Wojewoda śląski nawołuje do jedności w dniach żałoby narodowej

Lukaszczyk GAL

fot: Jarosław Galusek

W związku z kryzysem gospodarczym wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk chce mieć przegląd sytuacji w najważniejszych zakładach pracy w regionie

fot: Jarosław Galusek

Podczas uroczystości pod Pomnikiem Zbrodni Katyńskiej głos zabrał Zygmunt Łukaszczyk, wojewoda śląski.

 

- Czy ktoś mógł sobie wyobrazić taki przerażający scenariusz? Czy my Polacy musimy pamiętać o patriotyzmie i miłości do ojczyzny tylko wówczas, gdy zdarzają się największe tragedie? – rozpoczął od retorycznego pytania.

 

Łukaszczyk stwierdził też, że patriotyzm to miłość do ojczyzny nade wszystko, a Katyń i Smoleńsk stały się nie tylko częścią historii Polski, ale także historii całego świata.

 

- Zastanawiając się nad tym, w jaki sposób zamanifestować naszą prawdziwą lekcję patriotyzmu chcieliśmy to uczynić w sposób symboliczny. To dla państwa, dla nas wszystkich, przygotowaliśmy flagi. To pamiątka dla was, aby pamiętać o tym co się stało i aby po zakończeniu tego Marszu Milczenia nie bać się i z dumą zawiesić te flagi na budynkach i mieszkaniach. I aby pamiętać, że są dni w ojczyźnie, kiedy manifestacja miłości do niej jest nam wszystkim bardzo potrzebna. Bądźmy razem! – zaapelował wojewoda.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.