Górnik z KWK Ruda wyciska na ławeczce 227,5 kg i marzy o występie w Arnold Classic
Wyciskanie sztangi to jego specjalność. Jest w europejskiej czołówce siłaczy. Łukasz Ślósarek z ruchu Bielszowice kopalni Ruda nie daje za wygraną i wciąż zalicza kolejne sukcesy.
fot: ARC
Łukasz Ślósarek
fot: ARC
Wyciskanie sztangi to jego specjalność. Jest w europejskiej czołówce siłaczy. Łukasz Ślósarek z ruchu Bielszowice kopalni Ruda nie daje za wygraną i wciąż zalicza kolejne sukcesy.
Sukcesy same nie przyszły. Sztangista ciężko na nie pracował.
- W zasadzie to od trzynastego roku życia. Wtedy oczywiście nie myślałem jeszcze o medalach. To było takie wyciskanie bardziej dla samej przyjemności – wspomina.
Atlas treningowy pozwalający na wykonanie kompleksowego treningu całego ciała kupił mu ojciec. Sprzęt stanął w piwnicy. I to było przez pewien czas miejsce treningów Łukasza.
Z tego rodzaju treningami nie ma jednak żartów. Jedno nieprzemyślane podniesienie może kosztować zdrowie, a nawet życie. Dlatego młody sztangista postanowił doskonalić swoje umiejętności pod okiem fachowców w bytomskim klubie sportowym Skarpa. Chłopak robił postępy. Trener widział w nim talent. W 2017 r. zaledwie rok po tym, jak Łukasz rozpoczął swoje treningi na Skarpie, zapadła decyzja, aby wysłać młodego zawodnika na mistrzostwa świata.
- Przywiozłem z tych zawodów brązowy medal. Spodobała mi się taka rywalizacja, więc postanowiłem poświęcić się wyciskaniu sztangi. Zaciskałem zęby i bardzo przykładałem się do treningów – przyznaje.
Wyciskanie sztangi leżąc to bardzo wymagająca dyscyplina sportu. Siłacze mawiają, że ważniejsza od siły mięśni jest tu psychika. Trzeba być opanowanym, potrafić skupić się na sztandze i nie zważać przy tym na panujący wokół zgiełk. Decydujące są zawsze pierwsze momenty podejścia. Należy zdjąć sztangę ze stojaków, poczekać na komendę sędziego, następnie opuścić ją na klatkę piersiową do zatrzymania i znów czekać na kolejną komendę „góra” . Dopiero wówczas wyciska się sztangę. Regulamin zabrania odrywania pośladków od ławki lub unoszenia głowy. Na komendę „stojak”, sztanga wraca tam, gdzie jest jej miejsce. Wielu sztangistom puszczają nerwy. Nie czekają na komendy sędziego i tracą szanse na zwycięstwo.
Wymagająca dyscyplina
Łukasz Ślósarek wyspecjalizował się w RAW/bench press (kategoria do 100 kg). Jest rywalizacja w wyciskaniu sztangi leżąc bez użycia specjalistycznych koszul wspomagających, w której startują zawodnicy o masie ciała do 100 kg. To jedna z najpopularniejszych i najbardziej prestiżowych kategorii wagowych dla mężczyzn w federacjach takich jak PZKFiTS czy WPC Polska.
Niezwykle widowiskową dyscypliną jest trójbój siłowy. Zawodnik musi wykonać trzy zadania: przysiad ze sztangą, wyciskanie leżąc oraz martwy ciąg. Suma najlepszych wyników z wszystkich ćwiczeń daje wynik trójboju siłowego. Zwycięzcą poszczególnych kategorii wagowych jest zawodnik, który uzyska jak najlepszy wynik. Historia trójboju sięga lat 50. ub. stulecia. Wtedy jednak inna była kombinacja ćwiczeń. Na początek przysiad, następnie wyciskanie na ławeczce poziomej i wreszcie uginanie ramion ze sztangą stojąc. Przez lata dyscyplina ulegała zmianom i dziś składa się z przysiadu, wyciskania i tzw. martwego ciągu. W 1972r. utworzona została organizacja pod nazwą International Powerlifting Federation (IPF), która od 1973 r. aż do dziś organizuje Mistrzostwa Świata w trójboju siłowym.
Zdecydowanie najtrudniejszym zadaniem trójboju siłowego jest wyciskanie sztangi obciążonej ciężarami. Technika jest w tym wypadku znacznie bardziej skomplikowana, niż się komuś wydaje. Bez przygotowania i asysty może dojść do nieszczęścia. Zawodnik trzyma sztangę w wyprostowanych rękach i na sygnał sędziego musi opuścić ją do klatki piersiowej, a następnie unieść aż do wyprostowania ramion. Pomaga w tym elastyczna guma, która łączy oba łokcie. Odciąża ona górną połowę ciała. Przez to można ćwiczyć z dużą większą intensywnością. Są różne gumy, miękkie i twardsze. Generalnie jest zasada, że im twardsza tym, trzeba mieć mocniejsze ręce i lepszą technikę.
Zalecana jest dopracowana do perfekcji komunikacja między zawodnikiem a asystentami. Odbywa się ona za pomocą mimiki twarzy i ruchów głową. Opuszczenie i wyciśniecie sztangi, zamykają się w kilku sekundach i muszą być wykonane na jednym oddechu. Każdy nieprzemyślany ruch, niepotrzebnie wypowiedziane słowo, mogą przynieść przykre konsekwencje w postaci urazów klatki piersiowej lub głowy.
Trzeba mierzyć siły na zamiary
XVI Mistrzostwa Polski w trójboju siłowym i wyciskaniu sztangi w Zalesiu okazały się bardzo szczęśliwe dla Ślósarka. Przywiózł z nich dwa złote medale: w kat. 100 kg oraz open całych zawodów z wynikiem 215 kg. XXI Otwarte Mistrzostwa Ząbkowic Śląskich w Wyciskaniu Sztangi Leżąc RAW oraz II Puchar Monstera przyniosły mu drugie miejsce w kat. 110 z wynikiem 217,5 kg. Wywalczył także tytuł wicemistrza świata federacji WRPF - w kat.100 kg z wynikiem 215 kg. XVI Mistrzostwa Polski w trójboju siłowym i wyciskaniu sztangi w Zalesiu okazały się dla niego bardzo szczęśliwe. Zdobył tan dwa złote medale w kategorii 100 kg oraz open całych zawodów z wynikiem 215 kg.
Sięgnął ponadto po Pucha Świata 2024 federacji XPC (Xtreme Powerlifting Coalition). Tam zawodnicy klasyfikowani są na podstawie kategorii wiekowych oraz wagowych, a także podziału na sprzęt (Raw/Classic) i starty profesjonalne (PRO). Zachęcony sukcesami trafił do Teamu Wrocław.
- Mój rekord życiowy w wyciskaniu sztangi wynosi od maja br. 227,5 kg. Rok wcześniej było to 225 kg. Bijąc ten nowy rekord miałem bardzo ambitne podejścia. Najpierw 210 kg, następnie 220 kg i w końcu zdecydowałem się przy trzecim razie na 227,5 kg. Wyszło! Ale w takich sytuacjach wiele zależy od predyspozycji. Zdarza się oczywiście, że nie podniosę na treningu 227,5 kg, ale nie zwalniam tempa. Trenuje cztery razy w tygodniu. Chciałbym przebić 230 kg. Będę musiał podbić wagę ze 100 do 110 kg. Mam 39 lat i to jest ostatni mój rok w seniorach. Decyduje się na kontynuowania kariery w kategorii „weterana” – tłumaczy.
Na każde zawody zabiera swoją partnerkę i córeczkę.
- Jestem świadom tego, że trzeba mierzyć siły na zamiary. Nie mogę tyć, bo przecież pracuje w kopalni i musze wykonywać swoje obowiązki. Staram się także jak najwięcej czasu poświęcać rodzinie. Będę tak długo startować jak pozwoli mi na to zdrowie, praca i rodzina. Na razie nie zwalniam tempa i szykuję się do kolejnych zawodów – podsumowuje Łukasz Ślósarek.
Jego marzeniem jest udział w rywalizacji w ramach Arnold Classic Europe & Fitness Sports Games w Madrycie, dyscypliny stworzonej w 1989 r. przez Arnolda Schwarzeneggera i Jamesa J. Lorimera. To impreza dla największych siłaczy na świecie.