Wolbromskie taśmy dla Kompanii

Korski2 GAL

fot: Jarosław Galusek

Wybraliśmy najlepszą ofertę i najlepszy produkt - powiedział wiceprezes KW SA Jacek Korski, podsumowując umowę z Fabryką Taśm Transporterowych „Wolbrom” SA

fot: Jarosław Galusek

W siedzibie Kompanii Węglowej w Katowicach 25 marca podpisana została umowa z Fabryką Taśm Transporterowych „Wolbrom” SA na dostawy do kopalń KW SA taśm przenośnikowych tkaninowo – gumowych.

Wartość umowy, która obowiązywać będzie w 2010 roku, wynosi 23,4 miliona złotych. Zawarta została przez wiceprezesów zarządu Kompanii Jacka Korskiego i Włodzimierza Mikodę, a ze strony Fabryki Wolbrom – prezesa zarządu Władysława Banysia i członka zarządu Piotra Piętę.



- Wybraliśmy najlepszą ofertę i najlepszy produkt - powiedział wiceprezes Korski.

 

- Ważne, że oferta pod względem cenowym jest korzystniejsza od umowy zawartej w ubiegłym roku – dodał wiceprezes Mikoda.



- Wybór naszej ofert na pewno był trafny – powiedział prezes Banyś. – A potwierdzeniem tego będzie to, że dopełnimy należytej staranności, by odbiorca nie zgłaszał wobec naszego produktu żadnych krytycznych uwag. Taśmy z „Wolbromia” są nie tylko konkurencyjne cenowo, ale co równie ważne zapewniają bezpieczną pracę górnikom. Umowa z Kompanią to również duży argument w rozmowach z naszymi partnerami zagranicą. Rynek wewnętrzny się kurczy i trzeba rozglądać się za klientami poza granicami Polski.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.