Wstępne wyniki górniczego referendum: Około 90 proc. głosujących za strajkiem
Według cząstkowych danych z poszczególnych kopalń, uzyskanych przez nettg.pl o godzinie 8 w ZZG, najlepszy wynik na TAK zanotowano w kopalni \"Brzeszcze\" (81,7 proc.). Lider górniczej \"Solidarności\", Dominik Kolorz, zaznaczył jednak później, że w poniedziałek rano do ustalenia ostatecznych wyników głosowania brakowało jeszcze danych z sześciu kopalń. Związkowcy są pewni, że proporcje dotyczące frekwencji i poparcia dla strajku nie zmienią się. Szczegóły będą znane wczesnym popołudniem.
W rozmowie z Radiem Katowice dziś rano przewodniczący górniczej „Solidarności” Dominik Kolorz podkreślił, że frekwencja była zdecydowanie wyższa, niż przy poprzednim referendum strajkowym. - Górnicy zagłosowali za akcją protestacyjną, ponieważ - ich zdaniem - innego wyjścia nie było. Górnicy chcą zmian - powiedział przewodniczący.
Z szacunków wynika, że w referendum uczestniczyło prawie 40 tys. osób. Wyniki nie są niespodzianką - w ostatnich latach związkowcy kilkakrotnie organizowali w kopalniach referenda strajkowe, za każdym razem otrzymując ponad 90-procentowe poparcie. Do 24- godzinnego strajku doszło dwukrotnie - w 2003 i 2007 roku.
O tym, czy i kiedy będzie strajk, sztab protestacyjno-strajkowy zdecyduje w piątek przed południem. Jak powiedział Kolorz, pod uwagę brane są także inne formy protestu, nie tylko strajk. Nie zdradził jednak jakie. Zadeklarował gotowość do dalszych negocjacji z zarządem KW, jeżeli ten uelastyczni swoje stanowisko.
Gotowość do rozmów wyraża również Kompania Węglowa. Jej rzecznik, Zbigniew Madej, powiedział, że wyniki referendum nie są zaskakujące, ale wyrażone w głosowaniu poparcie dla protestu wcale nie oznacza, że będzie strajk. Zarząd Kompanii ma nadzieję, że do niego nie dojdzie i deklaruje rozwiązywanie wszystkich spornych kwestii w dialogu ze związkami. Nowego terminu ewentualnych rozmów jednak na razie nie wyznaczono.
Wśród samych związkowców nie ma jednak pełnej zgody co do strajku. Niektórzy działacze powątpiewają, czy w sytuacji, kiedy zima się skończyła, a na przykopalnianych zwałach rośnie ilość niesprzedanego węgla (KW szacuje, że w tym roku na zwały może trafić nawet 4 mln ton), strajk odniesie pożądany efekt.
W poniedziałek o zaniechanie strajku w specjalnej odezwie apelował do załogi KW prezes firmy Mirosław Kugiel. Przedstawiając sytuację spółki, przypomniał m.in., że tegoroczne przychody firmy mogą być o 660 mln zł mniejsze od zakładanych, a zobowiązania KW wobec kontrahentów sięgają 700 mln zł.
Zarząd KW zaproponował na ten rok załodze wzrost wynagrodzeń średnio o 250 zł na każdego pracownika miesięcznie, czyli ok. 3 tys. zł rocznie. Łącznie ma to kosztować 195 mln zł. Koszty sfinansowania propozycji związkowych to - według KW 372 mln zł, na co firmy nie stać.
W końcu ubiegłego roku średnia płaca brutto w Kompanii Węglowej wyniosła 5274 zł, wobec 3829 zł w 2003 roku, gdy powstawała firma. W ciągu pięciu lat nastąpił wzrost o 37,7 proc.; największy, o ponad 15 proc., w ubiegłym roku. Nadal jednak średnia płaca w KW jest najniższa wśród spółek węglowych.