Wybory: kończą się wakacje, zaczyna się kampania
fot: ARC
Akcjonariusze mogliby otrzymywać od 30 do 50 proc. z wypracowanego zysku netto
fot: ARC
Platforma Obywatelska wyzywa Prawo i Sprawiedliwość na merytoryczne pojedynki. W dyskusji. W sobotę 20 sierpnia taką formę prezentacji programów zaproponował głównemu rywalowi Donald Tusk. Premier chciałby do pierwszej debaty telewizyjnej doszło 29 sierpnia. Na początek zaproponował debatę o finansach.
Debaty miałby być przeprowadzane codziennie. Pierwsza - w poniedziałek 29 sierpnia.
- Proponuję, aby w przyszły poniedziałek stanęli naprzeciwko siebie minister (finansów Jacek - red.) Rostowski i przedstawiciel PiS, który będzie odpowiedzialny za finanse – powiedział do dziennikarzy Donald Tusk.
Pytany, dlaczego PO chce debatować z PiS, Tusk wytłumaczył, że ta właśnie partia jest głównym konkurentem Platformy i naturalne jest, że z nią Platforma chce debatować w pierwszej kolejności. Tusk dodał, że PO nie ucieka od dyskusji z innymi partiami opozycyjnymi. Powiedział również, że nie ma nic przeciwko temu, by przedstawiciele PiS w debacie mieli prawo do zadawania częściej pytań od reprezentanta PO.
Tusk i PO uważają, że proponowane debaty telewizyjne stanowiłyby „przejście do uczciwej, otwartej rozmowy między partią rządzącą o główną partią opozycyjną”.
Ofertą Tuska nie jest - przynajmniej na razie - szczególnie zainteresowane Prawo i Sprawiedliwość. Rzecznik partii Adam Hofman nazwał propozycję PO „rękawicą don Kichota”. Jego zdaniem debata byłaby miejscem „ do krzyczenia” na opozycję i nie wniosłaby niczego merytorycznego do kampanii wyborczej. Oświadczył jednak, że ostateczna decyzja, czy „rękawica don Kichota” zostałaby podniesiona należy do Jarosława Kaczyńskiego.