WUG: Odpowiedzialność za bezpieczeństwo o szczebel wyżej

W obowiązującym aktualnie prawie za bezpieczeństwo pracy w zakładzie górniczym odpowiedzialność ponosi kierownik ruchu. Tymczasem organizacja górnictwa w spółki węglowe spowodowała, że kluczowe decyzje, w tym zwłaszcza ekonomiczne, są prerogatywą ich zarządów. Dlatego Wyższy Urząd Górniczy optuje za wprowadzeniem w przepisach ustawy Prawo Geologiczne i Górnicze jednoznacznych zapisów o odpowiedzialności przedsiębiorcy górniczego za stan bezpieczeństwa pracy, w tym odpowiedzialności materialnej za rażące naruszanie i nieprzestrzeganie przepisów górniczych oraz ustaleń dokumentacji techniczno-ruchowych prowadzonych robót.


Prezes Wyższego Urzędu Górniczego, Piotr Litwa tak uzasadnia dla nettg.pl potrzebę przeniesienia tej odpowiedzialności na szczebel, gdzie zapadają kluczowe decyzje:


- Do obowiązków przedsiębiorcy górniczego należy rozpoznawanie zagrożeń, występujących w ruchu zakładu górniczego i podejmowanie działań profilaktycznych w celu ich zwalczania. Niezbędnym jest, by przedsiębiorca, znając zagrożenia, występujące w ruchu zakładu górniczego, czuwał nad tym, by wszystkie służby i działy tegoż ruchu przeprowadzały bieżące kontrole występujących zagrożeń i niezwłocznie podejmowały działania prewencyjne i naprawcze, zmierzające do wyegzekwowania prowadzenia prac zgodnie z wymogami przepisów i ustaleń dokumentacji ruchowych oraz minimalizujące istniejące ryzyko zawodowe.


- W aktualnie obowiązującym stanie prawnym - kontynuuje prezes Litwa - za bezpieczeństwo pracy w zakładzie górniczym odpowiedzialność ponosi kierownik ruchu. W największych przedsiębiorstwach górniczych prowadzi to do sytuacji, w której odpowiedzialność ta spoczywa na osobie, usytuowanej dość nisko w hierarchii znaczenia. Powoduje to stan wyraźnego oddzielenia kwestii odpowiedzialności od możliwości decyzyjnych, zwłaszcza w dziedzinie zarządzania sferą ekonomiki przedsiębiorstwa, w tym wydatkami, związanymi z nakładami na bezpieczeństwo i higienę pracy.


- W obecnej sytuacji zarządy spółek węglowych skupiają w swoich rękach decyzje o charakterze ekonomicznym, w tym przede wszystkim inwestycyjnym. W działaniach zarządów zadaniem pierwszoplanowym jest uzyskanie dodatniego wyniku finansowego w przedsiębiorstwie. Natomiast osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo pracy w praktyce nie mają możliwości podejmowania nawet tych decyzji, dotyczących najbardziej istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa pracy w kopalni, jeżeli wiążą się one z większymi nakładami finansowymi. Skutki takiego stanu uwidocznił m.in. raport komisji, badającej okoliczności i przyczyny ubiegłorocznej katastrofy w Ruchu ,,Śląsk" kopalni ,,Wujek" - uzasadnia potrzebę łączenia w przepisach górniczych odpowiedzialności za bezpieczeństwo z rzeczywistym ośrodkiem decyzyjnym prezes Piotr Litwa.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.