Wspominając pierwszego górnika Polski Ludowej

fot: Andrzej Bęben/ARC

Wincenty Pstrowski zapoczątkował w Polsce ruch stachanowski

fot: Andrzej Bęben/ARC

18 kwietnia minęła 65. rocznica śmierci pierwszego polskiego stachanowca - górnika Wincentego Pstrowskiego. Niewielu już o nim pamięta, choć pomnik przodownika pracy nadal stoi w Zabrzu i siadają na nim gołębie.

1948 r. Polska (wtedy jeszcze tylko nieoficjalnie "ludowa") potrzebowała węgla. To był jeden z nielicznych tych towarów, jakie można było sprzedać za żelazną kurtyną, za prawdziwe, uznawane w całym świecie, również i moskiewskim, pieniądze. Polska socjalistyczna dostarczała bratniemu Związkowi Radzieckiemu (jeszcze wtedy przemiennie używano przymiotnika "sowieckiego") za darmo, albo pół darmo. Żeby węgla było więcej, by podnieść normy wydobycia dla całej górniczej masy, skorzystano z wzorców radzieckich i "zaimplementowano" - używając języka informatycznego - wzorce socjalistycznego przodownictwa pracy, które сделаннo B CCCP.

Przyszły bohater socjalistycznej pracy urodził się w 1904 r., jak przystało na wzór stachanowca w wersji polskiej, w rodzinie proletariackiej. Matka nie pracowała zawodowo. Ojciec zarabiał na życie będąc parobkiem w folwarku u tzw. dziedzica. Rodzinę Wincentego, podobnie jak familię Edwarda Gierka, bieda wygnała z kapitalistycznej Polski do także kapitalistycznej Belgii. Tyle, że wielokroć bogatszej od Rzeczypospolitej. W latach trzydziestych Pstrowski zaczyna rąbać węgiel na Zachodzie, gdzie też wiąże się z ruchem lewicowym, czego ukoronowaniem jest członkostwo w Komunistycznej Partii Belgii. Po II wojnie światowej Polska Partia Robotnicza, która (bardziej z woli Moskwy niż ludu pracującego miast i wsi) sprawuje w Polsce władzę (raz zdobytej nie zamierza oddać) apeluje, by także górnicy wracali do Polski, bo roboty w niej teraz nie brakuje.

Wincenty Pstrowski, jak wielu - w tym i także Edward Gierek - wraca w 1946 r. do kraju. Fedruje w kopalni Jadwiga, w Zabrzu (dawniej Hindenburg). Tak na marginesie: tamta kopalnia, to w dużej mierze dzisiejszy - w stu procentach prywatny - SILTECH... Mija nieco ponad rok, jak Pstrowski - oczywiście z własnej i nieprzymuszonej woli - występuje z apelem. To było 27 lipca 1947 r. Później podobne apele tak się upowszechnią, że nawet ówczesne gazety o wszystkich nie będą pisały, bo zabrakłoby w nich stron, a papieru już wtedy nie było tyle, ile chciałoby się, by było.

Ale wróćmy do historycznego apelu górnika Wincentego Pstrowskiego. Oto jego początek:

"Od maja ubiegłego roku pracuję jako rębacz na kopalni "Jadwiga" w Zabrzu. W lutym br. wykonałem normę 240 procent, wyrąbując 72,5 m chodnika. W kwietniu wykonałem normę 293 procent, wyrąbując 85 m chodnika. W maju dałem 270 procent wyrąbując 78 m chodnika...".

I, o ile mnie pamięć nie myli, apel kończył się wyzwaniem "kto da więcej niż ja", albo "kto wyrąbie więcej niż ja". Pstrowski zapoczątkował oficjalnie stachanowski ruch pracy w polskim wykonaniu. Dostał za to, poza radiem i paroma drobiazgami (w owym czasie niezmiernie cennymi), Order Budowniczego Polski Ludowej i Krzyż Orderu Odrodzenia Polski od Bolesława Bieruta, w owym czasie nie tylko przywódcy PPR, ale i prezydenta ówczesnej Rzeczypospolitej. Niestety, pośmiertnie.

"Wincenty Pstrowski, górnik ubogi, przekroczył normę, wyciągnął nogi!" - mawiali po cichu górnicy. Po cichu, bo jakby głośno się tak wyrażali, to mogliby wylądować za kratkami, a nawet - co nie było w tych czasach takie rzadkie - nawet i w którejś z radzieckich kopalń. A tam na własnej skórze poznawali zalety stachanowskiego systemu pracy i mogliby go porównać z polskim odpowiednikiem.

Nie do końca wyjaśnione jest, co było przyczyną śmierci wzorcowego polskiego przodownika pracy. Z pewnością miało na to wpływ przepracowanie, choć nie zapominajmy, że na lidera pracował cały zespół pomocników. Prawdopodobnie, gdyby po wyrwaniu zęba nie poszedł do roboty, wziął sobie parę dni wolnego, to pożyłby sobie w Polsce Ludowej w chwale. Niestety, poszedł. Doszło do zakażenia krwi, czyli sepsy. Na to umiera się dziś, a co dopiero wtedy, parę lat po wojnie.

Pstrowski wierzył w komunizm. Wierzył, że ciężką pracą wszystkich Polaków można zbudować dobrobyt. Nie dla nich ani dla ich dzieci. Nawet nie dla ich wnuków... Wierzył, że kiedyś ten dobrobyt będzie dany wszystkim obywatelom ludowej ojczyzny. Dziś mało kto o nim pamięta. Zatem niech ten pomnik ku jego pamięci ongiś wystawiony... niech stoi. Pstrowski bowiem jest częścią historii Polski bez jakichkolwiek przymiotników.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Rekordowy sierpień i wakacje w Katowice Airport, przez dwa miesiące ponad 2 mln podróżnych

Sierpień br. był najlepszym miesiącem w historii przewozów pasażerskich lotniska w Pyrzowicach, które w tym czasie obsłużyło ponad milion podróżnych. Rekordowe okazały się również całe wakacje - w tym czasie z podkatowickiego portu skorzystało blisko 2,1 mln osób.

Grzegorz Wrona: Odpowiedzialna transformacja wymaga aktywnego właściciela

Transformacja polskiego górnictwa nie jest procesem, który rozpoczął się dziś. Kierunek zmian został wyznaczony już kilka lat temu wraz z podpisaniem w 2021 roku Umowy Społecznej dotyczącej transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego. Dokument ten określił harmonogram funkcjonowania poszczególnych kopalń do 2049 roku i stworzył podstawy do prowadzenia zmian w sposób przewidywalny zarówno dla pracowników, jak i całej gospodarki - podkreśla Grzegorz Wrona, wiceminister aktywów państwowych.

Wielki finał „Ekoprzedszkolaka 2026”. 75 przedszkoli z dotacjami na zielone przestrzenie

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Katowicach podsumował pierwszą, pilotażową edycję konkursu „Ekoprzedszkolak”. Do projektu zgłosiło się 141 placówek, a dofinansowanie otrzymało 75 przedszkoli samorządowych z całego województwa śląskiego.

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.