Wyciślok: Ratownicy górniczy to znakomicie wyszkolona grupa pracowników

fot: ARC

- Nasi ratownicy górniczy są jednymi z najlepszych na świecie - mówi Paweł Wyciślok

fot: ARC

Rozmowa z PAWŁEM WYCIŚLOKIEM, przewodniczącym zarządu Związku Zawodowego Ratowników Górniczych w Polsce.

Jak ocenia pan obecny stan ratownictwa górniczego w Polsce?
Nasi ratownicy górniczy są jednymi z najlepszych na świecie. Od wielu lat zdobywają prestiżowe nagrody w Międzynarodowych Zawodach Ratowniczych. Doskonale radzą sobie zarówno w testach sprawnościowych na torach przeszkód, w symulowanych akcjach ratowniczych czy obsłudze nowoczesnego sprzętu ratowniczego.

Te wypracowane umiejętności sprawdzają się nie tylko w trakcie zawodów, ale przede wszystkim wtedy, kiedy trzeba mierzyć się z siłami natury, ratując zdrowie i życie naszych kolegów górników pod ziemią. Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego w Bytomiu posiada swoją znakomicie wyszkoloną i bardzo dobrze wyposażoną zawodową drużynę ratowniczą. Zdecydowanie większą, bo kilkutysięczną grupę, stanowią ratownicy górniczy będący członkami kopalnianych stacji ratownictwa górniczego. Ich poziom wyszkolenia jest również bardzo wysoki. Jednak w kwestii wyposażenia w nowoczesny sprzęt kopalnie mają wiele do wykonania.

Bardzo dobrze w mojej ocenie zorganizowani i wyposażeni są ratownicy górniczy w KGHM. Duży progres w rozwoju ratownictwa obserwuję w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Niestety w pozostałych spółkach już tak dobrze nie jest. Dla przykładu ratownicy większości kopalń Polskiej Grupy Górniczej nadal pracują w aparatach ratowniczych W-70. Są to dobre aparaty, ale już wysłużone. Zdaję sobie sprawę, że każdy dyrektor kopalni, który odpowiada za stan drużyny ratowniczej zakładu, stara się jak może, aby wyposażenie było jak najlepsze, ale jest to uzależnione od zasobności portfela konkretnej spółki węglowej. I dlatego wyposażenie w sprzęt jak do tej pory nie zostało ujednolicone.

Współczesne ratownictwo górnicze to nie tylko udział w akcjach, ale przede wszystkim profilaktyka zmniejszająca podziemne zagrożenia oraz szkolenia...
Prace profilaktyczne są niezbędne w prawidłowym prowadzeniu podziemnego wydobycia. Odpowiednio wcześniejsze ograniczenie, a najlepiej całkowite wyeliminowanie zagrożenia pod ziemią, to nie tylko zapewnienie bezpieczeństwa dla pracującej załogi, ale również uniknięcie strat finansowych, bo przecież np. zagrożenie pożarowe, które oprócz tego, że jest ogromnym zagrożeniem dla pracujących pod ziemią ludzi, to w konsekwencji podziemnego pożaru może wyłączyć z wydobycia dużą część kopalni, powodując gigantyczne straty finansowe.

Dobrym i sprawdzonym rozwiązaniem dla wczesnego wykrywania zagrożeń szczególnie pożarowych jest tzw. podziemny monitoring, polegający na odpowiednim wyposażeniu podziemnych wyrobisk w specjalne czujniki. Prace profilaktyczne wykonują na co dzień ratownicy górniczy pracujący w kopalnianych stacjach ratowniczych. W tym miejscu przypomnę, że ratownicy nie oczekują w stacji ratowniczej na wezwanie do akcji, lecz wykonują roboty profilaktyczne, które polegają na budowie tam i doszczelnianiu wyrobisk.

Ratownicy górniczy to znakomicie wyszkolona grupa pracowników, która potrafi wykonać każdą przydzieloną im pracę. Każdy zastęp składa się z ratowników o różnych specjalnościach zawodowych. Trudno mi więc zrozumieć, dlaczego na niektórych kopalniach świadomie obniża się stan osobowy drużyn ratowniczych.

Lata 2020 i 2021 to również udział ratowników górniczych w walce z pandemią. Uczestniczyliście w niej na pierwszej linii frontu.
Tak, pochwalić mogę moich kolegów za to, że bez chwili wahania odpowiedzieli na apel wojewody śląskiego i zgłosili się do pomocy w szpitalach covidowych. Posiadając przeszkolenie z zakresu kwalifikowanej pomocy przedmedycznej, pracowali w czerwonych, czyli najgroźniejszych strefach, w systemie 12/24.

W sumie, w systemie rotacyjnym, skierowano do szpitali blisko 650 ratowników górniczych z PGG, JSW i Węglokoksu Kraj. Poza tym nasi ratownicy niejednokrotnie wzywani byli do działań w przypadku zagrożenia publicznego. Wspomnę chociażby tragedię związaną z zawaleniem się hali Międzynarodowych Targów Katowickich w 2006 r. Chęć niesienia pomocy innym jest wpisana w naszą profesję, niezależnie, czy przystępujemy do akcji pod ziemią, czy na powierzchni.

Jakie kwestie uregulowań prawnych ratownictwa górniczego wymagają jeszcze ulepszenia bądź wprowadzenia do przepisów?
Bardzo aktywnie pracujemy w zespole doradczo-opiniodawczym do spraw ratownictwa górniczego przy Wyższym Urzędzie Górniczym. W ostatnim czasie przygotowaliśmy propozycje zmian w rozporządzeniu ministra energii w sprawie ratownictwa górniczego. Jedną z kluczowych kwestii jest w naszej ocenie zmiana wymagań dotyczących ilościowego stanu drużyn ratowniczych dla poszczególnych kopalń.

Obecnie obowiązujące przepisy regulujące te wymogi są w naszej ocenie za niskie. Niedawna katastrofa górnicza w KWK Zofiówka pokazała, jakie ogromne zasoby ludzkie trzeba było skierować do akcji, kiedy skumulowało się kilka zagrożeń jednocześnie. Kierownictwo JSW po tej akcji zdecydowało się na znaczne podwyższenie stanów osobowych kopalń spółki. Niestety, jak już wspomniałem wcześniej, w innych spółkach węglowych są kopalnie, które nie mogą pochwalić się liczną drużyną ratowniczą, dlatego uważam, że trzeba w tym zakresie zmienić obowiązujące zapisy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.