Wujek-Śląsk: prokuratura stawia zarzuty kolejnym osobom
fot: WUG
Podejrzani mieli wprowadzić takie zmiany w instalacji elektrycznej, że skutkowało one utratą właściwości przeciwwybuchowych...
fot: WUG
Trzy kolejne osoby - dwóch sztygarów zmianowych i pracownik nadzorujący pracę elektromonterów - usłyszały zarzuty w śledztwie wszczętym po katastrofie w kopalni Wujek-Śląsk. We wrześniu 2009 r. w wyniku zapalenia i wybuchu metanu w rudzkiej kopalni zginęło 20 górników, a ponad 30 zostało rannych. Zarzuty dotyczą sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia górników i naruszania praw pracowniczych.
Według prokuratury podejrzani - którzy mieli obowiązek zapewnić bezpieczne prowadzenie robót - dopuszczali do eksploatacji sprzęt, choć nie spełniał one norm.
Prokuratura zarzuca podejrzanym także:
• zaniechanie prawidłowego przewietrzania chodników,
• wprowadzanie niedozwolonych zmian w zasilaniu wyposażenia ściany,
• nieprawidłowy nadzór nad pracą elektromonterów.
Podejrzani mieli wprowadzić takie zmiany w instalacji elektrycznej, że skutkowało one utratą właściwości przeciwwybuchowych. Te zaniedbania zwiększały ryzyko wybuchu, pożaru lub porażenia prądem w kopalni - uznała prokuratura. Podejrzanym grozi do ośmiu lat więzienia, nie zastosowano wobec nich środków zapobiegawczych. Śledczy nie ujawniają, czy podejrzani przyznają się do winy; tłumaczą to dobrem postępowania i możliwością postawienia zarzutów kolejnym osobom.
W całym śledztwie jest już 18 podejrzanych. W czerwcu prokuratura postawiła zarzuty 15 innym osobom z kopalni - 11 elektromonterom i czterem osobom dozorującym ich pracę. Także tamte zarzuty nie miały bezpośredniego związku z samą katastrofą; także dotyczyły sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia górników w okresie poprzedzającym tragedię.