„Wujkowa wspólnota”, czyli ludzie z niezwykłej kopalni
Przygotówki, rozruchy nowych ścian, uroczyste Barbórki, sukcesy sportowe pracowników. Było tego sporo. Wszystko jednak ma swój koniec. Kopalnia Wujek również. Pożegnaliśmy ją 1 kwietnia, ale pozostały przecież wspomnienia, ludzie, opowieści i relacje, do których warto będzie wracać.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Tomasz Hankus to urodzony wojownik, dwukrotny gwiazdor programu telewizyjnego Ninja Warrior Polska w Wujku był kombajnistą
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Przygotówki, rozruchy nowych ścian, uroczyste Barbórki, sukcesy sportowe pracowników. Było tego sporo. Wszystko jednak ma swój koniec. Kopalnia Wujek również. Pożegnaliśmy ją 1 kwietnia, ale pozostały przecież wspomnienia, ludzie, opowieści i relacje, do których warto będzie wracać.
– Fedrujemy jedną z największych ścian w historii naszego zakładu. Owszem, nie obyło się bez problemów, ale w górnictwie to normalka. Mieliśmy trochę zaburzeń geologiczno-górniczych, problemów z utrzymaniem stropu, związanych z eksploatacją w sąsiedztwie zrobów już wyeksploatowanych ścian zalegających z dwóch stron. To spowodowało wystąpienie bardzo dużego ciśnienia górotworu. W tym rejonie daje się we znaki również duże zagrożenie wodne. Dajemy radę. Najważniejsze, że ściana jest wydajna i obfituje w węgiel energetyczny o bardzo dobrych parametrach jakościowych – tymi słowami opisywał w listopadzie 2021 r. ostatnią ścianę V w pokładzie w partii L, Zbigniew Lewandowski, pełniący wówczas obowiązki głównego inżyniera górniczego ruchu Wujek.
Zakład, ze względu na długoletnią eksploatację, doszedł już do momentu wyczerpania zasobów złóż znajdujących się w obrębie własnego obszaru górniczego. Od kilku lat wydobycie koncentrowało się w obszarze górniczym Giszowiec I. Z początkiem drugiej dekady został on odstąpiony Wujkowi przez ruch Murcki-Staszic. Można zatem śmiało powiedzieć, że historia zatoczyła wówczas koło i węgiel z pokładów 405 i 407/4 wrócił do pierwotnego gospodarza obszaru. Kilka miesięcy wcześniej, we wrześniu 2021 r., pierwszy węgiel z Wujka został skierowany do zakładu przeróbczego Murcki-Staszic.
Wszechstronna załoga
Ze Zbigniewem Lewandowskim rozmawialiśmy o planach na najbliższe lata. Ruch Wujek, jak każdy zakład górniczy, zmuszony był dostosowywać wielkość wydobycia do stanu zatrudnienia. Załoga z roku na rok się kurczyła. Ludzie odchodzili na emerytury. Zaczynał doskwierać brak fachowców. Kierownictwo kopalni Staszic-Wujek dokładało zawsze wszelkich starań, aby mimo to Wujek funkcjonował na jak najwyższym poziomie. Załoga dostrzegała te starania i do końca imponowała ambicjami.
– Mamy bardzo wszechstronnych ludzi. Są bardzo z sobą zżyci. Często spędzili na tej kopalni całą swoją zawodową karierę. Równie dobrze potrafią wykonywać zadania na wydobyciu, jak i w przodkach czy w transporcie. Tylko dzięki temu jesteśmy w stanie generować dobre wyniki – mówił Waldemar Mickiewicz, nadsztygar górniczy.
Stefan Gierlotka zaczynał na Wujku jeszcze w latach sześćdziesiątych. Brał udział w biciu rekordu 200 mln ton dla kraju.
– Fedrowaliśmy w soboty i w niedziele, na okrągło przez cały miesiąc. W 1977 r. wprowadzono czterobrygadówkę. Wielu się z tego cieszyło, bo po sześciu dniach pracy dwa dni były wolne pod rząd. A jak po rannej zmianie poszło się na nockę, to nawet trzy dni były wolne. Powstał ośrodek Radoszowy, więc było gdzie spędzać ten czas. W stanie wojennym mieliśmy komisarza wojskowego. Wszyscy się go bali. Z każdej awarii trzeba było się tłumaczyć, bo władza w każdym widziała potencjalnego dywersanta. Po stanie wojennym znowu powrócono do pracy w soboty i niedziele. Był boom na węgiel. Dobrze wspominam swoje lata pracy i trochę szkoda, że nasza gospodarka decyduje się na szybkie odchodzenie od węgla – wspomina Stefan Gierlotka.
Ćwierć wieku spędzone w pracy w kopalni Wujek z sentymentem wspomina Krzysztof Pieronkiewicz, były kierownik działu Mierniczo-Geologicznego.
– Tu kształtowałem mój charakter. Atmosfera pracy była budująca, to była taka „wspólnota wujkowa”. Zdobywałem po kolei niezbędne kwalifikacje. Były okresy lepsze i gorsze, ale my dzielnie stawialiśmy czoła kolejnym wyzwaniom. Liczyła się wspólnota celów. Macierzyste złoże wybraliśmy do końca, a jak go zabrakło, to fedrowaliśmy w złożu sąsiedniego ruchu Staszic – tłumaczy.
Sportowcy, twórcy i poeci
Wujek odwiedzaliśmy z „Trybuną Górniczą” kilka razy do roku. Każda reporterska wizyta była również okazją do spotkania z ludźmi, którzy nie tylko dali się poznać jako świetni fachowcy, ale też osiągali sukcesy w różnych innych dziedzinach życia. Wśród nich najwięcej było sportowców.

Marcin Mikoś ratownik, triumfował w pierwszej edycji Poland Extreme Triathlon
Marcin Mikoś, ratownik, triumfował w pierwszej edycji Poland Extreme Triathlon. Mordercza rywalizacja wiodła od Bałtyku do Tatr. Przez cztery dni pokonywał trasę wiodącą przez całą Polskę. 16 sierpnia 2022 r. prócz niego do rywalizacji stanęli: Michał Lisiewicz, Marcin Romanow, Waldemar Stawowczyk, Wojciech Wąsik oraz Bartłomiej Śliwkiewicz. W sumie sportowiec z Wujka zakończył zmagania z czasem 45 godzin i 30 minut, o niemal 8 godzin lepszym od drugiego zawodnika na mecie! Przed laty założył team pod nazwą Wujek Biega. Grupa miłośników aktywnego spędzania wolnego czasu startowała w biegach na różnych dystansach jak Polska długa i szeroka.
Zbigniew Kornaszewski w młodości biegał w Górniku Jaworzno i w AZS Kraków na sprinterskich dystansach, lecz prawdziwą przygodę z tą dyscypliną rozpoczął po podjęciu pracy w kopalni Wujek, jako główny inżynier ds. przeróbki mechanicznej węgla. Zaliczanie maratonów to było jego hobby.
– Ja siłą woli i przygotowaniem do ogromnego wysiłku pokonałem własne słabości. Wygrałem z samym sobą i z bólem. W wyobraźni widziałem siebie na podium olimpijskim. Jest to moment, który zapamiętuje każdy po przebiegnięciu pierwszego swojego maratonu. Uświadomiłem sobie, że bieganie to rzeczywiście moja pasja, która daje mi wiele radości i satysfakcji. Pozwala realizować marzenie – opisywał swój pierwszy maraton Zbigniew Kornaszewski.
Z powodzeniem startował w zawodach w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, a także w Bratysławie, Budapeszcie, Wilnie i Dreźnie.
Dokładnie 29 czerwca 2024 r. ratownik Sebastian Kansy, pracownik oddziału GTD ruchu Wujek, wygrał jeden z najtrudniejszych biegów górskich w Polsce, czyli Beskidy Ultra Trail na dystansie 104 km. Nie był to pierwszy jego sukces. W 2019 r. wygrał Ultra Trail Małopolska na dystansie 100 km, a w 2020 r. był najlepszy w Babia Góra Ultramaraton, polegającym na czterokrotnym wbiegnięciu na Diablaka, za każdym razem z innej strony, często poza szlakiem.
Tomasz Hankus to urodzony wojownik, dwukrotny gwiazdor programu telewizyjnego Ninja Warrior Polska. W Wujku był kombajnistą, a w wolnych chwilach stawał do najbardziej wyczerpujących rywalizacji.
Ciężka harówka górnika kilkaset metrów pod ziemią wzbudza respekt. Ten kto nie był na dole i nie widział na własne oczy, nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. Olbrzymi organ urabiający wgryza się w ścianę węgla, ogromne bryły węgla spadają w dół niczym lawina. Wszędzie mnóstwo pyłu.
– Tak wygląda moja codzienność, dlatego po szychcie lubię zająć się czymś równie emocjonującym i mieć z tego dodatkową satysfakcję – opowiadał o swoich sportowych sukcesach „Trybunie Górniczej”.
Tomasz Hankus ukończył słynny maraton w Marakeszu oraz owiane legendą biegi z przeszkodami w Lesku i Kocierzy. Najdłuższy z rozgrywanych w Kocierzu biegów nosi nazwę Hardcore, liczy 21 km i naszpikowany jest zwykle ok. siedemdziesięcioma przeszkodami. To najbardziej ekstremalny półmaraton w Europie. Dla wielu śmiałków stanowi szansę na zdobycie tytuł Weterana Runmageddonu. Tym razem zawodnik z Wujka nie tylko ukończył bieg, ale również zajął zaszczytne 20 miejsce.
Górnik Stanisław Anderwald kilkakrotnie wystawiał swoje dzieła wyrzeźbione w węglu w katowickim BWA. Był laureatem wielu konkursów. Figurki przedstawiające górników podczas pracy, postacie świętych i naczynia o rozmaitych kształtach trafiły do najodleglejszych zakątków świata. Jedną z figur św. Barbary otrzymał papież Jana Pawła II.
O tym, jaki humor grasuje bezlitośnie w głowach Ślązaków, czym jest Śląsk i co najlepiej udobrucha głodnego hanysa napisał z kolei w swym tomiku wierszy „Maszketny hajmat” Stanisław Radomski, pracownik oddziału górniczych robót przygotowawczych. Zbiór anegdotek i opowiastek o „hajmacie”, czyli o małej ojczyźnie Ślązaków, którzy swoją ziemię ukochali do granic możliwości, powstał w gwarze śląskiej i stanowi pod tym względem prawdziwą literacką perełkę.
Taki był Wujek, kopalnia ludzi z charakterem, potrafiących mówić prawdę nawet wtedy, gdy była ona niewygodna, ludzi ciężkiej pracy i wielkich ambicji. Pięknie zapisali się na kartach historii tej niezwykłej kopalni.
Pamiętamy
W czasie stanu wojennego 16 grudnia 1981 r. od kul zomowców zginęło dziewięciu górników z Wujka. Pacyfikacja kopalni była najkrwawszą akcją podczas stanu wojennego. Co roku w Katowicach odbywają się uroczystości rocznicowe, w tym Bieg Dziewięciu Górników, w którym uczestniczą nie tylko uczniowie szkół, ale też biegacze - amatorzy i zawodnicy.

Pielgrzymka biegowa do grobu księdza Jerzego Popiełuszki Fot. Katarzyna Zaremba-Majcher