Wspomnienie granicznego szlabanu

Jozef prus z budki straznika KAJ

fot: Kajetan Berezowski

Józef Prus mieszka w byłej strażnicy na granicy polsko-niemieckiej w Bytomiu

fot: Kajetan Berezowski

Straznica KAJ Dawna granica w Bytomiu KAJ

+11 Zobacz galerię

Galeria
(14 zdjęć)

Pierwszy wrześniowy poranek 1939 roku przywitał mieszkańców przygranicznych Łagiewnik spokojem. Ze swych posterunków zniknęli jedynie mundurowi. Nikt też nie zaplombował tramwaju zmierzającego do Piekar.

Siedemdziesiąt lat po wybuchu II Wojny Światowej życie na dawnej granicy polsko-niemieckiej toczy się spokojnie. Na palcach jednej ręki można policzyć naocznych świadków tamtych dni. Wielu młodych mieszkańców rudzkich i bytomskich osiedli nawet nie zdaje sobie sprawy z faktu, że jeszcze nie tak dawno temu na ulicach, którymi chodzą, krzątali się celnicy, a służby graniczne podnosiły i opuszczały szlabany.

Józef Prus mieszka w byłym niemieckim posterunku celnym usytuowanym na obecnej granicy bytomskich Szombierek i Rudy Śląskiej. Od niechcenia zaprasza do siebie reportera nettg.pl i chwali niemiecką precyzję budowlaną. Chata, choć w większości drewniana, trzyma się zupełnie nieźle. Zwłaszcza, że od chwili jej postawienia (ok. 1922 r.) zdążyło upłynąć trochę czasu. Po wojnie żaden z jej administratorów nie kwapił się do przeprowadzenia gruntownego remontu.
- Sfatygowany dach przemaka, ale za to piwnica jest murowana. Na dole ściany z cegły. Żadne wiertło nie wejdzie. To jest budowla obliczona na setki lat – zarzeka się Prus.

Chętnie też prezentuje dobrze zachowany i solidnie okratowany podziemny areszt służący jako izba zatrzymań przemytników i osób usiłujących przekraczać granicę bez dokumentów.

Naprzeciw biegną tory tramwajowe.
- Zupełnie tak, jak w 1939 r. Nawet przystanek jest w tym samym miejscu. „Banka” się zatrzymywała i celnik rozpoczynał kontrolę. Porządku pilnowało dwóch szupowców. Kto wiózł za dużo towaru musiał przejść na posterunek i złożyć wyjaśnienie. W zasadzie to nie wolno było nic przewozić – opowiada Józef Prus.

Celnik był panem


Więcej na ten temat miała nam do powiedzenia pani Halinka, którą spotkaliśmy po drugiej stronie dawnej polsko-niemieckiej granicy, w rejonie Szarleja. Skończyła właśnie 83 lata. W tym rejonie spędziła dzieciństwo i młodość. Teraz mieszka w byłym budynku niemieckich służb granicznych przy ul. Witczaka w Bytomiu.
- Od tamtych czasów nic się tu nie zmieniło. No, zniknął tylko szlaban graniczny, ale droga taka sama. I to dosłownie. Po wojnie nawet nie zdążyli jej wyasfaltować. O, tu pełnili służbę Niemcy, a tam dalej Polacy – wyjaśnia wskazując najpierw na niewielki, odrapany budynek, a następnie na solidny dwukondygnacyjny dom ze skośnym zadaszeniem.

Jej ojciec pracował przed wojną w kopalni „Helena” na Szarleju. Miał po niemieckiej stronie rodzinę.
- Ci, którzy nie otrzymali z różnych powodów tak zwanej przepustki cyrkulacyjnej, albo paszportu, podchodzili pod szlaban i mogli sobie porozmawiać. Kto miał dokument przechodził tam i z powrotem dowolną ilość razy. Ja chodziłam do Niemiec kilka razy w tygodniu. Dostawałam od rodziny mieszkającej po niemieckiej stronie podarunki. W drodze powrotnej trzeba było pokazać wszystko, co się wiozło - najpierw niemieckiemu, a potem polskiemu celnikowi. Wiele zależało od ich humorów. Jeśli któryś miał zły dzień, rekwirował wszystko. Mnie kiedyś zabrali kilo pomarańczy – wspomina starsza kobieta.

Kiełbasa i zapalniczki


Rola ponad trzydziestotysięcznego Bytomia jako ośrodka gospodarczego i administracyjnego znacząco wzrosła w latach trzydziestych. W mieście koncentrowała się połowa pozostałych w Niemczech kopalń węgla i prawie całe górnictwo rud. Mniejsze było bezrobocie, ale za to życie znacznie droższe. Niemcy kupowali w Polsce zwłaszcza żywność. Polacy przywozili ubrania, narzędzia i artykuły gospodarstwa domowego.

Byli i tacy, co mieszkali po polskiej stronie, a pracowali po niemieckiej. Dotyczyło to zwłaszcza górników deklarujących niemiecką przynależność narodową. Bez przeszkód przyjmowano ich do pracy w usytuowanych blisko pasa granicznego kopalniach „Heinzegrubbe” i „Bolko”. Granica tętniła więc życiem i za dnia i w nocy, kiedy to przekraczali ją potajemnie przemytnicy. Zabierali z sobą pęta polskiej kiełbasy, a przywozili poszukiwane u nas niemieckie zapalniczki.

Dziś u wylotu ulicy Witczaka panuje spokój jak makiem zasiał. Do pierwszego lepszego sklepu dalej stąd niż przed wojną, a gdy deszcz rozpada się na dobre, woda kapie na głowy lokatorów obydwu posterunków rzęsistym strumieniem.

Kręta granica


Na dzisiejszej granicy Bytomia i Brzezin niemiecki posterunek celny zlokalizowano pod kopalnią „Orzeł Biały”, wówczas „Bleischarleygrubbe”. Polską placówkę postawiono około 600 m dalej przy drodze. Stoi zresztą do dziś pełniąc - jak większość dawnych strażnic - funkcję budynku mieszkalnego.
Kwestię pasa granicznego udało się tu mimo wszystko w miarę rozsądnie rozwiązać, ale podążając dalej, w kierunku bardziej zurbanizowanych terenów widać było, że ówczesne władze miały z przebiegiem linii granicznej sporo problemów. Dla przykładu, znajdująca się w sąsiednich Makoszowach kopalnia została tak przedzielona granicą państwową, że większość jej zabudowań stała w Niemczech, a skład drewna mieścił się w granicach Rzeczpospolitej.

Dawna granica polsko-niemiecka najokazalej prezentuje się dziś od strony Chorzowa. Zachowały się tu koszary Korpusu Ochrony Pogranicza oraz trzy budynki administrowane ongiś przez zarząd kopalni „Barbara-Wyzwolenie”. Jak wspomina spotkana przez reportera nettg.pl Helena Świszcz, zamieszkiwali je członkowie wyższego dozoru kopalni. Na poddaszu miała swe lokum służba.

Ten rejon Śląska był wyjątkowo dobrze skomunikowany. Kursował tędy tramwaj z Katowic do Piekar. Zatrzymywał się na granicznym posterunku w Łagiewnikach i w asyście niemieckiego pogranicznika ruszał dalej z zaplombowanymi przez Polaków drzwiami. Otwierano je dopiero na granicy w Szarleju.

- Pierwszy wrześniowy poranek 1939 roku przywitał miejscowych spokojem. Ze swych posterunków zniknęli jedynie mundurowi. Nikt też nie zaplombował tramwaju zmierzającego do Piekar – opowiada Helena Świszcz.

Lecz był to spokój tylko z pozoru. Z nocnej zmiany – jak podają kroniki – nie powrócili na polską stronę górnicy zatrudnieni w bytomskich kopalniach. Niemcy zatrzymali ich poprzedniego dnia po pracy wcielając większość do Freikorpusu, którego bojówki zajęły o świcie przygraniczne kopalnie po polskiej stronie. Za nimi podążał Wehrmacht.

W 1945 roku granica znikła z górnośląskiej mapy, urządzenia zlikwidowano a posterunki kontrolne przekształcono na mieszkania. Dziś zaświadczają one o zagmatwanej historii śląskiej ziemi.

W galerii: Pozostałości linii granicznej między Polską a Niemcami w okolicach Bytomia, Chorzowa i Rudy Śląskiej (zdjęcia: Kajetan Berezowski - nettg.pl)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Przy rejestracji używanego auta nie trzeba już pokazywać tablic w urzędzie

W środę weszły w życie przepisy, dzięki którym przy rejestracji używanego auta nie trzeba już zdejmować tablic rejestracyjnych, po to, by pokazać je w urzędzie - poinformował minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Zamiast tego, od tej pory wystarczy złożyć oświadczenie o tym, że tablice są w dobrym stanie.

Koncesjonariusz autostrady A4 Katowice-Kraków zamierza dalej działać po wygaśnięciu koncesji

Spółka Stalexport Autostrady, czyli właściciel koncesjonariusza autostrady A4 Katowice - Kraków, zamierza dalej działać po wygaśnięciu koncesji w przyszłym roku. Chce bazować na dotychczasowym doświadczeniu w zarządzaniu infrastrukturą - wynika z wtorkowej informacji.

Państwowy gigant powołał do rady nadzorczej dwóch nowych członków

Obradujące we wtorek w Płocku Zwyczajne Walne Zgromadzenie Orlenu powołało do rady nadzorczej, na wniosek Skarbu Państwa, prezesa KGHM Polska Miedź Remigiusza Paszkiewicza i Marcina Siudy, dyrektora pionu finansów w Polskim Holdingu Hotelowym. Po tych głosowaniach obrady się zakończyły.

1692347548 2praca

Liczba pracujących w Polsce obcokrajowców wzrosła o ponad 77 tys.

W ostatnim dniu grudnia 2025 r. pracę w Polsce wykonywało ponad 1,141 mln cudzoziemców, a więc o 7,2 proc. więcej niż w ostatnim dniu grudnia 2024 r. - podał we wtorek GUS. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ich liczba zwiększyła się o 0,3 proc.