Woźniak: Rząd ma alternatywę na wypadek fiaska rozmów z Rosjanami o gazie
fot: ARC
fot: ARC
- Dotyczy to zarówno wewnętrznych procedur kryzysowych w systemie gazowniczym, do których odświeżenia i uzupełnienia przygotowuje się zespół powołany przez wicepremiera Pawlaka, jak również innych kierunków zaopatrzenia w gaz - dodał.
- Naszym priorytetem jest uzyskanie dodatkowych dostaw gazu od 2010 roku; kupimy gaz - jeśli nie od Gazpromu, to od innego dostawcy - podkreślił Woźniak. Zastrzegł jednocześnie, że wynik negocjacji z Rosjanami nie jest przesądzony. - Rozmowy się nie zakończyły - będą kontynuowane - powiedział.
Główny doradca premiera nie ujawnił jednak, jakie opcje uzupełnienia brakujących dostaw ma Polska. - Wiele zależy od zaplanowanych na 24 sierpnia rozmów w Moskwie; o scenariuszach alternatywnych będziemy rozmawiać w razie ich niepowodzenia - zaznaczył.
Konieczność uzupełnienia dostaw wynika z wygaśnięcia z końcem tego roku kontraktu z rosyjsko-ukraińskim RosUkrEnergo (RUE). Spółka ta, w połowie należąca do Gazpromu, dostarczała do Polski od 2006 r. 2,3 mld m sześc. gazu rocznie. Już od początku roku RUE nie realizowało dostaw do Polski; spółka została wyeliminowana z pośrednictwa w handlu gazem pomiędzy Rosją a Ukrainą. 1 czerwca PGNiG podpisało z Gazpromem kontrakt krótkoterminowy na dodatkowy miliard m sześc. gazu w tym roku; wciąż jednak nie są zapewnione dodatkowe dostawy długoterminowe po 2010 roku.
Rosjanie chcą, by dostawy te były objęte porozumieniem między rządami Polski i Rosji. Chodzi o aneks do umowy międzyrządowej z 1993 roku w sprawie dostaw rosyjskiego gazu do Polski do 2022 roku. Na jego podstawie rocznie do Polski wpływa ok. 7 mld m sześc. gazu. Możliwe jednak, że nowe porozumienie będzie obejmowało dłuższy okres niż kontrakt jamalski. Po ostatnich rozmowach przewodniczący im resort gospodarki poinformował, że \"w trakcie spotkania zarysowały się różnice stanowisk w istotnych kwestiach dotyczących funkcjonowania spółki EuRoPolGaz\".
Pytany o szczegóły sporu Woźniak odparł, że \"przeszkodą w osiągnięciu porozumienia z Rosjanami jest różne podejście w filozofii funkcjonowania i zarządzania spółką EuRoPolGaz\".
- Chodzi o zachowanie zasady równoprawnego zarządzania spółką przez Gazprom i PGNiG oraz o to, jakim regulacjom podlega sposób ustalania wysokości stawek tranzytowych dla rosyjskiego gazu w gazociągu jamajskim. W Polsce kwestie te regulowane są zgodnie z prawem unijnym, a stawki ostatecznie zatwierdza prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Trudno sobie wyobrazić inne zasady - wyjaśnił Woźniak.
Jak powiedział w czerwcu wiceprezes PGNiG Mirosław Szkałuba, Rosjanie chcą obniżenia polskich stawek tranzytowych, a także powrotu do struktury udziałów w EuroPolGazie pomiędzy PGNiG a Gazpromem z lat 90., czyli 50 na 50 procent. Powrót do takiego podziału akcji oznaczałby wyeliminowanie z udziałów w EuroPolGazie spółki Gas-Trading. Ma ona 4 proc. akcji; po 48 proc. mają Gazprom i PGNiG. W samym Gas-Tradingu ponad 43 proc. udziałów należy do PGNiG, ponad 36 proc. do Bartimpeksu, a strona rosyjska ma prawie 16 proc. akcji.
Czytaj więcej:
Pawlak: Potrzebne są alternatywne scenariusze dostaw gazu