Wyboista droga do „konstytucji” górniczej
Projekt rządowy, po dwóch latach przygotowań, trafił do Sejmu i podczas pierwszego czytania wzbudził tak dużo kontrowersji, że trzeba było powołać poselskie gremium do ich złagodzenia. Niestety, końca dialogu nie widać, wciąż pojawiają się nowe rozbieżności.
Projekt rządowy ustawy wraz z rozporządzeniami wykonawczymi miał 1200 stron. Podczas prac sejmowej podkomisji ds. nowej ustawy Prawo geologiczne i górnicze zgłoszono aż 200 poprawek. Nie ma już nadziei, że do końca października zostaną one przegłosowane w komisji. Trudno zatem przewidzieć, kiedy projekt ustawy trafi ponownie pod obrady Sejmu. A Polska, jako kraj członkowski Unii Europejskiej, jest zobowiązana do stycznia 2010 roku dostosować przepisy do unijnych regulacji w zakresie poszukiwania węglowodorów (tj. ropy i gazu).
Najtrudniejsze ciągle przed komisją
– Pogrupowałem około 200 zgłoszonych poprawek, podpisanych przez co najmniej trzech posłów. Na posiedzeniach podkomisji, których odbyło się już 12, pracujemy nad tymi poprawkami – oraz ich konsekwencjami – które wzbudzają najmniej wątpliwości posłów. Do pozostałych – zwracamy się o ekspertyzy. A zatem najtrudniejsze przed nami. Ostatnio przegłosowaliśmy, że na obecnym etapie prac uczestniczy w nich tylko strona rządowa i posłowie. Wysłuchaliśmy opinii ponad 30 stron, w tym samorządu terytorialnego, przedstawicieli pracodawców różnych branż górniczych (węgla, miedzi, soli, surowców skalnych, żwiru i piasków) oraz związków zawodowych. Często wypowiedzi były emocjonalne, wskazujące na problem lecz nie sugerujące pozytywnego rozwiązania w postaci nowego zapisu ustawowego – powiedział „Trybunie Górniczej” Jan Rzymełka (PO), przewodniczący sejmowej podkomisji ds. nowej ustawy Prawo geologiczne i górnicze.
Niewykluczone (jeśli podkomisja nie wypracuje kompromisu), że projekt ustawy skierowany zostanie ponownie do rządu. Przedmiotem ostrych sporów są konsekwencje wynikające z nowych definicji górniczo–geologicznych.
– Propozycje rządowe zmniejszają dochody gmin górniczych, a poprawki je zwiększają. Kwestie opodatkowania wyrobisk górniczych, urządzeń i instalacji należałoby ustawowo określać dopiero po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Bowiem rozstrzygnięcia – jak daleko w głąb ziemi sięga władztwo podatkowe gmin, czy Prawo budowlane stosuje się do urządzeń i instalacji we wnętrzu ziemi – są natury konstytucyjnej. Ostatnio dotarły do mnie sygnały z niektórych gmin miedziowych, że proponują nowe rozwiązania, wykraczające poza obecną konstytucję, dotyczące władztwa we wnętrzu ziemi. Nie kończą się także wątpliwości w zakresie regulacji tak zwanych szkód górniczych – wylicza poseł Jan Rzymełka (PO).
Grzech zaniechania
Z dyskusji nad projektem nowej ustawy ujawniło się, jak wielkim błędem było niezmienianie, niedopasowywanie przez kilkanaście lat prawa górniczego do zachodzących przemian gospodarczych, własnościowych i politycznych. Wszyscy posłowie, pracując nad „konstytucją górniczą”, mają większe lub mniejsze wątpliwości przy podejmowaniu decyzji dotyczących brzmienia przyszłej ustawy.
– Gdy pracowaliśmy nad artykułem 28 projektu ustawy, okazało się, że wynika z niego zobowiązanie właściciela nieruchomości do usuwania skutków szkód górniczych, gdy firma górnicza przestała istnieć i nie ma jej pełnomocnika. Mający niewielkie dochody z dzierżawy właściciel gruntu, miałby ponosić wielomilionowe wydatki na rekultywację pogórniczego terenu. To byłoby przerzucenie odpowiedzialności – mówiła nam poseł Danuta Pietraszewska (PO)
Powołana z trzech komisji sejmowych (gospodarki, ochrony środowiska i zasobów naturalnych oraz samorządu terytorialnego) podkomisja ds. nowej ustawy prawo geologiczne i górnicze, ma już mało czasu. Oby się nie okazało, że powierzono posłom zadanie przekraczające ich możliwości. Pesymiści przepowiadali, że projekt utknie w podkomisji i zostanie rozszarpany w kampanii politycznej.