Wreszcie wiemy, które auta trują nas najbardziej

fot: Krystian Krawczyk

Zmniejszanie się liczby ludności miast przy wzroście liczby mieszkańców wsi jest związane z upowszechnianiem posiadania samochodu

fot: Krystian Krawczyk

Dzięki pierwszym w Polsce pomiarom „remote sensing” krakowianie dowiedzieli się, jaka grupa pojazdów emituje najwięcej zanieczyszczeń z rur wydechowych – informuje Polski Alarm Smogowy. Badania wskazują, że za emisję tlenków azotu i pyłów odpowiadają w znacznej mierze starsze samochody z silnikiem diesla. Badania mogą posłużyć do zaprojektowania strefy czystego transportu, w której ograniczony zostanie ruch aut o najwyższej emisji zanieczyszczeń.

Badania „remote sensing” zostały przeprowadzone przez Zarząd Transportu Publicznego w Krakowie, korzystając ze współpracy z Krakowskim Alarmem Smogowym. Remote Sensing to najnowsza technologia pozwalająca w krótkim czasie zbadać dziesiątki tysięcy samochodów. Podczas trzech tygodni pomiarów pobranych zostało niemal 104 tys. próbek, z czego dzięki współpracy z Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii, ponad 93 tys. udało się połączyć z danymi o pojeździe zapisanymi w CEPIK (ewidencji pojazdów).

Jak informuje PAS, z badań wynika, że aż 45 proc. wszystkich pojazdów napędzanych jest silnikiem diesla, z czego samochody osobowe w 40 proc. Samochody dostawcze, busy czy inne pojazdy transportu publicznego wykorzystują niemal wyłącznie silniki diesla.

W przeciwieństwie do danych pochodzących z rejestrów, realny wiek pojazdów jeżdżących po mieście jest niższy. Wymogi emisji Euro 6 spełnia 31 proc. pojazdów, Euro 5 – 18 proc., Euro 4 – 26 proc., Euro 3 – 19 proc., zaś wymogi niższych klas – 6 proc.

Najwyższe emisje, zarówno pyłów jak i tlenków azotu, pochodzą ze starszych pojazdów z silnikiem diesla. Przykładowo, na Alejach Trzech Wieszczów, jednej z głównych arterii komunikacyjnych Krakowa, niemal 90 proc. pyłów emitowanych przez samochody osobowe pochodzi ze starszych pojazdów z silnikiem diesla (Euro 4 lub niżej, a więc samochody starsze niż 8 lat). Z kolei 99,5 proc. pyłów emitowanych przez transport zbiorowy pochodzi z prywatnych busów i autokarów. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku emisji tlenków azotu. 60 proc. NOx z samochodów osobowych jest emitowane przez pojazdy z silnikiem diesla normy Euro 5 lub niższej. W przypadku transportu zbiorowego, za 93 proc. odpowiadają prywatne busy i autokary, a transport publiczny zarządzany przez miasto Kraków za jedynie 7 proc.

Warto zaznaczyć, że w przypadku samochodów z silnikiem diesla we wszystkich klasach Euro emisje tlenków azotu były znacznie wyższe niż dopuszczalna norma. Wskazuje to na bardzo dużą rozbieżność między „teoretycznymi” emisjami deklarowanymi przez producentów, a rzeczywistością. W przypadku emisji pyłów najbardziej problematyczne są samochody z silnikiem diesla klasy Euro 4 i poniżej, gdyż nie są one wyposażone w filtr DPF usuwający cząstki stałe.

Jednocześnie szokujące przekroczenia notowane są wśród autobusów i busów nie pracujących w miejskiej sieci transportu. Pojazdy przewoźników prywatnych emitują nawet 40 razy więcej tlenków azotu, niż pojazdy miejskiej komunikacji zbiorowej. W przypadku prywatnych busów i autokarów mamy też do czynienia ze znacznymi przekroczeniami norm dla pyłów.

- Wyniki krakowskich badań jasno wskazują, że miasta powinny mieć możliwość wprowadzania stref czystego transportu w oparciu o normy Euro, w zróżnicowaniu na samochody benzynowe i z silnikiem Diesla. Wprowadzanie takich stref to podstawowe rozwiązanie stosowane przez wiele miast Europy Zachodniej w celu obniżenia zanieczyszczeń generowanych przez samochody. W związku z tym Krakowski Alarm Smogowy po raz kolejny zaapelował dziś do Premiera rządu polskiego o podjęcie działań, które pozwolą znowelizować ustawę dotyczącą tworzenia Stref Czystego Transportu. Chcemy aby polskie miasta miały realne narzędzia do ograniczania ruchu tych samochodów, które emitują najwięcej zanieczyszczeń – mówi Anna Dworakowska z Krakowskiego Alarmu Smogowego.

Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego dodaje: - Cieszymy się, że jako pierwsze miasto w Polsce wykonaliśmy badania, które pomagają określić które pojazdy naprawdę trują naszych mieszkańców najbardziej. Dzięki temu będziemy mogli przedstawić w krótkiej przyszłości propozycję niezbędnych zmian i działań zaradczych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Czy osoby, które odchodzą z górnictwa znajdą pracę? Ekspert: Jestem optymistą

Czy i w jakich branżach mogą znaleźć zatrudnienie osoby, które w najbliższych latach odejdą z górnictwa? Czy grożą nam społeczne problemy, które wywołała transformacja końca lat 90.? O tym w rozmowie z netTG.pl mówił prof. Robert Krzysztofik, geograf społeczno-ekonomiczny z Uniwersytetu Śląskiego.

Polska z jedną z najniższych długości życia zawodowego w UE

W 2025 r. osoba, która ukończyła w Polsce 15. rok życia, będzie obecna na rynku pracy przez 36 lat - wynika z danych przytoczonych przez Polski Instytut Ekonomiczny. To 7. najniższa długość życia zawodowego w Unii Europejskiej.

Prześwietlają węgiel dla JSW i łapią trucicieli. Czym zajmuje się to niezwykłe laboratorium?

Centralne Laboratorium Pomiarowo-Badawcze to jedno z największych specjalistycznych laboratoriów badawczych w Polsce. Funkcjonuje już od prawie 28 lat. Jego pracownicy każdego dnia obecni są w kopalniach, koksowniach, a często również w zakładach energetycznych. Wykonują pomiary środowiska pracy górników, zagrożeń naturalnych, opróbowania wysyłek węgla handlowego do odbiorców czy też badania próbek technologicznych wspomagających produkcję węgla i koksu.