Wojewoda wnioskuje o odebranie licencji przewoźnikowi

Wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk będzie wnioskował do ministra infrastruktury o odebranie licencji firmie przewozowej, do jakiej należał autokar, którym uległ rozbiciu w Serbii — poinformowało Biuro Prasowe Wojewody Śląskiego.

Ważność przeglądu technicznego autokaru upłynęła 9 lipca, pojazd nie był też zgłoszony do licencji na przewozy międzynarodowe. W dniu wyjazdu z Polski autokar był kontrolowany — wówczas badania techniczne były aktualne, a kierowcy twierdzili, że autokar wróci do Polski po zawiezieniu turystów na miejsce wypoczynku w Bułgarii. Wojewoda Zygmunt Łukaszczyk zwróci się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, aby przy wyjazdach zagranicznych policja mogła sprawdzać również planowany termin powrotu autokaru, by w przypadku upływu ważności badań nie zezwolić na jego wyjazd.

Wojewoda zwróci się też do policji z wnioskiem, by funkcjonariusze podczas kontroli egzekwowali od organizatorów imprez turystycznych plan wycieczki, z którego to planu wynikać będzie data powrotu do kraju.
Wojewoda Zygmunt Łukaszczyk ma też krytyczne uwagi do biura turystycznego, które zorganizowało wyjazd do Bułgarii rodzinom górniczym z KWK Ziemowit. Gdy przyleciał do Serbii, jako koordynator akcji pomocy, nie zastał na miejscu nikogo z przedstawicieli tego biura, a także przewoźnika. Szybko natomiast zareagował ubezpieczyciel, który deklaruje pokrycie wszystkich kosztów związanych z leczeniem oraz transportem ofiar i rannych.

Dziś przed godziną 15.00 specjalnym samolotem medycznym powróci do Katowic ośmioro z 12 rannych w wypadku osób, które leczone są w szpitalach w Serbii. Samolot został wypożyczony w Niemczech przez firmę Signal Iduna ubezpieczającą wycieczkę. Trzy osoby, które mają we wtorek wrócić, są w stanie dobrym, pozostałe w stanie określanym przez lekarzy jako średniociężki; mogą oni jednak być transportowani bez szkody dla zdrowia. Wśród tych ośmiorga osób trzy to dorośli, którzy zostaną przewiezieni do Szpitala Wojewódzkiego im. św. Barbary w Sosnowcu. Pozostałe osoby to dzieci, czworo z nich trafi do Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka, a jedno do szpitala w Trzebnicy pod Wrocławiem.

Przypomnijmy, że w sobotę rządowym samolotem do Polski przyleciało 46 osób poszkodowanych w wypadku. Większość z nich opuściła już szpitale. W Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach na leczeniu pozostaje jeden chłopiec, w szpitalu im. św. Barbary w Sosnowcu przebywa jeszcze osiem dorosłych osób — wszyscy prawdopodobnie wyjdą we wtorek i środę.

Do wypadku autokaru z 66 polskimi turystami wracającymi z pobytu w Bułgarii doszło w piątek o godz. 6.30 rano w okolicach miejscowości Indija, 20 km od Belgradu. Zginęło sześć osób, w tym dwoje dzieci. Ciała zmarłych przywiezione zostaną do Polski samochodami w czwartek.
Kierowcy autokaru postawiono w Serbii zarzuty i aresztowano na miesiąc. Śledztwo w sprawie wypadku prowadzi też prokuratura w Bielsku–Białej, gdzie mieści się siedziba organizatora wycieczki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiemy, które kopalnie fedrują najwięcej. Na podium dwa śląskie zakłady

Fundacja Instrat opublikowała najnowsze dane dotyczące wydobycia przez kopalnie węgla kamiennego w Polsce. Liderem produkcji niezmiennie jest Bogdanka, na drugim i trzecim miejscu uplasowały się śląskie zakłady.

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dąbrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo, regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.