego autora!

Fotograf nie mówi. Przemawiają za niego jego fotografie. W czasach, gdy każdy uważa się za fotografa, bo cóż to za sztuka nacisnąć guzik w smartfonie, takie stwierdzenie może być niezrozumiałe. Zatem objaśniam...

CAF była w Polsce jedyną instytucją, która mogła sprzedawać zdjęcia innym mediom, głównie prasie. Miała w całej Polsce swoje oddziały, a ten w województwie śląskim był szczególnie ważny. Wiadomo: górnictwo, hutnictwo, naród, partia, Gierek, Jaruzelski itd. Fotograf CAF, w tym także Stanisław Jakubowski, w tamtych warunkach miał przede wszystkim dokumentować sukcesy (lub drogę do sukcesów) Polski Ludowej i społeczeństwa rozwijającego się socjalizmu. Zdjęcia red. Jakubowskiego pokazują, że na rzeczywistość fotograf pracujący w realnym socjalizm mógł spojrzeć tak, że partia była zadowolona i odbiorca wiedział, że wcale nie o to chodzi, co na zdjęciu widać. O fotkach nie powinno się dużo mówić, je się powinno oglądać. Ale dla poparcia wcześniej przytoczonej tezy, podajmy jeden przykład...

Oto jest sklep. Mięsny. Za szybą sporo różnych wędlin. Nad nimi napis: "Wesołych Świąt". A przed witryną stoi sobie pani i na to wszystko spogląda. Wówczas, zdjęcie z przełomu lat 60. i 70., kiełbasa była towarem tyleż poszukiwanym, co politycznym. Obrazki, jak ten uwieńczony przed red. Jakubowskiego, były w rzeczywistości nieczęste. Zdjęcie weszło do serwisu, bo przecież pokazywało, że partia dba o społeczeństwo, przynajmniej w święta. I na też da mu pojeść kiełbasy więcej niż zazwyczaj! Z drugiej strony lud w ciemię bity nie był i słusznie przypuszczał, że fotograf uwiecznił wystawę wypełnioną wędzonką nie po to, by chwalić partię, ale spytać - nie tylko w swoim imieniu - dlaczego kiełbasy nie brakuje tylko w święta? Siła dokumentu? A jakże!

Nie zawsze udawały się takie podchody. Trudno sobie było wyobrazić, by jakakolwiek gazeta w Polsce Ludowej wzięła, a gdyby nawet wzięła, to cenzura by przepuściła fotę pokazującą robotnika siedzącego na pomnikowej głowie... Lenina! Trudno też sobie wyobrazić, by którykolwiek fotograf zobaczywszy taką scenkę, nie sfotografował jej. W "Sile dokumentu" takich obrazów nie brakuje. Po analizie kilku tylko mało rozgarnięty obserwator nie będzie wiedział, co odróżnia fotografa od użytkownika aparatu (lub smartfonu) lub innego pstrykacza uważającego się za mistrza obiektywu!

***
Red. Jakubowski prezentuje snajperski styl fotografowania. A cóż to takiego? Już wyjaśniam. Drzewiej, gdy nie było fotografii cyfrowej, fotografowanie na materiale światłoczułym było zajęciem tyleż pracochłonnym, co kosztownym.

Pracochłonnym - bo trzeba było pstryknąć, wywołać negatyw, zrobić z niego - gdy była taka konieczność - pozytywy. To trwało nie krócej niż pół godziny. Kosztownym - bo negatyw, a szczególnie kolorowy lub jeszcze lepiej (czyli drożej) diapozytyw zwany slajdem, kosztował. I w przeciwieństwie do dzisiejszych nośników cyfrowych był jednorazowego użytku. W CAF, jak wspomina red. Jakubowski, nie było tak, że mieli materiału na tony. Wszystko było wyliczone, spisane i tak dalej. Z negatywu 12 zdjęć musiało spełniać kryteria agencyjne - poprawność techniczna, ideologiczna, merytoryczna itp. Teoretycznie z 36-klatkowego negatywu fotograf CAF mógł "zepsuć" 24. W praktyce rzadko do tego dochodziło. Fotograf szedł na temat, wiedział, że serwis potrzebuje 6 zdjęć. To robił ich góra 12. A to oznaczało, że jeden obiekt, dwa strzały migawki. Stąd moje określenie "snajperski styl", którego nie opanują już ci, którzy w życiu nie fotografowali na negatywie!

Powiedzmy sobie jednak, że troszkę fotoreporterzy CAF byli uprzywilejowani. Gdy dokumentowali bardzo ważne wydarzenia, mogli wejść tam, gdzie inni fotoreporterzy całowali klamki. Faktem jest, że nie zawsze z takiego przywileju można było wycisnąć to, czego oczekiwał fotoreporter. Zdjęcie red. Jakubowskiego z Janem Pawłem (w roli głównej) i klepiącym go dzieciakiem mogło pójść w obieg. Gdyby zamiast papieża na zdjęciu był I sekretarz i reszta pozostałaby bez zmian, to takie zdjęcia red. Jakubowski mógłby pokazywać tylko znajomym!

***
W wystawowym przewodniku o autorze "Siły dokumentu" napisano:

"Pracując jako fotoreporter Centralnej Agencji Fotograficznej, Stanisław Jakubowski był świadkiem wielu wydarzeń, które z racji profesji mógł oglądać bliżej, pełniej i w miejscach, które dla innych były niedostępne. Fascynowało go zmaganie z czasem i konieczność dokonywania szybkich i celnych wyborów. Potrafił także wykorzystać okoliczności, dzięki czemu uzyskał złoty medal w konkursie World Press Photo w Hadze w 1970 roku za fotoreportaż "Wyrwani śmierci", zrealizowany podczas akcji ratowania górników po zawale w kopalni "Generał Zawadzki" w Dąbrowie Górniczej. Umiejętność obserwacji i mistrzostwo warsztatowe przyniosły mu również tytuły Fotoreportera Roku w 1973 i Fotoreportera Roku CAF w 1974 roku...".

W fotografiach Stanisława Jakubowskiego sporo jest górnictwa. Z oczywistych przyczyn. Dodajmy, że Mistrz pracował też, już będąc na emeryturze, w górniczej prasie - m.in. w Trybunie Górniczej. Ale to już temat na inne opowieści. A teraz zapraszamy do obejrzenia galerii, a później do wizyty w Muzeum Śląskim. Dopiero tam poznacie, jak siłę ma dokument!

 

W galerii: otwarcie wystawy "Siła dokumentu" Stanisława Jakubowskiego (zdjęcia - kolorowe - Andrzej Bęben, zdjęcia czarnobiałe - Stanisław Jakubowski).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Koniec produkcji, początek nowego życia. Huta Królewska przekazuje muzeum 130 ton historii

Muzeum Hutnictwa w Chorzowie wzbogaci się o maszyny, urządzenia i wyposażenie dawnej Huty Królewskiej o łącznej masie ponad 130 ton. Umowę darowizny z ArcelorMittal Poland podpisano 5 listopada 2026 roku, a przekazanie eksponatów zaplanowano jeszcze przed końcem roku.

Górniczy gigant zaprasza na Barbórkę 2026

Uroczyste wręczenie odznaczeń i honorowych szpad górniczych, pochód Lisa Majora oraz tradycyjny skok przez skórę – to najważniejsze wydarzenia tegorocznych obchodów Barbórki w KGHM Polska Miedź S.A. Główne uroczystości odbędą się 27 listopada w Głogowie. Z kolei 4 grudnia, w dniu świętej Barbary, górnicza społeczność spotka się w Lubinie.

Gwiazdy zaśpiewają górnicze pieśni. 4 grudnia darmowe koncerty w Jastrzębiu-Zdroju

4 grudnia w Łaźni Moszczenica w Jastrzębiu-Zdroju odbędą się dwa koncerty barbórkowe. Już niebawem będzie można odebrać bezpłatne wejściówki.

Zmarł Janosch. Śląski autor „Cholonka” i twórca Misia i Tygryska miał 95 lat

Zmarł Horst Eckert, znany światu jako Janosch – pisarz i ilustrator pochodzący z Zabrza, autor książek dla dzieci oraz powieści „Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny”. Jak poinformował jego wydawca z Tybingi Bernhard Feil, pisarz zmarł we wtorek, 3 listopada, na Teneryfie – podał portal Deutsche Welle. Miał 95 lat.