Wybuch wojny w Ukrainie przyćmił jego radość z ostatnich sukcesów odnoszonych na macie

1647524373 dobosz sebastian

fot: arc. domowe S. Dobosza

Sebastian Dobosz triumfuje na macie w Rzymie

fot: arc. domowe S. Dobosza

Sebastian Dobosz, przodowy, a zarazem ratownik górniczy z kopalni Budryk (JSW), ma na swym koncie kolejny sukces. Z Mistrzostw Europy w brazylijskim jiu-jitsu, które rozegrano w lutym w Rzymie, przywiózł dwa kolejne krążki: złoty i brązowy.

Ostatnie cztery miesiące były dla ratownika z ornontowickiej kopalni bardzo pracowite. Każdego dnia intensywnie trenował do późnych godzin wieczornych na macie w macierzystym Academia Gorila Rybnik.

– Trener Robert Henek poświęcał mi więcej uwagi, wychwytywał błędy i razem je korygowaliśmy. Przed samym wyjazdem do Rzymu powiedział: „Medal to tylko dodatek, ważne, żebyś nie stracił wiary w siebie i stoczył dobre walki”. Wiedziałem, że muszę dać z siebie wszystko – wspomina Sebastian Dobosz.

Jak sam przyznaje, przed każdą walką towarzyszy mu mocny stres, który z trudem opanowuje.

Turniej w stolicy Włoch
– Nigdy nie czuję się pewny wygranej, ale już po 30 sekundach walki jestem w stanie określić poziom przeciwnika i taktykę, jaką przyjął. To bardzo mi pomaga. W lutym, w Rzymie też tak było – dodaje.

Turniej w stolicy Włoch rozpoczął się 16 lutego. Dzień później na matę wyszedł „mocny człowiek z Budryka”. Wystartował w kategorii Master 2 -100,5 kg z niebieskim pasem. Łatwo nie było. Miał do pokonania dwóch rywali.

– Pierwszą walkę wygrałem z zawodnikiem Ukrainy, z klubu Atos Jiu-Jitsu, Rusłanem Butrenką. W trakcie pojedynku udało mi się zastosować duszenie kołnierzowe i rywal został poddany. Drugą walkę wygrałem na punkty 6:2 z Grekiem Vlasiosem Stratakisem, zawodnikiem klubu Faz Forca. I tak zdobyłem złoty medal. Zdecydowałem się jeszcze wystąpić w kategorii Open, czyli wszystkich wygranych niebieskich pasów z kategorii wagowej, od najlżejszych do najcięższych. Wszystko mi się ładnie poukładało, ale drugiego pojedynku nie byłem w stanie wygrać. Byłem już zmęczony i tym razem musiałem zadowolić się brązowym medalem – relacjonuje dalej Sebastian Dobosz.

Sukcesy w Rzymie potwierdzają wysoki poziom wyszkolenia zawodnika z Ornontowic. Przypomnijmy, że w ub.r. w marcu zdobył on złoty medal w Grand Prix Polski w kategorii Master -100,5 kg. W maju powtórzył ten wyczyn startując w kategorii Masters -100 kg. Z I Międzynarodowych Mistrzostw Polski w Tarnowie Podgórnym przywiózł brąz wywalczony w kategorii Adult -100 kg. W czerwcu zdobył złoto w kategorii Masters 2 (średnio zaawansowany) 100 kg na Mistrzostwach Polski ADCC. We wrześniu z kolei stanął na najwyższym stopniu podium w kategorii Masters 1 (niebieskie pasy) na XVIII Pucharze Polski w BJJ w Koninie. W grudniu ponownie wywalczył brązowy krążek w kategorii Master 1 (średnio zaawansowany) 100 kg podczas zawodów o Puchar Polski ADCC. W międzyczasie odbył serię przygotowań na obozach sportowych: Mocne Chłopy w Wałczu, Leglock w Mielnie i Berserkers w Karpaczu. W listopadzie szkolił się w Hiszpanii na obozie Leglock. Jeszcze w styczniu br. wziął udział w obozie przygotowawczym „Mocne Chłopy w Wałczu”. Ogrom pracy przyniósł wymarzony sukces.

Teraz czas na pomoc
– Po powrocie z Rzymu żona Kamila przywitała mnie domowym tortem. Bez jej pomocy nie dałbym rady połączyć tego wszystkiego w jedną całość, pracy ze sportem i rodziną. To ona zajmuje się domem i naszymi córkami. Znosiła moje humory, przygotowywała mi kalorycznie wyliczone posiłki. Od czasu do czasu jej ciasteczka łagodziły mój stres. Żona uwielbia gotować i piec różności. No i bardzo ważna sprawa, otóż w październiku 2021 r. urodziła nam się piąta córeczka – Adrianna. Mamy ich teraz pięć: Amelię, Aurelię, Alicję, Anastazję i Adriannę. Wszystkie na „A”. Aurelia trenuje brazylijskie jiu-jitsu już 3. rok. Poszła w ślady taty i jestem z tego dumny. Oczywiście wszystkie moje dziewczyny miały możliwość oglądania moich walk na żywo. Bardzo to przeżywały, trzymały kciuki, a jak wygrałem, skakały z radości. Dziękuję też moim kolegom, ratownikom górniczym, górnikom oraz kierownikom z pracy za dobre słowo i wsparcie, za wiadomości i telefony. Jeszcze teraz, gdy zjeżdżam na dół, otrzymuję gratulacje od załogi. To miłe i budujące – opowiada z właściwym sobie entuzjazmem sportowiec z Budryka.

Jego postawa doceniona została zarówno przez dyrekcję kopalni, jak i związki zawodowe, w tym ZZ Ratowników Górniczych oraz Solidarność.

Radości z osiągnięć swojego wychowanka nie krył także trener Robert Henek.

– Trafił mi się niezwykle uzdolniony wychowanek. Upór, samozaparcie, wytrwały trening i pozytywne myślenie – to są te podstawowe czynniki, które prowadzą go do kolejnych sukcesów – skomentował ostatnie występy swego podopiecznego.

Warto wspomnieć, że Sebastian Dobosz pracuje jako przodowy w oddziale GRP-3. Jest również czynnym ratownikiem górniczym. Podczas pandemii COVID-19 był oddelegowany do pracy w szpitalach tymczasowych w Katowicach i Raciborzu.

– Pierwszy raz w życiu zmierzyłem się ze śmiercią innych. To, czego się naoglądałem, zostanie w mojej głowie do końca życia. Mówi się, że prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze, a ja płakałem tam jak małe dziecko. Wybuch wojny na Ukrainie przyćmił moją radość z ostatnich sukcesów. Znalazłem gdzieś kontakt do Rusłana Butrenki, tego, z którym wygrałem pierwszą walkę w Rzymie. Mieszka we Lwowie. Powiedział, że na razie są bezpieczni, że jak coś, to będzie w kontakcie z nami. Mam nadzieję, że Ukraińcy zrobią wszystko, aby wygrać tę ohydną wojnę rozpętaną przez Putina i sytuacja wróci do normy. A na razie wspólnie ze znajomymi organizujemy dla nich pomoc. A poza tym trenuję wytrwale, już planuję kolejne występy i uczę się angielskiego – podsumowuje Sebastian Dobosz, spiesząc na kolejny trening.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Transformacja energetyczna Polski: Co czeka węgiel? Kluczowa konferencja już w październiku

W październiku w Zakopanem, pod auspicjami Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk, spotkają się eksperci z najbardziej prestiżowych ośrodków naukowych naszego kraju. W centrum uwagi pojawią się zagadnienia związane m.in. z bezpieczeństwem energetycznym, rynkiem surowcowym i dekarbonizacją.

Grzegorz Wacławek o przyszłości PGG: Nie możemy zaklinać rzeczywistości

Czy mamy zamykać? Czy mamy rozwijać? Czy mamy coś zmieniać? To dylematy, przed którym stoi Polska Grupa Górnicza, ale i górnictwo w całej Europie – mówił podczas konferencji „Trójkąt Transformacji” Grzegorz Wacławek, wiceprezes PGG ds. restrukturyzacji. - Restrukturyzacja i moje zadanie tak naprawdę polega na tym, bym odpowiedzialnie przygotował spółkę do zmiany. Do tego, by się dostosowała do tych zmian gospodarczych, które czekają region - dodał wiceprezes.

Likwidacja kolizji elektroenergetycznych na obszarze Tauron Dystrybucja – perspektywa wykonawcy

Na Górnym Śląsku, w Zagłębiu Dąbrowskim i w większej części województwa małopolskiego dominującym operatorem systemu dystrybucyjnego jest Tauron Dystrybucja. Praktycznie każda likwidacja kolizji elektroenergetycznej w tym regionie – przy inwestycji drogowej, deweloperskiej, przemysłowej czy nowej farmie PV – odbywa się więc w jego procedurach i pod jego nadzorem. 

Od lanosów i futer dla żon górników do „przegranego życia”. Jak zapamiętałem transformację na Śląsku

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem słowo „transformacja” w kontekście przemian naszego regionu? Nie potrafię sobie tego przypomnieć. Nie pamiętam konkretnego wywiadu, artykułu czy filmu, który by mną wstrząsnął i sprawił, że nagle zrozumiałem, czym ta transformacja jest lub jak powinna bądź też nie powinna wyglądać. Doskonale pamiętam jednak moment, w którym po raz pierwszy byłem obserwatorem jej realnych, często dramatycznych skutków, oczywiście nie znając wtedy jeszcze samego pojęcia „transformacja”.