WUG: Kompetencje na miarę możliwości...
fot: Jarosław Galusek
Dla prawników resortowe podporządkowanie Wyższego Urzędu Górniczego jest sprawą marginalną
fot: Jarosław Galusek
– Był „pod premierem”, potem w MSWiA, ale bez nadzoru tak naprawdę odpowiedzialnego wiceministra, wcześniej też tego nadzoru nie było z poziomu centralnego. Teraz jest w ministerstwie środowiska, co jest już trochę absurdalne, prawda, bo nie jest tam, gdzie powinien być. Więc myślimy, żeby zastanowić się nad tym, jak trzeba umocować Wyższy Urząd Górniczy, żebyśmy mogli powiedzieć, że jest policją górniczą, to znaczy kontroluje bezpieczeństwo w kopalniach, ponieważ wypadków jest dużo i one wracają z taką przerażającą cyklicznością – mówił wicepremier Grzegorza Schetyna, który był gościem programu „Fakty po Faktach” w TVN24.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych na pytanie – na jakim etapie przygotowań jest nowy akt prawny, przekazało informację, że „w obecnej chwili prowadzone są jedynie rozważania na temat miejsca, jakie zajmuje w administracji centralnej Wyższy Urząd Górniczy”.
– Rozważane są usprawnienia, mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa wydobycia w kopalniach, a także rozwiązania, dzięki którym będzie ono podlegać kontroli. Jednym z branych pod uwagę pomysłów, jest m.in. umocowanie WUG-u w taki sposób, aby można było powiedzieć, że jest „policją górniczą”, to znaczy kontroluje sytuację bezpieczeństwa w kopalniach – powtórzyła Wioletta Paprocka, rzeczniczka prasowa MSWiA. – Na dzień dzisiejszy nie można mówić o ostateczności tych rozważań. Jeśli tylko pojawią się wypracowane rozwiązania, z pewnością poinformowana zostanie opinia publiczna.
Prezesowi WUG-u Piotrowi Litwie podporządkowanie ministerstwu środowiska nie przeszkadza. Ba, nie widzi różnicy w resortowym umocowaniu.
– O skuteczności nadzoru górniczego stanowią dobrze wyszkoleni inspektorzy i wyposażenie techniczne. I tego właśnie nam potrzeba. Kompetencje urzędów górniczych w ostatnich latach zostały znacznie rozszerzone, co wynika nie tylko z akcesji Polski do Unii Europejskiej. Do starych zadań, dotyczących działalności górniczej, dodano nam nowe z zakresu nadzoru rynku, rekultywacji terenów pogórniczych oraz ochrony środowiska. Wykonywanie obowiązków zależy od możliwości prawnych i finansowych – mówi nam Piotr Litwa, prezes WUG-u.
Hasło o policji górniczej trudno, w potocznym słowa tego znaczeniu, wcielić w życie. Inspektor urzędu nie wpadnie z bronią w ręku do kopalni i nie pobiegnie na przodek wydobywczy. Ktoś mu musi towarzyszyć, ponieważ za jego bezpieczeństwo, podobnie jak wszystkich znajdujących się pod ziemią, odpowiada kierownik zakładu górniczego. Przeprowadzanie kontroli bez wiedzy dyrektora kopalni nie jest możliwe z powodów prawnych, ale również technicznych. Pod ziemią trzeba wiedzieć, gdzie i po co się idzie. Urzędy górnicze wszczynają kontrolę nawet po anonimowych doniesieniach dotyczących zagrożenia bezpieczeństwa. W ub. r. wpłynęło 23574 skarg i wniosków.
– Wydaliśmy w ubiegłym roku ponad 17 tysięcy decyzji i postanowień, w tym ponad 7 tysięcy postanowień wypadkowych. Nałożone przez urzędy górnicze mandaty karne opiewały na kwotę 432 675 złotych. Bardziej dokuczliwe dla pracodawców górniczych są decyzje nakazujące zatrzymanie maszyn i urządzeń, a takich było ponad 2400. To było aż 25 tysięcy roboczych dni, mających wpływ na wielkość wydobycia. Do sądów skierowaliśmy 345 wniosków o ukaranie osób, które nie przestrzegały obowiązujących przepisów – wylicza prezes WUG-u.
Dla prawników resortowe podporządkowanie WUG-u jest sprawą marginalną. – WUG, podobnie jak urzędy morskie czy żeglugi lądowej, należy do administracji specjalnej. Nie ma znaczenia, do którego resortu są „podczepione”. Od decyzji WUG-u nie można się odwołać do ministra środowiska lecz do sądu. I to stanowi o randze tego urzędu. Jego kompetencje nie mieszczą się w 100 procentach w żadnych resorcie. Jeżeli zostanie podporządkowany premierowi, to w praktyce zmieni się jedynie to, że prezesa WUG-u będzie bezpośrednio powoływał premier, a teraz robi to na wniosek ministra środowiska. Nie wyobrażam sobie upolitycznienia WUG-u. W tym urzędzie muszą być wysokiej klasy specjaliści, kierowani przez kompetentnego prezesa – podkreśla prof. Czesław Martysz, specjalista prawa administracyjnego i gospodarczego, prorektor Uniwersytetu Śląskiego.
Kompromisowo spór o podporządkowanie WUG-u stara się zażegnać główny geolog kraju, wiceminister środowiska Henryk Jacek Jezierski. Wystąpił on w piątek o wprowadzenie obowiązku instalowania kamer telewizji przemysłowej w kopalniach o najwyższym stopniu zagrożenia metanowego oraz wodnego. Zwrócił się do ministra gospodarki o zmianę resortowego Rozporządzenia z 28 czerwca 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy, prowadzenia ruchu oraz specjalistycznego zabezpieczenia przeciwpożarowego w podziemnych zakładach górniczych. Zaproponował, by do tego aktu wykonawczego do ustawy Prawo geologiczne i górnicze wprowadzono zapis o obowiązku instalowania takich kamer. Główny geolog kraju uważa, że zarejestrowane nagrania pomogą „policji górniczej” wiarygodniej ocenić, czy przestrzegane są zasady bezpieczeństwa i czy może istnieje proceder „upiększania” wyników pomiarowych, oszukiwania i świadomego narażania zdrowia i życia górników. Specjaliści WUG-u nie widzą przeszkód do wprowadzania telewizji przemysłowej pod ziemię – w wielu kopalniach już ona funkcjonuje.