WUG: bliższe dane o zasobach gazu łupkowego za rok, pełne za 4-5 lat
fot: Jarosław Galusek
Prezes WUG, Piotr Litwa zaprosił do urzędu szefów związków zawodowych. Tematem rozmów było m.in. BHP w górnictwie
fot: Jarosław Galusek
W końcu przyszłego roku powinny być znane bliższe dane o wielkości polskich zasobów gazu łupkowego, nadających się do wydobycia; na pełne dane trzeba będzie poczekać 4-5 lat - ocenia prezes Wyższego Urzędu Górniczego, Piotr Litwa.
Jego zdaniem, Polska ma szanse stać się europejskim liderem poszukiwań gazu łupkowego. O perspektywach związanych z poszukiwaniem i przyszłą eksploatacją gazu z łupków prezes WUG mówił podczas wtorkowej konferencji, towarzyszącej targom górniczym w Katowicach. Po raz pierwszy w historii tej imprezy szef nadzoru górniczego nie uczestniczył w sesji dotyczącej węgla, a skupił się na sprawach gazu.
- Górnictwo to nie tylko węgiel kamienny, który przez wieki był fundamentem polskiej energetyki. Dywersyfikacja źródeł energii staje się faktem. Nadzór górniczy staje przed nowymi wyzwaniami - najnowszym jest wydobycie gazu łupkowego - tłumaczył Litwa, według którego gaz łupkowy niesie wiele pytań, na które należy znaleźć odpowiedzi.
Według analiz firm konsultingowych, zasoby gazu łupkowego w Polsce mogą wynosić ok. 3-5 bln m sześc. Wciąż jedynie są to dane szacunkowe, niepotwierdzone szczegółowymi badaniami. Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA) w kwietniu tego roku szacowała polskie zasoby (tzw. wydobywalne) gazu z łupków na 5,3 bln m sześc., podczas gdy firma konsultingowa Advanced Resources wcześniej szacowała je na 3 bln m sześc., a Wood Mackenzie Consultants na 1,4 bln m sześc.
Według tych szacunków, Polska ma największe złoża gazu niekonwencjonalnego w Europie i jedne z najdogodniejszych warunków geologicznych do jego wydobywania. Kolejnym krokiem w określeniu wielkości potencjału wydobywczego Polski będą wyniki prac amerykańskiej służby geologicznej i polskiego Państwowego Instytutu Geologicznego, które zostaną opublikowane prawdopodobnie we wrześniu tego roku. Według Litwy, wciąż nie będzie to jednak precyzyjny obraz.
- Wielkość zasobów zakwalifikowanych jako wydobywcze będzie można określić pod koniec przyszłego roku, gdy uzyskamy dane z ponad 20 odwiertów wykonanych przez firmy posiadające koncesje poszukiwawcze. Natomiast pełne i wiarygodne dane będzie można uzyskać na podstawie przekazanych przez inwestorów dokumentacji geologicznych z większości realizacji udzielonych koncesji na poszukiwanie, czyli za najbliższych 4-5 lat, po wykonaniu ponad 120 otworów - ocenił prezes WUG.
Przedstawiciele nadzoru górniczego zdają sobie sprawę, że gaz łupkowy może być rewolucyjnym czynnikiem zmiany gospodarczej i politycznej na świecie, o konsekwencjach dalece wykraczających poza branżę energetyczną w Polsce czy Europie. W tym kontekście Polska jest w dobrej sytuacji - przy obecnym wykorzystaniu gazu prawdopodobnie wystarczyłoby go dla Polski przynajmniej na najbliższe 300 lat, bez jakiegokolwiek importu.
- W efekcie przestawienia części energetyki na tani gaz krajowy gospodarka stałaby się bardziej konkurencyjna. Jeśli będziemy go sprzedawać, mamy szansę stać się jednym z jego głównych dostawców w Europie. Taki scenariusz spowodowałby zmianę układu ekonomicznego, politycznego i energetycznego, bo nie potrzebowalibyśmy drogiego gazu z Rosji, przynajmniej w takiej ilości jak obecnie - wyliczał Litwa.
Pierwsze w Polsce wiercenie w poszukiwaniu gazu łupkowego rozpoczęło PGNiG w 2010 r. na Lubelszczyźnie. Obecnie poszukiwania prowadzi pięć firm, które wywierciły łącznie 13 otworów. Do końca sierpnia tego roku minister środowiska przyznał 101 koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż gazu niekonwencjonalnego: 99 - gazu z łupków oraz dwie - tight gazu. Otrzymało je 25 firm.
Przedstawiciele WUG podkreślają, że Polska jako pierwsza w Europie, opierając się na doświadczeniach amerykańskich i kanadyjskich, rozpoczęła na taką skalę poszukiwania gazu niekonwencjonalnego.
- Polska ma największe - choć jeszcze potencjalne - złoża gazu niekonwencjonalnego i jako pierwsza rozpoczęła jego poszukiwania. Biorąc pod uwagę także to, jak bardzo zależy nam na uzyskaniu tego gazu oraz ilość dużych, doświadczonych, zachodnich firm zaangażowanych w te poszukiwania, uważam, że mamy dużą szansę zostać w Europie liderem poszukiwań gazu z łupków - podsumował Litwa.
Mówiąc o potencjalnych zagrożeniach związanych z poszukiwaniem i eksploatacją gazu z łupków prezes WUG przypomniał, że w tym kontekście najczęściej wymienia się trzęsienia ziemi spowodowane szczelinowaniem, zatruwanie wód gruntowych i rabunkową gospodarkę wodną.
- Do tej pory nie potwierdzono wpływu szczelinowania na negatywną aktywność sejsmiczną, zarówno w USA jak i w Polsce. Generowane na skutek powstawania mikroszczelin mikrowstrząsy są tak małe, że rejestrują je tylko specjalistyczne, bardzo czułe urządzenia pomiarowe. Polska należy do obszarów asejsmicznych, nieaktywnych jeśli chodzi o ruchy ziemi, dlatego niebezpieczeństwo wstrząsów podczas prac wiertniczych jest znikome - ocenił Litwa.
Przypomniał, że na zamówienie ministra środowiska, Instytut Geofizyki PAN w Warszawie bada obecnie wpływ procesu szczelinowania hydraulicznego na ewentualne wystąpienie zjawisk sejsmicznych, na otworze Łebień na Pomorzu. Badania wskazują brak wpływu - na obecnym etapie tego procesu - szczelinowania skał na występowanie jakichkolwiek zdarzeń sejsmicznych, nawet takich, które nie są odczuwane przez ludzi, a mogłyby być szkodliwe dla budynków czy urządzeń.